Z dziećmi

Update rozszerzania diety po dwóch miesiącach.

Minęły równo 2 miesiące odkąd Wiki pierwszy raz poznała smak inny niż mleko. Co się u nas zmieniło? Co już je? Czy jakieś produkty wywołały alergię lub brzuszkowe rewolucje? Przeczytajcie! 🙂

O początkach rozszerzania diety pisałam tu: http://www.mamawpoznaniu.pl/rozszerzanie-diety-maluszka-jak-to-bylo-u-nas/

Od tego czasu wiele się zmieniło – m. in. moja mała księżniczka skończyła 7 miesięcy i ma już 2 pierwsze zęby! 🙂 Jedna rzecz się nie zmieniła – Wiki uwielbia jeść! 🙂 Zrozumiałam to już gdy była maluszkiem, bo jadła i jadła i jadła i jadła… tak samo jest z pokarmami stałymi – ile jej dam tyle zje. Tylko dorszem i łososiem pluje na odległość 😉

 

Zacznijmy od tego jakie smaki już poznała:

– warzywa: marchew, dynia, ziemniaki, pietruszka, seler, zielony groszek, burak, brokuł, kalafior, bataty, kabaczek, cebula

– owoce: jabłko, banan, gruszka, śliwka, winogrona, morele

– mięso: indyk, kurczak, królik, jagnięcina, wołowina

– ryby: dorsz, karp, łosoś

– kaszka manna, kleik ryżowy, kaszka kukurydziana

– żółtko jajka

– masło, olej rzepakowy

 

Posiłki chętnie popija:

– wodą

– sokiem jabłkowym bez cukru

 

Nie używamy i unikamy:

– cukru

– soli

– gotowych kaszek „o smaku…” (chociaż zdarzało się jej spróbować, ale szybko zmądrzałam i słodkich ulepków już w naszym domu nie ma)

 

Czego używamy do jedzenia?

Wiki skompletowała już całkiem sporą zastawę malucha 🙂 Od początku je swoimi łyżeczkami ze swoich miseczek. Nie mam specjalnych płynów do mycia butelek i dziecięcej zastawy – wszystko myję w zmywarce. Do pewnego etapu jeszcze wyparzałam wszystko po umyciu, ale ten czas już za nami! 🙂

Co się mieści w kuchennej szafce malucha?

– bardzo lubimy miseczki Skip Hop – mają idealny rozmiar i można je myć w zmywarce. Dodatkowo są piękne i kolorowe a Wiki piszczy na ich widok 🙂 Mamy takie dwie:
14310_top

th_350x350x95_w0pr_image_5310

– na początku używałam malutkich silikonowych łyżeczek (niestety nie pamiętam nazwy firmy), a teraz najlepiej się sprawdzają łyżeczki z Rossmanna i te dołączane do przesyłek ze słoiczkami z Hipp – są idealnie wyprofilowane. Mamy też jedną z Canpol, ale zupełnie się nie sprawdza – jest źle wyprofilowana.

2146lyzeczki-dla-niemowlat5822111686_72807_1280_720

 

– nieodłącznym towarzyszem posiłków są też oczywiście śliniaki – takie z materiału nie sprawdziły się zupełnie! Są całe w kropki od marchewki i nadają się tylko do karmienia w domu 🙂 Ale odkryłam ostatnio pewne cudo – silikonowy śliniak z BabyOno. Ma specjalną kieszonkę na to co z buzi wypadnie, a dodatkowo mogę go włożyć do zmywarki.

Sliniak_super_miekki_mix

kubeczek – Wiki piję z butelek Avent Natural, ale próbuje już też pić z kubeczka. Używamy kubeczka dla niemowląt Medela – jest malutki, dobrze wyprofilowany i łatwo utrzymać go w czystości.

 

53646_5114d4d8374c7

 

– zawsze mam przy sobie ręczniki papierowe i mokre chusteczki

 

Jak wygląda dzienny jadłospis mojego malucha?

Trzy posiłki mleczne w ciągu dnia zastąpiłam Wiki pokarmami stałymi. Wygląda to u nas następująco:

– śniadanie, około godz. 8 – mleko

– drugie śniadanie, około godz. 10 – kaszka z owocem (lub kleik ryżowy)

– obiad, około godz. 13 – warzywa +mięso/ryba

– podwieczorek, około godz. 16 – owoc (nie zdarza się zawsze – pozycja wymienna na mleko)

– kolacja, około godz. 19 – mleko

– wielki nocny głód 🙂 około godz. 22, 1, 5 – mleko

 

Co jest dla nas ważne?

– atmosfera przy jedzeniu! Nie jemy w biegu, w pośpiechu, przy włączonym telewizorze, nie krzyczymy, nie kłócimy się, nie rozmawiam przez telefon. Nie bawimy się wtedy, nie stosujemy książeczek, bajek na tablecie i innych takich. Jedzenie to jedzenie. Nie trwa to też godzinami.

– miłe skojarzenia z jedzeniem – nie zmuszam dziecka, nie wpycham łyżeczki na siłę. Pozwalam jej czasem zanurzyć rączki w bananie czy jabłku i bawić się w oblizywanie paluszków. Czasem jemy dwoma łyżeczkami – jedną ją karmię, a drugą moczę w obiadku i ona sama próbuje trafić łyżeczką do buzi. Często drugim końcem, często we włosach, ale cóż 😉

– odpowiednia pozycja dziecka – początkowo Wiki jadła w foteliku samochodowych MaxiCosi. Trwało to kilka dni, aż nie kupiliśmy krzesełka. Padło na chyba najbardziej znane białe ANTILOP z IKEA. Niby fajne – można szybko umyć itd, ale nie jest to dobra pozycja dla malucha, który jeszcze stabilnie nie siedzi. Znacznie obciąża to kręgosłup. Postanowiliśmy je zmienić na Caretero Bistro – matka wariatka wybrała białe! 🙂 Tak, wiem że będę się potem wściekać, wiem że będę je co chwilę czyścić – wszystko to wiem! Ale mi się podobało 🙂 Nie wiem dlaczego, ale bardzo nie lubię tych wszystkich pstrokatych, kolorowych rzeczy dla maluchów…

– temperatura posiłku – nie za zimne, nie za gorące.

– odpowiednia konsystencja – sama gotuję Wiki obiadki i zauważyłam, że mała nie lubi ani za rzadkich ani za gęstych dań. Nie ma problemu z grudkami, ładnie sobie z nimi radzi, nie dławi się, nie wymiotuje, ale musi mieć konsystencję trochę rzadszego puree.

– wspólne posiłki – jeżeli tylko to możliwe to siedzimy całą rodziną przy stole – bardzo chciałabym zachować taką tradycję i przynajmniej  jeden posiłek dziennie jeść wspólnie. W naszym domu nie ma też jedzenia przed telewizorem na kanapie, przed komputerem itd – od tego jest stół. Czasem zdarza nam się wieczorami jeść z mężem w łóżku… ale tu nie wypada o tym pisać 😉

 

Papki czy BLW? 

Hmm… no właśnie! 🙂 Tchórz ze mnie straszny i na punkcie zadławień mam obsesję. Doskonale wiem, że nie ma dowodów na to, że zakrztuszenia występują częściej przy BLW, znam badania, statystyki, wiem że karmienie łyżeczką nie jest naturalną czynnością… ale co poradzę jak się boję? 🙂 Owszem Wiki dostała kilka razy kawałek jabłka czy banana, pozwalam jej też jeść samodzielnie, ale zaraz mam przed sobą obraz jak kawałek tego jabłka czy banana się odrywa i staje jej w gardle. Na porządne warsztaty muszę iść, przestać panikować i będzie dobrze! Bo sama idea BLW mi się ogromnie podoba i rozczulają mnie takie maluchy, które same decydują co zniknie z ich talerza i niezgrabnie wkładają kawałki jedzenia do buzi 🙂

 

Jak przyrządzam posiłki?

– mięso i warzywa gotuję na parze lub piekę w piekarniku w folii aluminiowej, potem blenduję lub rozgniatam widelcem

– banana rozgniatam widelcem

– jabłko/gruszkę ścieram na szklanej tarce i podaję surowe, lub piekę w piekarniku i rozgniatam widelcem

– przygotowuję sobie zapasy: gotuję większe ilości i wekuję w małych słoiczkach, lub mrożę w pojemniczkach Avent. Jakiś czas temu wrzucałam na FB zdjęcie moich domowych „słoiczków” i pisałyście, że nie wytrzymują, że się psują itd – nie zgodzę się! 🙂 Pięknie się zawekowały, ale może sukces tkwi w tym, że przechowuję je w lodówce i trzymam około tygodnia? Gotuję sobie bazę jarzynową i codziennie dokładam inne mięso lub rybę.

IMG_4389 SCF612_10-IMS-pl_PL

Gotowe słoiczki?

Owszem – istnieją w naszym domu, ale bardzo okazjonalnie. Zaczynałam z ich pomocą przygodę z rozszerzaniem diety, bo idealnie się sprawdzały jako pierwsze łyżeczki. Teraz mam 2-3 słoiczki na „czarną godzinę” – pilny wyjazd, awaria prądu itd, ale kiedy jestem w domu to z przyjemnością gotuję dla Wiki. Jeżeli już kupuję słoiczki, to bardzo skrupulatnie analizuję ich skład – ostatnio przez godzinę, do momentu aż pan ochroniarz podszedł do mnie z pytaniem czy może w czymś pomóc – pewnie myślał, że ładuję te słoiczki do kieszeni 😉 Wybieram słoiczki o prostych składach, bez ulepszaczy, bez cukru itd. A zdarzają się cuda – np. śliwka czy banan z cukrem!!

 

Podsumowując rozszerzanie diety u mojej córeczki to czysta przyjemność, je chętnie, ładnie, nie ma alergii, prawie wszystko jej smakuje – oby tak dalej, bo jak wda się w tatę to nie będzie wesoło 😉

 

 

 

 

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

  • Odpowiedz Nutrigo 25 stycznia 2016 at 00:26

    Na etapie rozszerzania diety synka miałam fioła na punkcie tych wszystkich miseczek i kubeczków 😉 Z kubków polecam doidy – dziecko szybko się uczy pić samo. Co do blw, jakimś rozwiązaniem są „smoczki” do warzyw i owoców: http://www.kidsmebaby.com/Foodfeeder/Index. Ja miałam wersję z siateczką – mycie jest tragiczne.
    Ps. też z Poznania 😉

  • Odpowiedz Marecki 2 marca 2016 at 00:00

    Wstyd się przyznać, ale moja starsza córka dorastała na typowych Gerberkach. Niestety ani ja ani żona, przez pracę nie mieliśmy czasu na własnoręczne przygotowywanie posiłków. Cóż mogę napisać? Jestem pełen podziwu, że Ci się chce 🙂 Ideologia godna naśladowania, ale życie pisze własne scenariusze. Ja gotować zupełnie nie potrafię, nie lubię i się w tym kompletnie nie czuję. Mój młody póki co jest tylko na mleku. Jak dojdziemy do etapu rozszerzania diety, będę chciał robić jedzenie we własnym zakresie jednak tą pracą obarczę żonę hehe Będzie czas, będą chęci, chwała jej za to. Nie będzie chęci i czasu, będą Gerberki. Smutne to, ale prawdziwe…

  • Odpowiedz

    33 + = 42

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies