Styl życia Z dziećmi

Mama wraca do gry! :)

Studiów mi się zachciało o! I poszłam na podyplomówkę 🙂

Pierwsze weekend bez córeczki za mną – chcecie wiedzieć jak było?

Wybrałam kierunek pokrewny do mojej pracy zawodowej – Innowacyjne Zarządzanie Marką. Jeden zjazd w miesiącu – piątek, sobota, niedziela. Brzmi dobrze 🙂

Zaczęło się optymistycznie – termin rozpoczęcia się zbliżał, a ja chyba trochę nie zdawałam sobie sprawy z tego, na co się piszę. Dwa dni przed pierwszym zjazdem zaczęła się już lekka panika – jeszcze nigdy nie zostawiłam Wiki z nikim na dłużej niż 2-3 godziny, nikt poza mną jeszcze nigdy jej nie karmił, ba! ona z butelki piła chyba raptem kilka razy w swoim krótkim życiu. Zrobiliśmy z mężem próbę generalną – zaczęło się pięknie, skończyło się zachłyśnięciem… Strach w oczach całej naszej trójki i porozumiewawcze spojrzenia – trzeba kupić mniejszy smoczek! Zadziałało 🙂 Kolejna próba, przyjaciel laktator, zapasy mleka, modyfikowane w rezerwie, milion kartek z instrukcją co i jak – musi być dobrze! 🙂 Na posterunku zostaje mąż i dorywczo teściowa – tak, wiem! 🙂

Jakoś mi tak dziwnie było, kiedy szykując się nie zakładałam sukienki do karmienia, a z torebki wyjęłam pieluchy i gryzak 😉 Moja ukochana fuksjowa szminka, buty na obcasie – bo wreszcie nie stawiałam na wygodę, głośna muzyka w samochodzie i pędzę…. taaaa to sobie popędziłam – będąc od stycznia z domu, zapomniałam jak wygląda Poznań w piątek popołudniu 😉 To sobie postoję 😉 Odstałam grzecznie swoje, wpadłam spóźniona, a potem już tylko delektowałam się polskim językiem mówionym w wersji dorosłej, elokwentnej, branżowej bez „aguuuu” „eeeeee” 🙂 Tak mi upłynęły 4 godziny, a potem pędem do domu wyściskać mojego małego misiaczka!

Kolejne dni były nieco trudniejsze – nie ukrywajmy 9 godzin poza domem w przypadku matki karmiącej to nieco trudna sprawa. Twój biust krzyczy: „uwolnij nas!!!” 🙂 Musiałam więc wyjść trochę wcześniej, nakarmić małego ssaka. Wpadłam do domu – dziecko spało, mąż miał gości – sielanka 😉 4,5 miesiąca to chyba jeszcze ten wiek, kiedy maluszek tak bardzo nie tęskni – ktoś go karmi, ktoś przytula, jest w swoim domu, ma swój kocyk, swojego misia – to bardziej ja nie pozwalałam jej sobie odebrać przez resztę wieczoru tuląc i całując tą małą ukochaną główkę.

Zatem dziewczyny! Jeżeli macie możliwość zostawienia maluszka z kimś zaufanym: mężem, mamą a nawet teściową 😉 to bardzo polecam! Taki jeden weekend w miesiącu pozwala się oderwać, pomyśleć o czymś innym, zrobić coś dla siebie, poznać nowych ludzi. To bardzo dobra odskocznia od cudownego, ale nie ukrywajmy nieco monotonnego życia z maluszkiem.

Nie bój się – zrób coś dla siebie 🙂

A Wy Panowie – wspierajcie matki swoich dzieci i pozwólcie im czasem złapać oddech innym powietrzem niż tym domowym 😉

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

Odpowiedz

5 + 1 =

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies