Macierzyństwo

Nie taki słoik straszny!

27 kwietnia 2017

 

Erę słoiczków mam już dawno za sobą. Używałam ich na początku przygody z rozszerzaniem diety. Przydają się także w podróży – zawsze mam jeden w torbie z pieluszkami, a do Toskanii jechał z nami cały karton 🙂 dodam tylko, że wiele z niego wróciło bo dziecku wyjątkowo zasmakowało włoskie jedzenie.

Zdarza się, że do słoików wracam poza domem, ale zawsze kiedy je kupuję bardzo skrupulatnie czytam składy – nie mówię, że to najzdrowsze jedzenie na świecie, ale można w tym gąszczu kolorowych etykietek znaleźć coś, co jest chociaż namiastką domowej kuchni. Mam w domu jeden na czarną godzinę, zabieram je czasem na wycieczki, jeden jeździ w samochodzie. Z dzieckiem wszystko może się zdarzyć więc wolę być przygotowana na wielki głód 🙂 Zapytasz po co w samochodzie? A po to, że powroty do domu bywają nieprzewidywalne… i co zrobisz jak staniesz w korku na autostradzie? Nic nie zrobisz, jak nie masz jedzenia a dziecko wrzeszczy z głodu – przerabiałam to 🙂

Przy wyborze zwracam uwagę na składy, na zawartość cukru, dziwnych ulepszaczy i rzeczy, które małemu dziecku nie są do zdrowia i szczęścia potrzebne. Ogromnie rozbawił mnie kiedyś słoiczek, który miał w składzie banany i cukier – jakby to mało słodki owoc był 🙂 No chyba, że cukier miał pełnić rolę konserwantu, ale wtedy to już dla mnie nie do przyjęcia. Staram się, aby skład był jak najkrótszy i najbardziej zbliżony do tego co wrzucam do garnka. Wybieram też marki którym ufam – najczęściej jest to Gerber i poczciwy Babydream. Gerber wypuścił ostatnio linię deserków bez cukru, które nawet mnie bardzo posmakowały – jabłka, mango z nutką ananasa i kluseczkami… poezja! 🙂 Przyjrzałam się dokładniej pozostałym słoiczkom z tej linii i muszę przyznać, że zdobyły moje uznanie. Jest jedna mała rzecz, która mi się nie spodobała – śladowe ilości znienawidzonego oleju palmowego, ale nie oszukujmy się, jest to składnik, który zalewa nasze półki, w słoiczku znajduje się w ilości śladowej, a poza tym nie podaję dziecku gotowego jedzenia codziennie.

Tak samo z soczkami. Wiki pije tylko tłoczone, naturalne soki oraz wodę. Nie ma w naszym domu, i nie będzie popularnego napoju o smaku marchewki i cukru. Nie ma też expresowych słodzonych herbatek. Sami nie pijemy takich rzeczy i nasze dzieci również nie będą ich pić. Jeżeli dziecko pije herbatę to przeważnie jest to herbatka owocowa, albo z odrobiną naturalnego miodu. Również Gerber wypuścił świetną linię soków warzywno – owocowych. Tradycyjnego Bobo Frut’a chyba każdy zna 🙂 A teraz zakochałyśmy się z Wiki w soku pomidorowym z dodatkiem winogron i marchewki, oraz marchwiowym z dodatkiem jabłka, dyni i winogron. Są naprawdę pyszne i nie zawierają cukru!

 

 

A Wy? jakie słoiczki wybieracie? Co najchętniej kupujecie?

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

+ 56 = 65