Styl życia

Ulubieńcy maja, czyli co mnie urzekło w minionym miesiącu?

Ulubieńcy maja? Maj to mój ulubieniec! Mój ukochany miesiąc! Właśnie wtedy mam urodziny, imieniny, słońce świeci, jest pięknie i ciepło! Wtedy też jeszcze więcej podróżujemy, wymieniamy garderobę na letnią i zaczynamy zbierać na sobie promienie słońca…

Co dodatkowo umiliło mi ostatni miesiąc?

Olandia – tam zaczęliśmy maj! Długi weekend z dziećmi, z dobrym jedzeniem, z pięknymi widokami – było cudownie, rodzinnie i sielsko. Szczególnie dla takiego mieszczucha, człowieka bloku jak ja, który marzy o domu, a jak widzi kawałek trawy na której może rozstawić leżak/ rozłożyć koc topiszczy jak dziecko na widok lizaka 🙂 Tak też piszczałam, bo trawy i plaży w Olandii pod dostatkiem!

 

 

 

 

Rower… zasypałam Internet zdjęciami mojego nowego roweru! 🙂 Bo wiecie co? Nie pamiętam kiedy ostatnio jeździłam… A w maju jeździłam sporo! Zaczęło się od majówki i rodzinnych wycieczek z dziewczynkami. Neli okazała się jeszcze za mała, ale Wiki jest profesjonalną użytkowniczką fotelika Hamax – uwielbia z nami jeździć, opowiada co widzi i zasypia 🙂 Z samego fotelika jestem również bardzo zadowolona. Używaliśmy modeli Siesta i Sleepy i oba bardzo się nam spodobały – są solidne, mają możliwość odchylenia dziecka, są wygodne i ładne 🙂 Rower tak bardzo przypadł mi do gustu, że chwilowo zamieniłam treningi na sali, na rower właśnie – zabieram sąsiadkę, jeździmy, plotkujemy i spalamy kalorie.

 

 

Ulubieńcy maja to też wakacje we dwoje… Gdybym miała ułożyć ulubieńców zgodnie z poziomem „lubienia”, to ten punkt powinien być pierwszym. Polecieliśmy do Grecji – we dwoje! Zarzucałyście mi na Insta, że 4 dni to nie wakacje i nie da się wtedy wypocząć… bzdura! 🙂 Jak ja odpoczęłam! Jak naładowałam baterie! Jak się wyspałam! Jak się zrelaksowałam! Jak się nagadałam z mężem! Jak spaliłam skórę greckim słońcem! Było wspaniale. Ostatnio tak długo byliśmy we dwoje 4 lata temu i naprawdę bardzo tego potrzebowaliśmy. Piszę dla Was osobny tekst o wakacjach we dwoje, bo jednak zostawiając dzieci na kilka dni trzeba o wielu rzeczach pamiętać. Przede wszystkim trzeba mieć milion procent zaufania do osób, które mają się w tym czasie dziećmi zająć – mam ogromne szczęście, że do moich rodziców mam 2 miliony procent zaufania. Wiem, że cokolwiek by się działo to sobie poradzą. Wiem, że pomyślą o wszystkim. Wiem, że trochę ściemniali, mówiąc że te 4 dni ich nie zmęczyły 🙂 Te wakacje dały mi bardzo dużo – poza odpoczynkiem zrozumiałam, że mogę liczyć na moich rodziców w każdej sytuacji i jestem im za to ogromnie wdzięczna.

 

 

 

 

 

 

Przedłużanie rzęs – o mamoo! Jakie to jest wygodne. Chodziło głównie o dwie sprawy – nie chciałam się malować na wakacjach to po pierwsze, a takie rzęsy już same w sobie „robią look”. Po drugie – w sobotę idziemy na wesele i przy całej tej logistyce związanej z opieką nad dziećmi nie będę miała czasu by pójść na profesjonalny makijaż, a rzęsy miały go trochę zastąpić. Mam je na sobie pierwszy raz w życiu i wiem, że to jest moja nowa wielka miłość! Są leciutkie, naturalne, bez efektu włochatej gąsienicy na powiekach 🙂 Rzęsy zakładała mi moja serdeczna, wieloletnia koleżanka Agnieszka, ze studia Agnes w Poznaniu. Będę wracać!

Żel aloesowy Holika Holika – w Grecji uratował mi…. dekolt 🙂 Pamiętałam o filtrach, o czapce z daszkiem ale i tak greckie słońce spiekło mnie najpierw na soczystą czerwień, a potem piękny brąz. Aloes z Holika złagodził, schłodził i naprawdę pomógł. Używam go też na włosy – nawilża, wygładza. Jestem z niego bardzo zadowolona i czas na nowe, większe opakowanie 🙂

 

Nadal moja ukochana endermologia w Regeneracja miejskie spa! O efektach po serii na brzuch i ramiona pisałam tu.  Teraz przyszedł czas na nogi i pośladki… i wiecie co? Założyłam szorty na wakacjach! I nawet mam w nich zdjęcia 🙂 jestem dozgonnie zakochana w endermologii i na pewno będę do niej wracać. Pięknie zniwelowała oznaki cellulitu, wygładziła skórę na udach, ujędrniła je.

 

 

Olejek Nuxe z drobinkami złota – jak to wygląda na opalonym ciele?! Pięknie! Mieni się w słońcu, nie lepi się, ma przyjemną suchą formułą, przepięknie pachnie. Smaruję nim nogi, ramiona, dekolt. Ostrzegano mnie, że wysusza skórę – póki co nie zauważyłam takiego działania, ale używam go dopiero trochę ponad miesiąc.

 

 

Poza tym ulubieńcy maja to truskawki, szparagi, konwalie i bób! 🙂 A Wam co przyniósł ostatni miesiąc i za co szczególnie go lubicie?

 

You Might Also Like

Odpowiedz

+ 37 = 42

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies