Styl życia Uroda

Ulubieńcy sierpnia, czyli moje podsumowanie miesiąca.

Sierpień był wyjątkowy – pora na podsumowanie miesiąca! Moja praca nabrała takiego tempa, że sama byłam zdziwiona ilością mocy jaką potrafię z siebie wykrzesać, w kuchni się działo, o urodę też zadbałam!

Jesteśmy już ze sobą trochę czasu, dlatego do ulubieńców postanowiłam dołożyć trochę prywaty… zatem pierwsza kategoria to?

 

Prywatnie 

… a tu działo się ogromnie dużo! Dziewczynki zaczęły nowy fajny etap w życiu – Wiki poszła do przedszkola, Neli rozpoczęła przygodę ze żłobkiem. Obie uśmiechnięte i zadowolone 🙂 Dzięki temu ja też byłam w tym czasie zadowolona i z sentymentem wspominałam moje matczyne łzy wylewane pod żłobkiem w czasie adaptacji Wiki – czułam się wtedy strasznie. Myślałam, że jestem najgorszą matką na świecie, a komentarze ludzi z otoczenia o tym, że „może ten żłobek nie jest najlepszym pomysłem” wcale nie pomagały. Ale jakoś się udało i teraz wspominam ten okres z uśmiechem 🙂

Sprawy budowlane także nabrały tempa – wreszcie ustaliliśmy koncepcję naszego domu do projektu, architekt działa, a rozmowy z firmami budowlanymi trwają. Przebrnęłam też przez wszystkie sprawy urzędowe oraz te dotyczące przyłączy. Wizja startu jesienią coraz bliżej! A tak przy okazji – czy Was interesują tematy budowy domu? Chcecie zobaczyć projekt, kolejne etapy itd, czy nie SPAMować? 🙂

 

Zawodowo

Sierpień był miesiącem przygotowań do wielkiego otwarcia Mum’s Life Shop! 25 sierpnia uruchomiłam przedsprzedaż – w samo południe serce mi waliło jak szalone. Bałam się tego czy ktoś tam w ogóle wejdzie, czy produkty się spodobają, czy ktoś coś kupi…A potem  przecierałam oczy ze zdziwienia – bardzo Wam dziękuję za zaufanie i chęć wsparcia mojego pierwszego własnego biznesu! Bez Was nie ma szans na to, by się udało! 🙂 W sklepie będą się pojawiały kolejne produkty. Pomysłów mam dużo, a głowę otwartą na nowe…

 

 

Coś dla ducha, coś dla ciała?

Tradycyjnie nie zawiodła moja ukochana Regeneracja. Kilka dni przed ślubem moich przyjaciół wybrałam się na z zabieg koreański – ale to było przyjemne! Najpierw dziewczyny robią bardzo dokładny demakijaż masując przy tym twarz. Potem peeling – w moim przypadku enzymatyczny, bo jak się dowiedziałam właśnie w Regeneracji mam skórę delikatnie naczynkową. Czas na gwiazdę programu czyli serum ze śluzem ślimaka – nakładają je na twarz i masują. A ten masaż? Trudno mi cokolwiek o nim powiedzieć, bo odpływam 🙂 To nie jest taki masaż twarzy w 3 minuty – masowany jest każdy kawałek twarzy, z odpowiednim uciskiem, kierunkiem, delikatnością. Następnie maska w płacie i na zakończenie krem. Skóra jest po tym zabiegu gładka, jedwabista, rozświetlona i chętna na więcej.

 

 

Odkryłam też coś super szybkiego i trwałego do paznokci – lakier hybrydowy 5w1 od Semilac! To jest dopiero produkt dla zapracowanych kobiet! Nie nakładamy bazy, topu, tylko 2 warstwy hybrydy i gotowe. Wybrałam kolor 802 Dirty Nude Rose: piękny, chłodny róż . Jest trwały, połyskujący i bardzo łatwy w obsłudze.

 

 

Co jeszcze dla ducha i ciała? Moje domowe biuro! To jest zdecydowany faworyt tego miesiąca, bo ten zagospodarowany kawałek przestrzeni w sypialni zmienił moją pracę diametralnie. O pracy w domu pisałam już na blogu, ale teraz wygląda ona zupełnie inaczej – jestem bardziej skupiona, nie patrzę na rzeczy do zrobienia, bo przed sobą mam ścianę 🙂 Zwyczajnie zamykam się z moim „biurze” i jestem skoncentrowana tylko na tym. Nie potrzebowałam wiele – zwykłe biurko z IKEA, jedno z domowych krzeseł, drukarka, tablica na ważne karteczki i gotowe! A że przy okazji jakoś tak wyszło, że namówiłam męża na malowanie, zmianę ustawienia mebli i nowe dodatki do sypialni, to tylko efekt uboczny. Co ja mówię! Na wizytę w IKEA go namówiłam – a to wyzwanie godne mistrza! 🙂

 

 

Jedzenie?

Szalałam w tym miesiącu z przetworami: konfitura z brzoskwiń, mus z owoców leśnych, nalewka z winogron! Cuda powstawały w mojej kuchni. Będzie na zimę – do naleśników, do ciast na szybko… a nalewka na zimowe wieczory – pod warunkiem, że się uda, bo to mój pierwszy raz 🙂

 

 

Co czytam/ czego słucham?

Stał się cud! Mąż od dawna namawiał mnie na audiobooki… Jakoś to nie szło w parze ze mną. Robił podchody – włączał zamiast muzyki, gdy jechaliśmy samochodem – że niby przypadkiem itd. I raz włączył audiobooka Michała Szafrańskiego „Zaufanie czyli waluta przyszłości”…. BTW gdyby Michał był kobietą, to miałabym poważny powód do zmartwień – mój mąż go uwielbia, cytuje, słucha, czyta, kupuje książki znajomym, … „a Michał w książce napisał…” 🙂 Dodam, że ja sama kolejny raz dostałam od męża książkę Szafrańskiego na urodziny zamiast ulubionych perfum. Ale wracając do sedna – przekonałam się do audiobook’ów dzięki temu konkretnemu! Polubiłam to i tyle. Oszczędzam czas, słucham czegoś pożytecznego zamiast reklam i sporo zapamiętuję. Dodatkowo już wiem, że Michał będzie ulubieńcem września – bo bardzo wpłynął na moje życie… Jak zresztą sam o wpływie na życie innych pisze 😉

 

To tyle! A teraz? Witaj wrześniu! 🙂

 

…i na koniec UWAGA!

Pamiętacie o haśle #inspiredbymumslife? Korzystajcie z niego za każdym razem, gdy Was do czegoś zainspiruję… Będą niespodzianki! Będą prezenty! Warto 🙂

 

 

 

You Might Also Like

  • Odpowiedz mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com 8 września 2018 at 22:54

    Też robiłam domowe przetwory – powidła i soki z winogron, a Szafrańskiego też uwielbiam i właśnie kończę jego najnowszą książkę, którą pokazałaś na zdjęciu 🙁

    • Odpowiedz Mum's Life 9 września 2018 at 08:09

      Powidła też mi się marzą! 🙂 Robiłaś tradycyjnie w kociołku, czy jakoś inaczej?

    Odpowiedz

    26 + = 29

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies