Styl życia

Ulubieńcy miesiąca – czyli moje ulubione w czerwcu

Ulubieńcy miesiąca to cykl, który według statystyk bardzo lubicie! Zatem zapraszam Was do przeglądu czerwca i tego co mnie w nim zachwyciło 🙂

 

Na początek kosmetyczni ulubieńcy miesiąca!

Maska czarny detox tołpa – wiele o niej słyszałam mocno liczyłam na to, że stanie się ulubieńcem. I stała się 🙂 Szybko zasycha, bardzo dobrze oczyszcza i co ważne – łatwo się zmywa. Nie lubiłam czarnych węglowych masek właśnie ze względu na trudność zmywania, a przy tej wystarczy trochę ciepłej wody i gotowe. Buzia jest gładka, czysta i sprężysta. Do tego opakowanie – 40 ml. Bardzo lubię takie opakowania, bo wtedy nie mam obaw, że nie zdążę zużyć produktu. Poza tym jest pojemność jest idealna np. w podróż. Metalowa tubka? To również ciekawy patent pod względem higieny – producent twierdzi, że nie dostaje się do środka powietrze, bakterie i przez to kosmetyk dłużej zachowuje świeżość, a w podróży jest lżejszy i nie ma ryzyka, że się zbije jak szklane słoiczki.

Krem tołpa dermo face futuris 30+. Ten krem to czysty przypadek – robiłam zamówienie w sklepie internetowym tołpa i dostałam go w prezencie. Pozornie zwyczajny, pachnący bardzo „ziołowo/ naturalnie”. Po miesiącu stosowania stał się zdecydowanym ulubieńcem czerwca! Twarz jest nawilżona, napięta. Krem nie zapycha, nie pozostawia tłustej warstwy. Opakowanie to również metalowa tubka o pojemności 40 ml. 

Masła do ciała mokosh – testowałam je w tym miesiącu na potęgę, bo jak niektórzy pewnie zauważyli szykuję coś super! 🙂 Dlatego też porównywałam z innymi, smarowałam rano i wieczorem, wąchałam co chwilę. Masło o zapachu melona i ogórka skradło moje serce! Pachnie bardzo elegancko, subtelnie, nie gryzie się z perfumami. W upalne dni nie zamienia się w nieprzyjemną woń, jak bywało z innymi masłami konkurencyjnych marek. Skóra jest po nim bardzo długo nawilżona, mięciutka, przyjemna w dotyku. Wytrzymacie jeszcze 2-3 tygodnie? Będę miała dla Was coś specjalnego… Wytrzymajcie! 🙂

 

Czas na coś dla ducha!

Masaż w ogrodzie w moim ukochanym SPA Regeneracja. Potraficie sobie to wyobrazić? Promienie słońca, delikatny wiatr, śpiew ptaków i masaż, który jest totalnym odprężeniem! Niby w centrum miasta, a w totalnej zieleni, ciszy i spokoju. Takie rzeczy tylko w Regeneracji 🙂 Chodzę sama, wysyłam męża, rodzinę, przyjaciółki i zawsze jestem pewna swojej rekomendacji. Masaże w Regeneracji to też moja ulubiona forma prezentów dla bliskich – bo kto nie lubi być rozpieszczany?  Ja uwielbiam i wiem, że moi bliscy również.

 

 

See Blogers. Pytaliście na Insta co ja w tej Łodzi robię i po co tam pojechałam! To był jeden z tych wyjazdów, których się nie zapomina – See Blogers właśnie! Co to takiego? Branżowe, blogerskie spotkanie – warsztaty, godziny rozmów i mnóstwo inspiracji. Wróciłam z Łodzi z mnóstwem nowych, fajnych znajomości. Z ogromem pomysłów i inspiracji. Z jeszcze większą chęcią do działania. Z wdzięcznością, że wreszcie mogłam poznać ludzi, których obserwuję/ „czytam” od lat – Mamagerka, Szusz, Radomska i wielu wieli innych blogerów, youtuberów, aktorów. Bardzo lubię takie wydarzenia i z każdego wyciągam bardzo dużo, bo trzeba się uczyć od lepszych 🙂

 

 

Skarpetki TAT – Tak! Skarpetki właśnie 🙂 Ale to nie są takie zwykłe skarpety z bazaru… To polska produkcja, super jakość, komfort noszenia, piękne opakowanie i wyjątkowy cel! TAT czyli „Thinks are things”, to inicjatywa mojej serdecznej koleżanki, jej męża i brata. (#TATteam nie znam hierarchii – wybaczcie 🙂 )Przesłanie jest proste – mamy wierzyć w moc myśli i w to, że realnie wpływają na nasze życie. Skarpetki uczą pozytywnego myślenia i stosowania afirmacji… i wiecie co? O afirmacjach słyszałam, zdarzyło mi się nawet kilka razy wziąć do ręki książkę „Sekret”, ale nigdy jej nie skończyłam, a do samych afirmacji podchodziłam jakoś tak… 🙂 Ale kilka par skarpetek TAT zamieszkało już w naszym domu i do tematu afirmacji powróciłam – jeżeli macie ochotę to go zgłębię. Dajcie znać! Natomiast wracając do skarpet, to uwielbiam je w kategorii super pomysłu na prezent – kupowałam już najbliższym na Dzień Ojca, urodziny, imieniny, „nowy początek”… Zawsze wywołują uśmiech na twarzy obdarowanego 🙂 #TATteam trzymam kciuki i czekam na kolejne nowości!

 

 

Ciekawe miejsca?

Holiday Park – mimo koszmarnych dopłat do wszystkiego i beznadziejnego kontaktu pojadę tam raz jeszcze 😉 Damy im szansę, a co! Za co ich lubię, a za co nie pisałam już na blogu. Ale mają jedną super zaletę – da się tam poleżeć na leżaku, kiedy dzieci się bawią… I ja to szanuję 🙂

 

Jedzenie! 🙂

Bób, jagody, lawenda!  Ahh czerwiec pachnie pięknie! Pachnie bobem na masełku z czosnkiem, pachnie ciastem z jagodami, pachnie lawendą na tarasie. Pchnie też groszkiem cukrowym z ogrodu rodziców i soczystymi morelami. Bardzo lubię ten czas w ciągu roku, kiedy jest tyle możliwości kulinarnych. A Wy co najczęściej gotujecie latem? A może placki z cukinii?? Tak, zapomniałam o cukinii! Chcecie przepis? 🙂

 

To tyle! Żegnaj czerwcu, witaj lipcu 🙂

 

Pamiętajcie o #mumslifeinspiruje w social media. Dajcie znać jeżeli zjedliście coś, odwiedziliście, kupiliście, zobaczyliście z mojego polecenia – będzie mi ogromnie miło! 🙂

 

You Might Also Like

Odpowiedz

+ 20 = 23

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies