Podróżujemy Z dziećmi

Co zabrać na wakacje z przedszkolakami?

Wakacje z przedszkolakami. Każdy wiek rządzi się swoimi prawami. O podróżach z ciążowym brzuchem, z niemowlętami, o podróżach samochodem, samolotem pisałam wielokrotnie.  Przyszedł czas na przedszkolaki, bo to jednak zupełnie inne wyzwania dla rodziców i możliwości dla całej rodziny.

Po pierwsze – wreszcie nie wozimy ze sobą połowy domu. Nie zabieramy tych wszystkich wanienek, słoiczków, pieluch, butelek, kocyków itd. Podróże stają się bardziej przyjemne i wreszcie zaczynają cieszyć dziecko, a nie samych rodziców… No dobra – nas też zaczynają wreszcie cieszyć 🙂

 

 

Dzieci nam rosną i lista rzeczy do zabrania się zmienia. Co mam na niej aktualnie? Dla przypomnienia – na pokładzie dzieci w wieku 2 i 4 lata.

dużo ubranek – tak, nadal zabieram dużo. Biorę takie, które szybko schną, które są wygodne i przewiewne i które po wyjęciu z walizki nadal będą wyglądały dobrze – zatem lniane sukienki dla mamy i córek zostawiamy w domu 🙂  Stawiam na bawełniane komplety. Biorę ich zawsze więcej niż dni pobytu – bo zawsze zdarzy się sok na bluzce, trawa na spodniach, błoto na butach itd.

worki na brudne ubrania – uwielbiam ten patent! Nigdy nie pakuję brudnych ubrań bezpośrednio do walizki – w szafie trzymam taki worek i tam je zbieram. Jeżeli podróżujemy samochodem, to wrzucam taki wór osobno do bagażnika, a potem prosto do prania. Jeżeli samolotem, to upycham całość do walizki, ale brudne z czystymi się nie mieszają… bo umówmy się – tych czystych zawsze sporo zostaje 🙂

apteczkę – często mnie pytacie: „Po co to wszystko wozisz?? Przecież wszędzie są apteki!”. Ależ oczywiście – są. Ale moje dzieci są jakoś tak dziwnie skonstruowane, że dostają gorączki, biegunki, wysypki w nocy… Mogę szukać nocnej apteki w obcym mieście, albo nawet w obcym kraju. Tylko po co mam się stresować? Po co szukać? Dlatego właśnie wszystko wożę ze sobą – wybieram mniejsze opakowania, wyjmuję buteleczki/blistry tabletek z kartoników itd. Naprawdę da się z tego zrobić kompaktową apteczkę – moja głowa jest spokojna, a dziecku mogę szybko pomóc.

jeżeli jeździmy latem, to warto pamiętać o rzeczach niezbędnych przy upałach – ale o tym pisałam TU. 

opaskę na rączkę z numerem telefonu rodziców – nabyta w ostatnim czasie umiejętność szybkiego chodzenia malucha wiąże się też z możliwością jego zgubienia. I błagam! Nie mów „No to trzeba dziecka pilnować! Mnie się to nie zdarzy.” To są ułamki sekund, to jest moment – odwracasz się: dziecko było, a go nie ma. Oczywistym jest, że wzmożona czujność jest wymagana, ale opaska na ręku dziecka z numerem telefonu rodzica może pomóc.

zabawki – najlepiej jakieś, które kilka tygodni wcześniej schowaliśmy 🙂 Zabawki dzielimy na trzy kategorie:

  • do samochodu – miękkie, pluszowe, bezpieczne. Najczęściej są to przytulanki. Nie toleruję w samochodzie kredek, ciężkich zabawek, tabletów… nawet nie chcę myśleć ile waży taki tablet w czasie hamowania przy prędkości 100km/h i co się dzieje, kiedy uderza on w głowę dziecka. O kredce wbitej w oko też nie chcę myśleć. Czy jestem zafiksowana na tym punkcie? Tak, jestem! Nauczyła mnie tego moja zawodowa przygoda z marką Skoda – jeżeli ktoś z Was jeszcze nie był, a jest z Poznania lub okolic to warto wybrać się do Skoda Auto Lab – zobaczycie co się dzieje w czasie dachowania samochodu, poczujecie siłę pasów przy hamowaniu, przekonacie się, że jeżdżąc bez pasów na tylnym siedzeniu jesteście potwornym zagrożeniem dla reszty podróżujących. Wyjdziecie z tej wystawy z odmienioną głową – serio mówię.
  • na wieczory – lubię ten moment na wakacjach kiedy jesteśmy już po kolacji, dzieci są w piżamach i dzień się kończy. Z przedszkolakami można już pograć w gry/ karty. I fajny jest ten rodzinny czas! Oczywiście marzę o tym, żeby poszły już spać, ale umówmy się – one też mają wakacje, więc tę naszą ustawową 20-stą przesuwam o chwilkę. I wtedy właśnie gramy, śmiejemy się – jest fajnie. Ostatnio zwariowaliśmy na punkcie gry „Kim jestem”? – bardzo rozwija kreatywność i gadatliwość dziecka. Polecam!
  • jako centrum dowodzenia – ta opcja dotyczy tylko takich wakacji, kiedy stacjonujemy w jednym miejscu. Tzn. załóżmy, że jedziemy w góry/ nad morze/ nad jezioro i mamy tam wynajęty domek z tarasem/ kawałkiem trawy. Wtedy fajnym rozwiązaniem jest zbudowanie dzieciom centrum dowodzenia 🙂 Bo umówmy się, z przedszkolakami nie spędzisz całego dnia na plaży, czy wędrówkach po górach – trzeba kiedyś odpocząć. Zatem zawsze zabieram matę do zabawy, jakiś maleńki dmuchany basenik i zabawki – zwierzątka, klocki, gumowe kaczki i inne takie. Tym sposobem jak mogę poleżeć na leżaku przed domkiem, a dzieci się bawią. Polecam też schowanie wszystkiego o czym pisałam wyżej na kilka dni przed wyjazdem – niech dzieci zatęsknią za zabawkami/ zapomną o nich. Takie „stare-nowe” zabawki będą czymś bardziej interesującym dla maluchów 🙂

wózek! Pozbyliśmy się wreszcie tych wielkich, ciężkich wózków z gondolą, potem toporną spacerówką itd. Pamiętam te podróże, gdzie pół bagażnika zajmował wózek, a drugie pół walizka dziecka. Gdzieś tam jeszcze udało się upchnąć pieluchy 🙂 Ale wreszcie mamy w domu biegające przedszkolaki, które nie korzystają z wózka codziennie. Chociaż umówmy się – przedszkolaki mają też swoje humory i bywają potwornie zmęczone – najlepiej obie jednocześnie 🙂 Szukaliśmy więc wózka, który będzie jeździł w bagażniku naszego samochodu bez szkody dla ilości miejsca i tym razem udało mi się znaleźć coś naprawdę kompaktowego! Padło na model Pilot od Kinderkraft. Z marką Kinderkraft znamy się i lubimy od dawna – dziewczyny korzystały z ich dostawki do łóżka, rowerka biegowego, rowerka Aveo, krzesełka do jedzenia. Dlatego wiedziałam, że wózek też będzie strzałem w 10! Dlaczego?

  • bo wózka nie używamy już codziennie, więc jeździ on na stałe w samochodzie – zależało nam więc na tym, by poza wózkiem coś jeszcze się do niego zmieściło 🙂 Pilot jest bardzo kompaktowy i naprawdę zajmuje niewiele miejsca w bagażniku.
  • mogę go sama złożyć i rozłożyć – jest bardzo prosty w obsłudze, nie zacina się i rozkłada się naprawdę jednym ruchem. Da się to zrobić z uciekającą dwulatką 🙂
  • jest bardzo lekki, ale stabilny – a to ważne, by wózek się nie przewracał np. pod wpływem zawieszonej na nim torby.
  • rozkłada się do pozycji leżącej – zatem drzemka w restauracji jest możliwa.
  • mimo swoich małych rozmiarów posiada spory kosz pod wózkiem – zmieszczą się tam spokojnie podstawowe zakupy, woda, zabawki lub inne potrzebne rzeczy.
  • dobrze się prowadzi – mimo małych kółek jedzie po większości powierzchni z lekkością.
  • jest zwinny i zwrotny – jedną ręką prowadzę wózek, drugą trzymam dwulatkę… da się to zrobić 🙂
  • jest ładny 🙂 No jest i tyle! Jest pastelowy, jasny, ale przy tym łatwy w utrzymaniu czystości.

 

 

Podzielcie się koniecznie Waszymi doświadczeniami z wakacji z przedszkolakami – jest Wam łatwiej czy trudniej niż z niemowlakami? 🙂

 

 

 

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

Odpowiedz

9 + 1 =

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies