Gotowanie Styl życia Uroda

Ulubione w styczniu, lutym, marcu, itd…

Z końcem grudnia postanowiłam sobie, że co miesiąc będę publikować tekst „ulubieńcy miesiąca”. Na postanowieniu się skończyło, w styczniu i lutym nic nie napisałam, więc teraz zbieram ulubieńców pierwszych trzech miesięcy! Jednocześnie informuję, że „ulubieńcy” będą moim nowym blogowym zwyczajem 🙂

Będą to ulubione miejsca, filmy, książki, sposoby na, kosmetyki itd.

Gotowi!? 🙂

Bieganie! Tak! wróciłam do biegania i super się z tym czuję. Nadal bardzo lubię moje treningi zorganizowane, ale bieganie cenię za to, że nie muszę się jakoś specjalnie organizować, szykować, pakować – wychodzę z domu, biegam godzinkę i wracam.

Sport! Halo, halo czy są tu moje koleżanki z gimnazjum/ liceum??? 🙂 Pytam, bo w tym okresie nie znosiłam sportu. Nie wiem kto nam układał wtedy plan lekcji, ale na samą myśl dwóch godzinach wychowania fizycznego w poniedziałek o 7 rano dostawałam gorączki. A teraz? Teraz potrafię jechać na trening w niedzielę rano, a wieczorny trening + sauna jest dla mnie super relaksem. Serio – to siedzi w głowie i nawet taki sportowy leń jak ja może pokochać aktywność fizyczną. I wiecie co? Gdybym teraz miała usiąść wieczorem przed telewizorem i zjeść tabliczkę czekolady, to zwyczajnie byłoby mi źle! …. ale nie popadajmy w paranoję, bo po czekoladowym zajączku mojej córki została kokardka 😉

 

 

Hummus – w jakim ja świecie żyłam wcześniej?? Uzależniłam się do hummusu totalnie! Do tego dobry chleb, kiełki i jestem w niebie. Jak znajduję jakiś fajny nowy smak, to jem go przez cały tydzień 😉

 

 

Domowy chleb. Tak – piekę chleb i uwielbiam zapach, który unosi się wtedy w moim domu. Zaletą pieczenia chleba jest też to, że nie wyrzucam pieczywa. Niestety wstyd się przyznać, ale kiedy kupuję chleb, bułki itd to zdarza mi się wyrzucać resztki – a przy takim domowym, piekę dopiero wtedy gdy się skończy. Przepis na mój ulubiony domowy chleb TU.

 

 

Olejek do twarzy i gorący ręcznik. Kiedyś moja pielęgnacja twarzy wyglądała zupełnie inaczej – płyn micelarny, żel do mycia i gotowe. Nie miałam jakiś większych problemów z cerą, wiec specjalnie się nią nie przejmowałam – kupowałam bo coś ładnie pachniało, bo mi się podobało, bo na Insta wszyscy mieli 🙂 O tym, jak znalazłam odpowiednią drogę w mojej pielęgnacji opowiem w punkcie nr 6, natomiast teraz zatrzymajmy się na olejku i gorącym ręczniku. Olejek z Miya skradł moje serce już przy pierwszym użyciu – pachnie wakacjami, moja skóra jest mięciutka, nawilżona, gotowa do dalszych zabiegów. Co ciekawe – olejek zmywa czerwoną szminkę, pomadę do brwi, totalnie wszystko! Nie wysusza, nie pozostawia tłustej warstwy. Używam go na wilgotną skórę, zmywam ciepłą wodą, a na koniec domywam całość gorącym bambusowym ręczniczkiem od Lullalove. Cały ten proces zastępuje już częściowo peeling, oczyszcza skórę, delikatnie ją złuszcza. I serio widzę efekty! 🙂 W ogóle marka Miya jest moim absolutnym odkryciem tego roku i już kompletuję nowe zamówienie z kokosową nutą. #jestemgotowa 🙂

 

 

Miało być o mojej pielęgnacyjnej drodze… W porę trafiłam w ręce kosmetologów z Regeneracja miejskie spa Dziewczyny przejrzały moją kosmetyczkę, chwyciły się za głowę i ułożyły to wszystko logicznie i odpowiednio do potrzeb mojej skóry. Bardzo polecam taką usługę/ konsultację, bo zakładam, że wiele z nas totalnie nie wie czego używać, jak używać i że w ogóle używać. Dla przykładu – używacie toniku? A jak używacie mleczka do demakijażu? 🙂 O tym już niebawem – tworzę z dziewczynami z Regeneracji super poradnik!  Jak już przy SPA jesteśmy, to moim ukochanym miejscem z ostatnich miesięcy jest oczywiście  Regeneracja miejskie spa. Kocham tam przyjeżdżać i myślę, że każdy kto śledzi mojego Instagrama doskonale o tym wie 🙂 !  W ogóle bardzo lubię SPA – lubię się tak położyć i odpłynąć, kiedy ktoś o mnie dba. A w Regeneracji dziewczyny dbają o mnie ponad poziom! Lubię to miejsce za niezwykłą dbałość o klienta, za profesjonalizm, za atmosferę – to ogromnie miłe kiedy panie witają mnie tam moim imieniem, pamiętają o czym ze mną rozmawiały, czy mam psa czy kota i jaką kawę piję 🙂 Kocham detale – np. szkatułka na biżuterię z której mogę skorzystać w czasie zabiegu – drobiazg, ale jaki pożyteczny! I uwaga – to podejście wcale nie wynika z małej ilości klientów, bo czasem umówienie się na zabieg bywa trudny. Wynika to z tego, że tym dziewczynom się zwyczajnie chce i to widać – a ja nie lubię być klientem miejsc, w którym ludziom się nie chce 🙂

 

 

Endermologia – nadal pozostajemy w klimacie dbania o siebie, ale co zrobić jak wiosna w pełni i białe spodnie czekają 😉 Kończę właśnie serię zabiegów na brzuch, boczki i plecy. Biorę się za nogi i pośladki. Jestem oczarowana gładkością mojej skóry, jej kondycją i zmniejszającymi się obwodami. I gdybym miała ułożyć te punkty w kolejności od najbardziej ukochanych, to endermologia byłaby na pierwszym miejscu – ale o tym też tworzę obszerny materiał więc wypatrujcie. A póki co, zapraszam na konkurs, w którym wygrać możecie pakiet takich zabiegów w moim ukochanym SPA!!

 

 

Serial Diagnoza 🙂 Wiosenna ramówka TVN, kolejny sezon Diagnozy i jestem w niebie! Z reguły nie oglądam telewizji, bo mam wtedy poczucie, że marnuję czas, ale we wtorek o 21.30 nikt mnie nie oderwie od telewizora! 🙂

Kawa bez mleka – nie wiem czy to placebo, czy się naczytałam bzdur ale odstawiłam mleko. Nie piję kawy z mlekiem, nie jem owsianki na mleku krowim i czuję się znacznie lepiej! Placebo? Czy ktoś też tak miał?

Magiczna gąbka – powiedzcie mi, że nie jestem ostatnią panią domu która nie znała magicznej gąbki??? 🙂 Czy jestem? Wiecie o jaką gąbkę chodzi? Taką białą z Rossmanna czy innych sklepów, która przy użyciu wody zmywa totalnie wszystko. Moje dziecko dostało ostatnio pisaki… Wiki zachwycona, ja początkowo też – ale nie oczekujmy od dwulatki, że kartka A4 jej wystarczy i nie wyjedzie poza krawędź 😉 No i to cudo za 5zł zmyło wszystko, czego wcześniej nie zmył Cif!

Soki warzywne – oj polubiliśmy się bardzo! Sok pomidorowy stał się moim najlepszym przyjacielem. Dodaję chilli i piję na potęgę!

 

 

Prasowanie na telefon – początkowo chciałam tylko spróbować, ale spróbowałam i zostałam! Koszule męża, ubranka dziewczyn, obrusy, zasłony. Ktoś chyba czyta w moich myślach! Będę wierna tej usłudze dozgonnie 🙂 No chyba, że zaczną szaleć z ceną, albo jakość usług spadnie, bo w kwestii rękawów przy koszulach mam w domu wybitnego krytyka 😉

Pogromca tłuszczu – GUAM! Chłodzący, rozgrzewający, drenujący… mam wszystkie! I wiecie co? Jak zaczęłam walkę o powrót do formy, to nakupiłam tych wszystkich kremów jak wariatka – droższych, tańszych, lepszych gorszych. Myślałam, że „samo się zrobi” itd. Po pierwsze – samo się nie zrobi i zaczęło się wreszcie robić dopiero jak ruszyłam tyłek 🙂 A po drugie, wiele z nich zwyczajnie nie działało, albo myślałam że działało do momentu, aż nie poznałam GUAM. Można to kupić w Internecie, ale ja kupuję u dziewczyn w Regeneracji – prześledziłam też z nimi skład, dostałam rekomendację właścicielki, bo sama używa i mam i ja. I tu kolejny ulubieniec – systematyczność! Wreszcie zaczęłam używać kosmetyków regularnie i to jest tez klucz do sukcesu – 2-3 razy w tygodniu robię porządny peeling, 2-3 razy w tygodniu mam endermologię i codziennie wmasowuję GUAM. I wiecie co? Wyjdę w tym roku na plażę w bikini! A co! 🙂

 

 

Powrót do przeszłości z marką Tołpa. Na moim Insta napisałam taką anegdotkę, że pamiętam z dzieciństwa, że tata przywoził mamie borowinę Tołpa z podróży. Ta marka zawsze jakoś przewijała się w naszym domu, potem o niej zapomniałam, w ciąży wróciłam przy okazji pielęgnacji brzucha i teraz nagle strzała Amora mnie trafiła! Zamówiłam pudło dobroci i zakochałam się w podejściu marki do klienta – Tołpa może być genialnym case study na temat relacji z klientem, procesu sprzedaży, prowadzenia social media itd. Produktów z mojej paczce było wiele, ale peeling 3 enzymy to totalna petarda mówiąc młodzieżowo 🙂 Pachnie leżakiem, drinkiem, piaskiem i palmami. Działa wspaniale i nie podrażnia mojej jak się okazało – naczynkowej cery. Jestem absolutnie oczarowana i kompletuję właśnie zamówienie na wakacje… z mężem, bez dzieci yeah! 🙂

 

 

Restauracja Suszone Pomidory w Poznaniu – pizza z karmelizowaną gruszką, zimne Prosecco i niczego więcej mi nie trzeba. No może jeszcze fajna obsługa, a taką tu mają – pan kelner, pasjonat kawy dbał o nas wyśmienicie. Zasmakowało mi do tego stopnia, że zorganizowałam w domu przyjęcie z pizzą z Suszonych – a takiej imprezy od czasów studenckich w moim domu nie było 🙂

 

 

I na koniec…koniec świata – czyli odkochałam się w czerwieni, a zakochałam się w nude na paznokciach 🙂 Kolor Biscuit od Semilac skradł moje serce! Jest elegancki, czysty no i wiosenny, bo przecież wiosnę mamy w pełni!

 

Tak wyglądał mój początek roku. A Wasi ulubieńcy pierwszego kwartału? Poznałyście coś nowego, wyjątkowego? Podzielcie się! 🙂

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Reply Zwykła Matka 7 kwietnia 2018 at 11:13

    Kosmetyków nie znam 🙂
    Ja nie biegam, ale wracam do rolek 🙂

  • Reply Olga 7 kwietnia 2018 at 20:18

    Od prawie 9 miesięcy jestem na diecie bezmlecznej. Ostatnio nie miałam mleka roślinnego a miałam ochotę na latte to mąż mi zrobił z krowim bez laktozy. Plułam dalej niż widziałam. Ohydne to jak nie wiem. Już chyba nigdy nie wrócę do mleka krowiego.

    • Reply Mum's Life 7 kwietnia 2018 at 20:37

      Mnie nawet nie chodzi o smak, bo lubię ale zwyczajnie źle się po nim czuję, mam większy brzuch i jakoś mi tak w ogóle ciężko 🙂

  • Reply Joanna 8 kwietnia 2018 at 14:56

    Naprawdę te koncentraty wyszczuplające GUAM mają szansę cokolwiek zdziałać? Zawsze byłam bardzo sceptyczna co do kosmetyków „spalających tłuszcz” 😀 😀

    • Reply Mum's Life 8 kwietnia 2018 at 16:53

      Ja przetestowałam wiele – miałam nawet taki okres, kiedy kupowałam je wręcz nałogowo! Ale ten serio działa… chociaż na pewno działają też treningi, więc to wszystko się u mnie kumuluje

  • Reply Agnieszka Jezierska 8 kwietnia 2018 at 15:07

    Ha, ha, ha a ja wciąż nie znam magicznej gąbki z rossmana 😉
    Za to uwielbiam kosmetyki Tołpy i smuci mnie, że nigdzie już nie mogę kupić ich cudownego kremu-kokonu do rąk w mini-tubce 🙁

  • Leave a Reply

    + 67 = 77