Ulubieńcy

Co się zmieniło w ciągu ostatnich trzech miesięcy? Czyli ulubieńcy!

Ulubieńcy. Jak to się stało, że ulubieńców lutego, marca, a nawet kwietnia nie było?? Nie pytajcie, bo sama nie wiem 🙂

Uciekły mi te miesiące jakoś tajemniczo i niebezpiecznie – to chyba przez to, że tyle się działo. I prywatnie i zawodowo był szał 🙂 Mam dla Was zatem ulubieńców i super newsy, aż z trzech miesięcy! Ciekawi? No to zaczynamy!

 

 

Oto ulubieńcy!

  • moje nowe włosy! 🙂 Na początku roku trafiłam do salonu CutCut w Poznaniu. Powiem krótko – pierwszy raz w moich nowych włosach jestem tak zakochana i pierwszy raz ktoś zajął się mną tak profesjonalnie i kompleksowo. Kolor jest piękny, odrostu wcale nie widać, włosy układają się bardzo dobrze… Tak! To zasługa Klaudii i Piotra – poczytajcie o nich TU. Zdradzam tam również fryzjerskie tajemnice pięknych włosów.

 

  • książki – całe dwie! Czytałam je na zmianę… często tak robię 🙂 Obie napisane przez niezwykłe kobiety. Obie inspirujące i zawierające sporą dawkę motywacji, uśmiechu i dobrej energii. O jakich książkach mowa?
    • Becoming. Michelle Obama – książka poruszająca, bo budząca i uśmiech i wzruszenie jednocześnie. Bardzo prywatna i odsłaniająca wiele, ale w niezwykle wysmakowanym stylu. Po tej lekturze polubiłam Michelle Obama jeszcze bardziej – za co? Za normalność i ciepło, za rodzinność.
    • Być sobą. Joanna Janowicz – o autorce usłyszałam w styczniu przy okazji mojej zawodowej współpracy z marką Volvo – zainteresowała mnie wtedy swoim niezwykłym optymizmem i bijącą od niej energią. Kupiłam książkę i powiem jedno – wiele razy pomyślałam sobie: „O! to przecież o mnie!”. Naprawdę polecam Wam zajrzeć do swojego wnętrza.

 

  • nasz budujący się dom – ciągle nie wierzę, że spełniamy to marzenie! Przez te 3 miesiące tyle się zmieniło – stoją już mury, za chwilę będą okna i dach. Lubię stawać w mojej nowej kuchni i wyobrażać sobie jak to będzie, gdy już ją urządzę. Jak to będzie żyć w tym domu, czy będziemy tam jeszcze bardziej szczęśliwi niż teraz. Wiele osób nas straszyło poziomem stresu w czasie budowy domu. I wiecie co? Mieli rację 🙂 Nie chodzi tu nawet o kłótnie między mną, a mężem – owszem zmianę okna w łazience trawiłam 3 tygodnie, ale zrozumiałam. On okno HST w salonie trawił i wyceniał jeszcze dłużej, ale też zrozumiał. Uczymy się kompromisów. Bardziej chodzi jednak o ludzi, którzy dla nas pracują – o sztukę komunikacji, która czasem zawodzi, o opóźnienia, o niedopowiedzenia. Przyjęliśmy więc taką strategię – chcemy się wprowadzić do nowego domu na wiosnę 2020, ale totalny deadline spowodowany przedszkolami dziewczyn mamy na wrzesień 2020. Jest zatem przestrzeń na wszelkie opóźnienia i tak musimy do tego podchodzić, bo inaczej skończy się źle 🙂 Status na dzisiaj? Większość kluczowych decyzji mamy za sobą – a za kluczowe uważam materiały budowlane, stropy, schody, rodzaj okien i to wszystko czego raczej w trakcie remontu się nie zmienia. Tak nam wszyscy mówili o oknach… – ehh okna! To jest osobna historia, o której jeszcze napiszę, bo wybieramy je od… października 🙂 Ale wybraliśmy najlepsze!

 

  • restauracja „Dziurka od klucza” w Warszawie. Zabrała mnie tam koleżanka w czasie mojej podróży do stolicy. Lokal maleńki – mieści tylko kilka stolików. Bez rezerwacji trudno się dostać. Menu krótkie. Wina brak 🙂 Ale te smaki! Dziewczyny – ja NIGDY, naprawdę nigdy nie jadłam tak dobrego makaronu z krewetkami. Już nawet nie pamiętam co w nim było, bo połączenie totalnie mnie zaskoczyło – kojarzę pistację, chałwę, masło szałwiowe, ale całość była obłędna. Krewetki idealnie soczyste. Zakończyłam to bezą z kremem i truskawkami… mówiłam już, że muszę schudnąć do soboty? 🙂

 

  • koniec pracy na etacie – ehh to była trudna decyzja. Bo z jednej strony coś mnie tam trzymało – ciekawa marka, bardzo rozwojowe zadania, zgoda na sporą kreatywność, w większości fajni ludzie. Czego chcieć więcej? No szczęścia rodziny, czasu na własne biznesy i braku konieczności obcowania z tą niefajną częścią. Co mi to dało? Nocne kaszle i gorączki dzieci nie są nam straszne – nie powoduje to we mnie rozmyślań do kogo zadzwonić o 5 rano, bo mąż ma dzień spotkań, a ja byłam w domu z chorym dzieckiem w ubiegłym tygodniu. To jest ogromny komfort dla naszej rodziny! Co poza tym? Własny biznes – pomysły kotłowały mi się w głowie, ale pracując nie miałam na nie czasu. Propozycje uciekały, klienci nie czekali aż odpowiem następnego dnia. Nie chciałam marnować 4 lat ciężkiej pracy nad własną marką. Zaryzykowałam – nie żałują. I co jeszcze? Nikt mi nie stoi nad głową z zegarkiem, nie wylicza czy pracuję 8 godzin i 2 minuty, czy może 7 godzin i 56 minut. Nie przelewa na mnie swoich frustracji. Nie zakłóca mojego czasu prywatnego. Sama jestem sobie szefem. Sama tym steruję i sama biorę za czas pracy odpowiedzialność. Moja spokojna głowa jest dla mnie wiele warta 🙂

 

  • niezmiennie dieta pudełkowa od Cud i Miód – co tu dużo mówić? Ogromna wygoda, różnorodność smaków i wartościowe posiłki. Nauczyłam się co z czym łączyć, co jeść a na co nawet nie patrzeć. Po takim jedzeniu człowiek ma więcej energii i chęci do działania.

 

  • moje nowe brwi – o brwiach myślałam od ubiegłego roku. Chodziłam do mojej Agnes na rzęsy i wypytywałam. Ale zebrać się jakoś nie mogłam. Potem poszłam do pracy – a głupio tak straszyć ludzi przez 2 tygodnie efektem mewy na twarzy 🙂 Aż pewnego wieczoru Aga niesiona falą fascynacji z kolejnego szkolenia napisała do mnie „Madzia! zróbmy to jeszcze przed latem!” 🙂 No i zrobiłyśmy… Nastawiałam się na ogromny ból i już od wejścia krzyczałam, że konieczne jest znieczulenie. O dziwo, znieczulenie było konieczne dopiero pod koniec zabiegu. Po miesiącu miałam korektę, a teraz jestem zachwycona. Czym najbardziej? Precyzją Agi oraz ogromną wygodą. Brwi wyglądają świetnie, naturalnie i bardzo „ubierają” twarz. To moi zdecydowani ulubieńcy! 🙂
    • I uwaga! Mamy dla Was niespodziankę 🙂 Razem z Agnes przygotowałyśmy rabat o wartości 100zł na makijaż permanentny. Rabat zostanie naliczony po użyciu kodu „Mum’s Life” i obowiązuje przy zapisach w maju – tzn. możesz zapisać się w maju, a zabieg wykonać aż do końca sierpnia.  Poznanianki korzystajcie! A o samych brwiach napiszę osobny tekst – macie jakieś pytania?

 

  • odkrycie kosmetyczne roku – maść z witaminą A. Kupiona przez pomyłkę za kilka złotych w aptece. Miałam kupić maść z witaminą E, by smarować brwi po zabiegu…. a kupiłam z A. W porę się zorientowałam i nie użyłam jej tak, jak planowałam, ale poczytałam o witaminie A i nałożyłam solidną warstwę na całą twarz na noc. Efekt? Rewelacyjny! Witamina A delikatnie złuszcza, a przy tym regeneruje i nawilża. Cera stała się mięciutka i odświeżona. Koniecznie poczytaj o witaminie A i uważaj na nią w słoneczne dni. A w mojej kosmetyczce to cudo za 5 zł zostanie na długo.

 

  • olej z marchwi – to będzie hit tego lata! Lubię efekt skóry muśniętej słońcem, ale zawsze mam taki dylemat jak to wpływa na proces starzenia itd. Samoopalaczy nie lubię – bo plamy, po paskudny zapach. I kupiłam to cudo – tradycyjnie u Leafy! Kolor ma przerażający – wściekle pomarańczowy, ale na skórze tworzy piękny matowy brąz. Totalnie nie pachnie samoopalaczem, nie powoduje zacieków i plam. Jedyne na co trzeba uważać, to plamy na ubraniu – olej jest bardzo intensywny. Kupiłam sobie, swojej przyjaciółce i szykujemy się do lata!  Naprawdę bardzo Wam polecam!
    • Uwaga! zwariowałyście na punkcie tego oleju 🙂 Mamy więc kod rabatowy – „Mum’s Life”!  Przy zakupach powyżej 100 zł otrzymujecie rabat 10% i próbki ręcznie robionych mydełek od Leafy. A całość zostanie pięknie zapakowana 🙂 Kod jest ważny do 28 maja 2019.

 

  • szczotkowanie ciała – chwilowe lato zaskoczyło nas w tym roku nagle. Tak szybko jak przyszło, tak szybko odeszło. Ale te kilka dni wystarczyło, by wzbudzić niepokój i włączyć „szorty alert!”. Jak co roku zaczęłam liczyć dni do wakacji… całe szczęście w tym roku na budowie 🙂 I nagle gdzieś w otchłani Internetu zobaczyłam szczotki do ciała. Dziewczyny się zachwycały, polecały, pisały o efektach. Koszt niewielki, więc kupiłam. Wybrałam szczotkę tampico od Nested. Pierwsze użycie? Ała! Szorstkie to okrutnie. Ale chyba takie powinno być – pomyślałam. Po kilku sesjach skóra reagowała już zupełnie inaczej – widać było, że coś się dzieje, ale nie było to już nieprzyjemne. Na to olejek z czarnej kawy, albo serum Guam i powiem Wam, że po tygodniu widziałam sporą zmianę. Napisać o tym osobno?
    • Tu też rabat? 🙂 No to proszę! na hasło „Mum’s Life” otrzymujecie aż 15% rabatu na szczotki Nested! 

 

 

Mnóstwo tego w minionych trzech miesiącach! Czy coś Was zainteresowało? Czy są tu też Wasi ulubieńcy?

 

 

 

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

Odpowiedz

+ 15 = 20

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies