Z dziećmi

Nie chcę karmić piersią!

Podchodziłam do tego tematu kilkanaście razy w obawie o publiczni lincz i psów wieszanie… ale co mi tam! Let’s do it! Porozmawiajmy dziewczyny….

Nie przecieraj oczu ze zdziwienia – tytuł nie jest podstępną próbą zwabienia czytelnika przez blogera. To prawda – nie chcę karmić piersią, nie cieszy mnie to, nie sprawia przyjemności, nie walczę o każdą kroplę tak jak przy pierwszym dziecku… Ale karmię! Karmię, bo moje poczucie obowiązku i odpowiedzialności za tego małego człowieczka nie pozwala mi przestać. Karmię bo, czułabym się nie fair w stosunku do mojej młodszej córki wiedząc, że starszej dawałam to co najlepsze przez 10 miesięcy. Karmię, bo postanowiłam sobie, że obu córkom chcę zapewnić taki sam start. Karmię, mimo iż czuję się „oszukana” przez matkę naturę, laktacyjnych ewangelistów itd – otóż taka miała być zdrowa ta moja Wiki, bo przeciwciała, bo odporność – a odkąd pamiętam to ona była właściwie ciągle chora. Jak komuś mówiłam, że ma katar, kaszel albo zapalenie oskrzeli to już na nikim nie robiło to wrażenia – mimo mleka mamy, unikania cukru, zdrowej diety, spacerów itd. Ale wracając do tematu – karmię, bo… głupio mi przestać. Głupio przed sobą, przed dzieckiem, przed mężem, przed rodziną – bo Internet wykreował postać „gorszej matki nie karmiącej piersią”, bo mamy karmiące piersią negują te karmiące butelką, bo z lodówki wyskakują mi artykuły i kampanie społeczne promujące karmienie piersią.

A dlaczego kobiety nie karmią piersią? Bo nie chcą! I mają do tego święte prawo! To jest świadomy wybór każdej z mam i ja każdy taki wybór szanuję. Pod jednym warunkiem go szanuję – jeżeli ktoś mnie nie okłamuje i nie wymyśla miliona powodów dla których nie karmi! Bo jak słyszę, że ktoś „nie miał mleka” no to sorry, ale coś się we mnie gotuje. Dziewczyny! Mamy XXI wiek, mamy Hafiję, mamy doradców laktacyjnych, mamy Internet, mamy kilka miesięcy macierzyńskiego – jeżeli nie masz mleka, a NAPRAWDĘ chcesz karmić piersią, to zrób wszystko żeby je mieć. Czyli co?

  • przystawiaj dziecko bardzo często – „poświęć” (bardzo nie lubię tego słowa w kontekście macierzyństwa!) kilka dni i nie rób nic innego tylko leż z dzieckiem i karm, karm, karm… Nic tak nie pobudza laktacji jak ssące dziecko.
  • dużo pij – wody! nie bawarki 🙂
  • możesz wspomóc się też preparatem Femaltiker
  • skonsultuj się z dobrym doradcą laktacyjnym – niech przyjedzie do Ciebie do domu, niech pokaże Ci jak prawidłowo przystawiać dziecko, niech rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości
  • odpręż się przy karmieniu – nie myśl o tym, czy coś tam leci czy też nie. Włącz ulubioną muzykę, czytaj książkę w czasie karmienia, oglądaj ulubiony serial.
  • odżywiaj się zdrowo i wartościowo – dbaj o siebie!
  • śpij, kiedy dziecko na to pozwala – bałagan nie ucieknie, obiad można zamówić, pranie zrobisz później.
  • postaraj się nie denerwować. Jak Cię teściowa wkurza i się mądrzy, to ogranicz spotkania ze stresorem aż sytuacja wróci do normy 🙂
  • licz się z tym, że może się nie udać, ale bądź z siebie dumna, że zrobiłaś wszystko co mogłaś!

Trzymam za Ciebie kciuki – jeżeli chcesz to możesz! Pamiętaj o tym.

Umówmy się jednak – są kobiety które karmić nie mogą. Przez stan zdrowia, leki czy inne medyczne wskazania. O takich kobietach tu nie piszę – to osobny i trudny temat. Pisze o tych, które są zdrowe i które mogą karmić piersią.

A dlaczego kobiety nie chcą karmić?

  • bo nie chcą mieć dziecka wiszącego przy piersi przez 3/4 doby – rozumiem to! Wiele moich pierwszych dni z Wiki wyglądało tak – karmię, przewijam, karmię, przewijam, karmię, przewijam… Miałam wrażenie, że dziecko ciągle było głodne więc ciągle karmiłam. Jej żołądek nie odpoczywał – prężyła się, płakała więc myślałam, że znowu jest głodna więc znowu karmiłam… Dopiero potem się to unormowało i jadła co 3 godziny.
  • bo boją się o stan swoich piersi po zakończeniu karmienia – ten strach też rozumiem. Nie ma się co oszukiwać – grawitacja działa 🙂
  • bo chcą być niezależne, zostawić dziecko z babcią, tatą, nianią i wyjść do ludzi – i to rozumiem! Kiedy Wiki miała kilka miesięcy poszłam na studia podyplomowe – małą opiekował się mąż. Wiele wysiłku kosztowało mnie odciągnięcie mleka na cały weekend i przyznaję się bez żadnego poczucia winy, że wspomagałam się wtedy mlekiem modyfikowanym.
  • bo chcą się napić wina/ zapalić papierosa – papierosów nie palę więc nie rozumiem 🙂 Ale wino kocham! Pamiętaj jednak, że pokarm możesz odciągnąć wcześniej. Poza tym jeżeli dziecko ma już w miarę unormowany plan dnia i wiesz, że po wieczornym karmieniu będzie spało minimum 3 godziny, to możesz wypić kieliszek wina. Nie… ten punkt wcale nie świadczy o alkoholizmie 🙂
  • bo ktoś im powiedział, że po mleku modyfikowanym dziecko śpi lepiej i dłużej – no cóż… Wiele razy obserwowałam, że jeżeli odciągnęłam pokarm i podałam dziecku z butelki, lub jeżeli podałam butelkę mleka modyfikowanego to córki lepiej spały. Ale pamiętaj – nie jestem doradcą laktacyjnym! To tylko moje spostrzeżenia. Wniosek mam taki – że nie chodzi tu wcale o kaloryczność mleka modyfikowanego, tylko o to, że przy piersi moje córki przysypiały i po chwili znowu budziły się głodne. Pijąc z butelki (nawet moje mleko), wypijały określoną ilość w szybszym czasie, bez przysypiania i to pozwalało im pospać dłużej. Jednak żeby nie było – nie rekomenduję tego rozwiązania! Możliwe, że w moim przypadku był to wynik złego przystawiania dziecka, zbiegu okoliczności… sama nie wiem.
  • bo im ktoś wmówił, że dziecko ma skazę białkową – naprawdę zdiagnozowaną skazę białkową ma tylko kilka procent dzieci w Polsce. Pediatrzy jednak bardzo lubią tę diagnozę – kilka razy przy wysypce u Wiki słyszałam, że to skaza i „tu ma pani receptę na mleko”… P. S. proszek do prania to był, a nie skaza!
  • bo znowu im ktoś wmówił, że karmiąc piersią nie mogą nic jeść, bo dziecko będzie miało kolki. Łatwo zastraszyć młodą mamę i skazać ją na ryż i gotowanego kurczaka. Nic bardziej mylnego! Więcej tu: http://www.mumslife.pl/dieta-mamy-karmiacej-nie-istnieje/
  • bo położna w szpitalu im powiedziała, że z „takimi piersiami to się nie uda!” – bez komentarza…
  • bo nie mają wzorców, wiedzy i wsparcia – niestety wiedza na temat karmienia piersią nadal jest na bardzo mizernym poziomie. Nawet jeżeli młoda mama szuka informacji, czyta to w najbliższym kręgu ma mamą, babcię, ciotki, teściową, położną, pediatrę i szereg bardzo różnych opinii. Można się zagubić? No można.
  • bo dziecko nie umie ssać – tu wielką pomocą będzie doradca laktacyjny
  • bo w szpitalu po porodzie dziecko straciło dużo na wadze i strasząc matkę, że nie wypuszczą ich ze szpitala aż nie przybierze położne namówiły na mleko modyfikowane… i co? I sposób z butelką się spodobał.
  • i z miliona innych powodów!

Zapamiętaj więc! Jeżeli nie chcesz karmić, to nie karm. Masz do tego prawo – to Twoje piersi, Twoje dziecko, Twoja decyzja. Masz prawo powiedzieć – nie będę karmić piersią, bo nie chcę i tyle. Natomiast nikt nie ma prawa Cię oceniać, zmuszać, namawiać, obrażać… Tylko błagam – miej odwagę powiedzieć prawdę i nie wymyślaj problemów z kosmosu!

P. S. I taka rada – jak spotykasz koleżankę, która urodziła dziecko nie pytaj w pierwszym zdaniu czy karmi… Bo przecież nie głodzi 🙂 A Tobie nic do tego czy karmi piersią, butelką, strzykawką, łyżeczką czy… schabowym?! 😉

Edit: (po godzinie od publikacji) – Dziewczyny, żebyśmy się dobrze zrozumiały! 🙂 Ja nikogo nie namawiam do zaprzestania karmienia piersią. Nie namawiam też do karmienia mimo woli. Namawiam do szczerości – tylko tyle i aż tyle!

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

43 komentarze

  • Odpowiedz ANIA J 9 sierpnia 2017 at 13:14

    Magda ja miałam tak samo…karmienie było dla mnie musem. Czymś co muszę robić. Przy pierwszej córce wytrzymałam 4 miesiące przy drugiej tylko albo aż miesiąc. Moje córki mają po 6 i 3 lata i Ani jedna Ani druga nie miała antybiotyku jeszcze. Nie chorują , są szczęśliwymi dziećmi a ja szczęśliwą mamą. Nie czuję, że bylam złą matką nie karmiąc ich po kilka miesięcy. Ale dotarło to do mnie teraz bo jak informowałam otoczenie, że nie karmię to tylko same negatywne reakcję. Niech każda z Nas karmi bądź nie…nie oceniamy drugiej osoby. Każda mamą wie co dla jej maluszka najlepsze 🙂

  • Odpowiedz Łodziak 9 sierpnia 2017 at 15:05

    Przeczytałam i czuję zgrzyt. Choćby już na początku – karmilam piersią Wiki a ona ciągle chora. W karmieniu nie chodzi o to, że dziecko będzie NIE CHOROWAĆ, chodzi o to, że będzie miało mniejsze ryzyko zapadniecia na różne choroby jak cukrzyca m itp. Zadaj sobie pytanie, co by było gdybym nie karmila piersią Wiki – jak jej choroby by wtedy wyglądały. Drugi zgrzyt jest w tym, że piszesz, że to kobiety karmiące dzieci własnym mlekiem uważają te butelkowe za gorsze – no sorry bardzo ale nigdy nie widziałam żadnego tekstu popełnionego przez matkę kp, która by napisała, że matka karmiąca mm to gorsza matka. Zaobserwowalam za to fakt, że takie komentarze zostawiają właśnie matki mm – co i rusz wmawiaja, ze matki kp tak o nich mówią i piszą. Guzik prawda! To matki mm wpedzaja się w dziwne, nie wiem, poczucie winy? A później wyzywaja się na matkach kp, że im karmienie mózg wyssalo (choćby dzisiaj dostałam takie odpowiedzi na swój komentarz). Trzeci zgrzyt to tekst o stanie piersi po karmieniu – akurat piersi „psują” się w ciąży, karmienie nie ma nic do tego. No, może w niewielkim stopniu ale główną winowajczynia jest ciąża. Jedyne, z czym się zgadzam to to, że jak dziewczyna nie chce karmić to niech powie wprost „nie karmie, bo nie chce” a niech nie wymyśla głodnych bajek o mitycznym braku pokarmu.

  • Odpowiedz Mamuśka 9 sierpnia 2017 at 21:57

    *●Z tymi kampaniami kp to chyba z deczka przesadzilas. Dopiero ostatnio ruszyla jedna jedyna i pierwsza z tego co kojarze. Natomiast to mm jest ciagle reklamowane, gdzie nie spojrzysz to reklama mm i jakie to ono wspaniale a malym druczkiem cos tam o kp. ●Mlodsza corka jadła kilka razy kaszke po niby ktorej starsza spala jak suseł cała noc.. ba! Ona kladla sie spac kolo 20 a wstawala po 12-13h bez żadnych pobudek nocnych. Niestety kaszka u mlodszej sie nie sprawdzila tak jak 2 krotne jedzenie mm kiedy weselowalismy z mężem.
    Na tomiast lepiej spala kiedy zeby dawaly jej odetchnąć..zaczely rosnac kolo 4 mc i od wtecy zaczelo sie budzenie trylion razy. Ostatnio tuz przed u konczenoem 2 r. Zdarzylo sie kilka przespanych nocy lub z jedna pobudka.. i bach zaczely wychodzić piatki i abarot to samo. Starsza nie narzekala na zadne bolesci przy zabkowaniu. Jaki z tego moral?to nie kp,nie kaszka,nie mm tylko kwestia tego jakie dziecko jest,wszyscy sie toznimy to dlaczego dzieci maja byc takie same i ma na nie istniec jeden sposób?to ze kilku osobom udalo sie to czy soamto nie znaczy ze i innym sie to uda.. czy warto ryzykowac kp dla sprawdzenia tego?.
    ● Twoja starsza córeczka to alergik wiec nie dziwota ze chorowitek. Od urodzenia ma taki a nie inny uklad odpornosciowy. Skad wiesz, a moze gdyby nie kp to byloby moze milion razy gorzej?
    ● wjednym sie najbardziej zgadzam.. nie cierpię czarowania.wiele razy skyszalam ze ja nie moglam choc bardzo chcialam .a na pytanie czemu jie m9glas a co robilas by kp to jest milczenie albo jakies pierdymały. Sama nie mialam dosc sily i wiedzy oraz wsparcia by starsza corke dluzej karmic i poszło na mm. I nikomu nie wciskam kitu ze walczylam ostatkiem sil. Piwoli dnia na dzien sie poddawalam. Az ktoregos dnia mala odwrocila sie i nie chciala puersi bo wolala wygodniejsze mm. Szynko leci i bez meczarni. Niby bylo troche przykro a jednak czlowiek odzyl. Nie byl wyedy moj czas i rozum ten co dzis. Ciesze sie ze tym razem jestem bogatsza o wiedze i siłę oraz doswiadczenie.
    🦁

  • Odpowiedz Mamuśka 9 sierpnia 2017 at 22:19

    A i jeszcze to gadanie pojawiające się u mam mm jako usprawiedliwienie siebie przed calym światem i soba samą- „kazda mama daje dziecku to co dla niego najlepsze. ”
    No wiekszej bzdury nie czytałam. Kazdy wie co jest najlepsze ale nie kazda moze lub chce to dac. I taka jest prawda. Io tym tez jest tez ten text autorki. Wiadomo co jest najlepszr ale jestesmy tylko ludzmi i nie zawsze mozemy,chcemy,nie czujemy sie na tyle silni by dac to co najlepsze. Najbardziej z tych 3 powodów szkoda tych ktore naprawde nie mogą.. a bardzo chcą. Wtedy nie ma innej opcji. Ale trzeba zyc dalej i w inny sposób dawac dziecku to co najlepsze 😉

  • Odpowiedz MatkaPolka 23 marca 2018 at 12:46

    Karmie piersią i drugi raz bym się na to nie zdecydowała. Karmię bo chciałam karmić, bo karmienie takie zdrowe. Zapobiega alergi. Dziecko nie choruje. I wiele innych bajek naczytalam sie jeszcze będąc w ciąży. Już po porodzie zaczęły sie schody. Dziecko wyło z głodu, położne nie chciały dać mu mleka mm tylko zmuszały mnie do przystawiania. W 2 dobie interweniował lekarz i zapisał mu w karcie mleko. Przynosiły mi ale niechętnie i zawsze miały ale. Po powrocie do domu pojawiła się kolejna terrorystka laktacyjna w postaci położnej środowiskowej. Nawrzeszczała na mnie że dokarmiam dziecko mlekiem mm i kazała odstawić. Dodam że wypożyczyła m laktator, piłam dużo wody, piłam femaltiker. No ale sory jak mi dziecko wyło i uspokajal sie jak dostał butle to po nieprzespanych nocach miałam głeboko gdzieś walke o pokarm. Nawał pokarmu dostałam w 6 dobie. Mimo bólu, nieprzespanych nocy karmiłam dalej, bo zdrowo! Minęło pół roku, a tu zgrzyt dziecko nie chce pić z butelki. Położne i lekarze rozkładają ręce bo nie znają się na metodach odstawienia od piersi. Minęło kolejne pół roku a mój roczniak nadal ciagnie cyca w nocy. Najchętniej zamieniły każdy posiłek na cyca. Walcze z nim o każdą łyżeczke. A od lekarza słyszę że to wina karmienia piersią. No to jak do cholery jest? Zmusić kobiete do karmienia potrafią a pokierować dalej i pomóc w zaprzestaniu karmienia już nie. Piszę to ku przestrodze młodych mam ktore chca karmić piersią. Nie walczcie na siłę o każdą krople. Dawajcie butelke jak skończy 3 czy 4 miesiące, bo wtedy bezboleśnie przejdziecie na karmienie mm. Mi nikt tego nie powiedział.

    • Odpowiedz Mum's Life 23 marca 2018 at 12:54

      Bardzo dziękuję za Twoją opinię! :* Ogromnie szanuję kobiety karmiące piersią, ale również uważam że mamy powinny wiedzieć więcej, powinny mieć dostęp do obiektywnej pomocy (doradca laktacyjny, położna) i przede wszystkim – powinny mieć wybór.

      • Odpowiedz Kati 13 grudnia 2019 at 21:18

        Super artykuł ! W pełni popieram!
        Jestem w 4 miesiącu ciąży i nie zamierzam karmić dziecka bo nie chce. Jak mówię o tym znajomym to patrzą na mnie jak na kosmitkę 🤔🤔

        • Odpowiedz Mum's Life 15 grudnia 2019 at 21:08

          Nie namawiam do „nie karmienia”, ale do tego byście wchodząc w tę ważną rolę jaką jest macierzyństwo były w zgodzie z samą sobą 🙂 Powodzenia!

  • Odpowiedz Aga 5 sierpnia 2018 at 19:01

    Kurcze nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu trafiłam. To piękne, że są osoby, które karmią piersią i jednocześnie rozumieją, że ktoś inny może nie chcieć tego robić. Jestem teraz w drugiej ciąży, pierwszej córki nie karmiłam piersią, bo nie chciałam. Chciałam po porodzie jak najszybciej wrócić „do życia, do pracy, do ludzi”, nie chciałam ograniczenia, że najdalej polecę do sklepu za rogiem i biegiem będę wracać, bo dziecko będzie się za przeproszeniem darło, że głodne. Drugiej córki dokładnie z tego samego powodu karmić nie będę, bo lubię być panią własnego ciała i własnego czasu, jak normalnie powiem o tym komukolwiek to patrzą na mnie jakbym z kosmosu była, „jak możesz nie chcieć karmić”, „co z ciebie za matka”, a ja po prostu nie chcę i już siedzę jak na szpilkach(do porodu 7 tygodni), bo zastanawiam się na kogo trafię w szpitalu i czy znów będą próbować na siłę zmusić mnie do karmienia piersią i czy znów będę musiała tłumaczyć, że jestem świadoma, że mleko matki jest najlepsze i najzdrowsze dla dziecka, bo przeciwciała, odporność i nie trawi się a wchłania, ale że nie będę karmić, bo jestem egoistką i robię to dla siebie, by czuć się wolną i szczęśliwą, bez wstydliwego dla mnie obnażania się przed własnym dzieckiem- tak, w tym mam problem główny, bo resztę bym jakoś przeskoczyła(można odciągnąć pokarm etc). I nie chce psychologów, cudnych porad, po prostu nie chcę być linczowana i nazywana wyrodną matką, bo karmienie moją własną piersią, mojego własnego dziecka zawstydza mnie, żenuje i brzydzi. Także dziękuję Ci pięknie za ten wpis, pełen zrozumienia dla właśnie takich jak ja- dla tych co z wyboru i świadomie nie chcą karmić.

    • Odpowiedz Mum's Life 6 sierpnia 2018 at 10:54

      Ależ mi niezmiernie miło! <3 Wiesz, nasze społeczeństwo ma taki jeden duży problem - kochamy mówić innym jak mają żyć, jak wychowywać dzieci itd. Nie namawiam do tego, by nie karmić piersią, bo natury nie oszukam i wiem jakim cudem jest mleko mamy. Ale każdy ma wybór! Życzę Ci jak najwięcej cudownych dni w przygodzie zwanej macierzyństwem 🙂

    • Odpowiedz Ola 13 grudnia 2019 at 14:10

      Jak ja się cieszę że są na tej ziemi kobiety podobne do mnie. Ja również nie karmilam pierwszej córki bo po prostu nie udało mi się dziecko nie chciało ssać położna pomagała ale nie mogłam patrzę jak moje dziecko 3 godziny płacze z głodu A ja na siłę ją przystawiam w związku z tym zaczęłam podawać mm. Córka nie ma alergii i nie choruje ma 4 lata chodzi drugi rok do przedszkola (moja mama karmiła mnie do 5 roku życia piersią i mam chyba wszystkie możliwe alergię na pyłki trawy drzewa). Teraz jestem w drugiej ciąży i dojrzalam do stwierdzenia że po prostu nie nadaje się do tego żeby kp. Bo nie karmiłam pierwszego dziecka, bo mnie to zawstydza, bo uważam że nie jestem do tego stworzona i mam nadzieję utrzymać się w tym postanowieniu bo przy pierwszym dziecku omal nie popadlam w depresję od pytań „karmisz piersią?” A na teściowa stale zadająca te pytania nie mogę spojrzeć do dnia dzisiejszego.. dziękuję dziewczyny

    • Odpowiedz Roxi 5 października 2020 at 09:09

      Witam pierwszy raz jestem w ciąży i tez nie chce karmić piersią, wiec jak ma wyglądać proces z mlekiem który się tworzy trzeba go odciągać przez jakiś czas ? czy nic nie robić ?
      Dziękuje i pozdrawiam

      • Odpowiedz Mum's Life 9 października 2020 at 10:09

        Myślę, że powinnaś o to zapytać specjalistę – najlepiej doradcę laktacyjnego, albo położną ze szkoły rodzenia. U mnie pokarm zanikał każdego dnia, kiedy nie karmiłam – delikatnie odciągałam nadmiar laktatorem, a reszta to matka natura. Natomiast totalnie nie jestem w tej dziedzinie ekspertem i nie chciałabym Cię wprowadzić w błąd 🙁

  • Odpowiedz Karolina 22 grudnia 2018 at 20:15

    Pierwszego synka nie karmilam, nie chciałam ale silna anemia po porodzie i stres całkowicie wyeliminowały laktacje. Teraz drugi syn, 6 lat później i…. karmię, ze względu na porę roku i infekcje starszego przedszkolaka. Tylko po prawie 4 tygodniach mam dosyć, jestem żywym smoczkiem i tęsknię za spacerami z psem. Mały ssak ciagle wisi na cycku, przysypia non stop i ciągle czuje, że zaniedbuje starszaka 🙁 Zaczynam czuć się jak w więzieniu laktacyjnym, gdzie z pierwszym synem bylam bardzo aktywna i wędrował ze mną wszędzie.

    • Odpowiedz Mum's Life 22 grudnia 2018 at 20:51

      Doskonale Cię rozumiem – każdy musi wybrać własną drogę 🙂 I bez względu na to jaką wybierzesz, to i tak będziesz najlepszą mamą dla obu 🙂

  • Odpowiedz kasia 17 maja 2019 at 09:51

    Po tym jak urodziłam pierwsze dziecko czułam się w obowiązku karmić piersią…bo położne kazały, mama powiedziała, że tak przecież trzeba, teściowa, mąż…wszyscy wiedzieli lepiej! I karmiłam…trzy miesiące bo więcej nie dałam rady! I do tej pory, a minęło już 6 lat wspominam to jako coś traumatycznego! Nie wiem skąd to się u mnie wzięło, myślę, że w dużej mierze było to spowodowane ciągłą presję jaką odczuwałam. Obecnie jestem w połowie drugiej ciąży i już mam w głowie to, że znów będę musiała przez to przechodzić:/ Nie chcę karmić ale wiem też, że otoczenie mnie przez to zlinczuje.

    • Odpowiedz Mum's Life 17 maja 2019 at 21:30

      Pamiętaj, że to wszystko musi być zgodne z Tobą. Karmienie piersią jest dla dziecka najlepsze – nie ma się co oszukiwać, ale to nie może się odbywać wbrew mamy i zgodnie z tym co myśli otoczenie. Twoje dziecko będzie bardziej szczęśliwe mając przy sobie zadowoloną i szczęśliwą mamę – bez wyrzutów sumienia. Powodzenia! 🙂

  • Odpowiedz Em 21 czerwca 2019 at 09:28

    3 lata staralam sie z mezem o dziecko. To bylo upragnione dziecko, wyczekane. Cala ciaze wiedzialam jedno… bede najlepsza matka i bede karmic piersia, bede kochac to dziecko jak nikogo innego na swiecie i bede rodzic naturalnie. Urodzilam przez CC bo mala nie chciala sama wyjsc. Zaskoczeniem wiec bylo ze nie mam od razu mleka a o pierwsza krople musialam walczyc 4 dni. Krople! Nie potok mleka. Dziecko bylo na mleku modyfikowanym oczywiscie i nie chcialo nawet brac do uat sutka z ktorego nic nie leci, wiec w wolnej chwili siedzialam jak krowa z dojarka laktatorem zeby po 2 tygodniach i 40 minutach odciagania miec 25 ml mleka. Okazalo sie ze Dziecko nie trawi laktozy z mojego mleka i dostaje kolek nawet po moich wywalczonych 25 ml podanych jej w butelce to odechcialo sie wszystkiego. Zapomnialam kilka razy o kroplach z enzymem i ryczalam razem z nia. W 3 tygodniu zycia corki zrezygnowalam. Nie mowie ze nie mialam mleka bo mialam i wiecej wysilku wymagalo zapewne rozkrecenie laktacji, czestszego laktatora lub wciskania na sile cycka do buzi, ale najwiekszym problemem byly uczucia. Ja zupelnie nic nie czulam patrzac na swoje dziecko, zero milosci szczescia. Chociaz kest piekna, zdrowa i wyczekiwana to czuje jakby mnie ktos oszukal, ze kocha sie od pierwszej chwili a karmienie to taka magia. Dla mnie nie ma w tym nic magicznego.
    Poczucie winy toczy sie we mnie ogromnie ale nie jestem gotowa do takiego poswiecenia zeby pol roku wisiec z dzieckiem na piersi. Moze za malo kocham, moze za duzo we mnie egoizmu a moze za dlugo bylam sama bez dziecka. Chociaz moj maz wspiera mnie w mojej decyzji (mimo ze widze ze jestbw srodku zawiedziony) to czuje sie bardzo zla matka. W glowie siedzi mi mysl ze jesli nie jestem w stanie poswiecic siebie dla niej, to co ze mnie za matka? Co bedzie dalej? Przeciez mialam jej poswiecic kazda chwile na zabawe, edukacje i rozwoj a ja nie jestem w stanie nawet dac jej swojego mleka. Tego co teoretycznie najlatwiej dac. Mysle ze dlugo jeszcze bede bic sie z ta mysla i obwiniac siebie, ze chociaz zrobilam cos zgodnego ze soba to nie zrobilam czegos dla mojego dziecka.

    • Odpowiedz Mum's Life 21 czerwca 2019 at 20:08

      Kochana! To jednocześnie piękna historia w kontekście Waszej wytrwałości w staraniach i smutna ze względu na to jaką krzywdę sobie robisz. jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka! I rodzaj porodu, forma karmienia nie ma tu ŻADNEGO znaczenia! Nie rób tego swojej głowie 🙁 A miłość? Na pewno jej za mało nie kochasz – wręcz przeciwnie… z każdym jej gestem, pierwszym krokiem czy słowem będziesz kochać coraz bardziej. Trzymam za Ciebie kciuki, a gdybyś potrzebowała wsparcia – pisz.

  • Odpowiedz Moni 29 czerwca 2019 at 14:39

    Oh jak się cieszę że trafiłam na tą stronę… Od zawsze wiedziałam, że nie będę karmić. Podczas ciąży pojawiło się „może jednak, bo to najlepsze… ale nie długo” teraz 4 tyg do terminu, a mnie na samą myśl „cofa” i odbiera cała radość czekania na malutka… Wiem, że karmić nie będę. Jest to dla mnie sfera zarezerwowana dla mnie i dla partnera i nie dam radę tego połączyć.

    • Odpowiedz Mum's Life 1 lipca 2019 at 07:23

      Pamiętaj, żeby to było zgodne z Tobą. Ale weź też pod uwagę, że karmienie w chwili urodzenia dziecka może się okazać dla Ciebie czymś totalnie naturalnym i zmienisz podejście 🙂 Dziecko kompletnie zmienia nasze podejście do wielu spraw – tak może być też w tym przypadku. Może spróbuj? Może zobacz chociaż raz jak to jest? A jeżeli nie, to nie miej wyrzutów, bo Twoja głowa jest tu bardzo ważna. Szczęśliwego rozwiązania 🙂 Trzymam kciuki!

  • Odpowiedz Magda 29 czerwca 2019 at 19:25

    Ja również bardzo się cieszę, że trafiłam na ten artykuł. Obecnie jestem mamą 3 tygodniowego synka. Po porodzie pojawił się baby blues, który jeszcze czasami się odzywa. Karmię piersią, ale obecnie mój synek potrzebuje coraz więcej, a ja nie potrafię temu sprostać i dokarmiam sztucznym mlekiem. Frustracja z tym związana, karmienie dziecka prawie bez przerwy przez pół dnia, gdzie nie odstępuje piersi jest na prawdę jeszcze bardziej dołujące. Obecnie zastanawiam się nad przejściem na mieszankę, bo myślę, że będę bardziej przydatna dziecku jako matka, której psychika jest stabilna i nie miewa obniżeń nastroju, gdzie płacze cały dzień bo jej dziecko jest głodne. A matki powinny się wspierać, niezależnie w jaki sposób karmią, a nie siebie nawzajem krytykować.

    • Odpowiedz Mum's Life 1 lipca 2019 at 07:25

      W tej sytuacji może też być przydatna porada doradcy laktacyjnego – masz kogoś takiego w okolicy? Może pomoże i wszystko się odmieni? Trzymam za Ciebie kciuki i pamiętaj, że to nie rodzaj pokarmu sprawia, że jesteśmy dobrymi mamami lub nie 🙂 Powodzenia!

  • Odpowiedz Lena 2 sierpnia 2019 at 18:11

    Moje Drogie.
    Mam trójkę dzieci. Pierwsze karmiłam 6 tygodni a drugie 8 tygodni. I tak..skłamie, nie miałam pokarmu. Niestety, to się naprawdę zdarza i nie jest to kłamstwo. W dwóch ciążach schudlam. Po porodach bylam 15kg chudsza. Z porodówki wyszłam za jednym i drugim razem z waga około 40-45 kg. Byłam wykończona obiema ciążami. Wyobraźcie sobie, że walczyłam o mleko bardzo mocno. Przychodziła położna, doradca laktacyjna. Miałam ogrom wsparcia w bliskich, ale wszyscy rozkładali ręce. Doradca, położna i pediatrzy byli zgodni w stwierdzeniu, że mój organizm się broni przed dalszą utrata wagi i po prostu nie wytwarza mleka. Strasznie mnie uwiera, jak ktoś mi mówi „jakbyś przystawiala, to rozkrecilabys laktację”. Przystawialam i nie rozkrecilam. Były dosłownie krople. I tyle. Nie miałam nawalu. Wszystko co miałam, dałam dzieciom aż w końcu krople same zanikły. Nie nosiłam wkładek laktacyjnych a moje dzieci to ssaki i wisiały na mnie non stop i nic. Teraz karmię trzecie dziecko. Kiedy byłam z trzecim w ciąży, założyłam, że po dwóch młodszych mam taką traumę karmieniowa, że od początku podam mm. I podałam. W szpitalu. W domu zaczęłam kp i jakoś znów obudziła się we mnie chec zawalczenia. W tej ciąży, też schudłam, ale nie aż tak bardzo. I widzę efekt. Jest mleko. Karmię 24h, ale nawet momentami widzę, że mam najedzone dziecko. Nie tryskam. Ale co mam, to daje maleństwu. Jednak po traumie kp nie jest dla mnie niczym przyjemnym. Nie rozumiem tej ogólnej obsesji na punkcie kp. Nie rozumiem piękna i czaru kp a to bardzo dziwne, bo jestem osobą bardzo delikatna i wrażliwa na wszechobecne piękno. Teraz kp, bo póki mam, to daje. Ale obawiam się, że w końcu nie wytrzymam tej presji i przejdę na butelkę. I to nie będą miesiące a najbliższe tygodnie.

    • Odpowiedz Mum's Life 4 sierpnia 2019 at 10:40

      Lena, dziękuję za Twoją historię i trzymam kciuki za dalsze tygodnie oraz spokój Twojej głowy.

  • Odpowiedz Agnieszka28 13 sierpnia 2019 at 13:31

    Rany, jak ja się cieszę, że tu trafiłam ! 🙂 to pocieszające, że są jeszcze obiektywne mamy, które potrafią nie krytykować tych niekarmiących piersią – z wyboru, czy też nie. U mnie historia jest krótka, acz intensywna. Urodziłam w styczniu, plan był by karmić piersią, mimo że nigdy nie byłam fanką kp i jakoś po porodzie nie odczuwałam tego jako magii i budowania bliskości z dzieckiem. No ale przecież to „naturalne”, więc chciałam karmić. Niestety, jak tylko wyszliśmy ze szpitala syn odtrącił pierś, mimo że pokarm był. Dalej to już tylko walka przez łzy – próby przystawienia w dzień i w nocy, wizyta doradczyni laktacyjnej, rozpaczliwe telefony do mamy i przekopywanie internetu „co jeszcze mogę zrobić”. 3 tygodnie walki, 3 tygodnie łez, dziecko głodne a ja na skraju załamania… do tego ta wszechobecna nagonka i laktoterror – no bo jak to, masz pokarm a dziecko nie chce? NIEMOŻLIWE! W końcu powiedziałam DOŚĆ! i… odżyłam 🙂 zaczęłam odciągać pokarm laktatorem i podawałam z butelki, raz ja a raz mąż, który aż się garnął do pomocy 🙂 i sam namawiał mnie na odpuszczenie cycka, bo widział, w jakim stanie byłam i ile bólu psychicznego i fizycznego sprawiają mi próby przystawienia syna do piersi.. udało mi się ciągnąć system laktator + butelka przez 2,5 mc po czym przeszłam na mm, a i tak pod koniec 3mż syna okazało się, że jest alergikiem i musi mieć specjalne mleko na receptę.. Teraz, gdy patrzę wstecz nie żałuję, wiem że walczyłam; dużo osób zarzuciłoby mi, że walczyłam za słabo („może wędzidełko przeszkadza i trzeba podciąć”? „a może ma cofniętą szczękę skoro nie chce ssać”? ) :/ ale po tym wszystkim co się wydarzyło, nie chcę słyszeć o kp już nigdy więcej. Na samą myśl robi mi się słabo, a jak słyszę o budowaniu więzi z dzieckiem to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Niestety w moim przypadku jest to najgorsze doświadczenie w moim życiu i nie sądzę, że kiedykolwiek zmienię zdanie o kp. Podziwiam matki, które karmią długo i też publicznie, to wymaga wiele odwagi. Jak dla mnie już tylko butelka w przypadku przyszłych dzieci, i mówię to głośno i wyraźnie, nie zważając na opinie innych. Drogie mamy niekarmiące piersią – nie jesteście same, można karmić butelką mm i być szczęśliwą kobietą i mamą, która kocha swoje dziecko! 🙂 nie dajcie się zdołować innym, że jesteście gorszymi matkami bo to bzdura! Ja z perspektywy czasu żałuję wręcz, że straciłam pierwsze 3 tygodnie życia mojego syna na płacz i załamanie, zamiast cieszyć się z początków macierzyństwa, z wieczornych kąpieli i tulenia syna do snu. Jestem z Wami bardzo mocno ! 🙂

    • Odpowiedz Mum's Life 19 sierpnia 2019 at 14:01

      Brawo za determinację, chęć walki i za to, że odetchnęłaś!!! Ważne, by wszystko co robimy było zgodne z nami – tylko tyle i aż tyle 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Odpowiedz Mama 2 lutego 2020 at 22:24

      Przy alergii (jesli to byla alergia na bialka mleka krowiego) pierwszym krokiem jest zmiana diety mamy karmiacej i wylaczenie pokarmow z bialkami mleka krowiego… Jesli lekarz po prostu przepisal mieszanke, to znaczy ze nie mial zielonego pojecia, co robil. Czy bylo podawane mm w szpitalu? Odtracenie piersi zazwyczaj zdarza sie po podaniu butelki…

  • Odpowiedz Kasijasarti 14 września 2019 at 20:54

    Właśnie leżę w szpitalu po porodzie w drugiej dobie i czytam to co sama przeżywam… to moje drugie dziecko i właściwie od poczatku ciąży byłam pewna, ze nie będę karmić piersią z uwagi na to, ze mam traumatyczne wspomnienia z tym związane z pierwszym dzieckiem. Wówczas walczyłam, chciałam, ale mleka mimo podejmowania różnych prób miałam tyle co kot napłakał. Przez miesiąc miałam przez to depresje, non stop płakałam, czułam się nieszczęśliwa i nie lubiłam wręcz mojego dziecka. Przez 3 miesiące próbowałam syna karmić w sposób mieszany, wiec siedziałam godzinami na laktatorze, żeby odciągnąć 50 ml… dramat. Po 3 miesiącach stwierdziłam, ze to bez sensu i przeszłam na mm, zaczelam naprawde kochac moje dziecko i czuć się z nim szczęśliwa. Syn ma 8 lat, a wiez mamy taka, ze czasem mam dość, aż takiego „rzepa”:)… wiec tym razem chciałam sobie zaoszczędzić tych przykrych doświadczeń, ale trochę bałam się o tym powiedziec w szpitalu, wiec spróbowałam. Moje drugie dziecko jest prawdziwym ssakiem i już w jedna dobę zmasakrowało mi brodawki tak, ze każdy jej płacz to dla mnie stres, ze znów jej trzeba dać pierś, z której i tak znów nic nie leci. Jak mi przespała 5h i jej nie obudziłam na karmienie to położne zrobiły z tego aferę, przyszły, kazały na sile budzić, wpychać pierś, a skoro mam pusto to pomiędzy siedziec z laktatorem… i powiedziałam nie, nie dam rady tego robić, decyduje się tylko na mm… chyba się zszokowały i jestem teraz dla nich tematem nr 1, ale mam to gdzieś, chce stad wyjść… mam tez starsze dziecko, z którym potrzebuje robić różne rzeczy, wyjść na rower, pojechac na basen, nie chce i nie mogę być niewolnica własnych piersi, nie czuje tego, jest to dla mnie okropne doświadczenie, chce kochac moje dziecko i chce, żeby czuło, ze jestem przy niej szczęśliwa, a nie płakać z bólu, frustracji, niewyspania… czy to oznacza, ze jestem zła matka? Mam jeszcze szanse wykazać się w inny sposób, znów będę gotowała zupki, szukała ekologicznych, najlepszych produktów itp, czemu nikt nie mówi o tym, ze ktoś jest egoista kupując tylko gotowe słoiczki z jedzeniem dla niemowląt, bo stać nocami nad gotowaniem mu się nie chce… czemu nikt nie mówi, ze ktoś nie dba o dietę swojego dziecka nie ucząc go jest warzyw, a na przekąski lub śniadaniówki dając słodycze lub słone przekąski… czy to jest zatem fair ocenianie negatywnie kogoś tylko dlatego, ze daje swojemu dziecku mm, ale przestrzega, liczy, wstaje i cieszy się jak dziecko jest najedzone i smacznie spiac uśmiecha się przez sen?!

    • Odpowiedz Mama 2 lutego 2020 at 22:20

      Bol przy karmieniu moze oznaczac, ze potrzebowalas wiecej wsparcia od profesjonalistow, np certyfikowanego doradcy. Przykro mi, ze nie dostalas pomocy przy pierwszym dziecku. Twoje cele laktacyjne sa wazne.

  • Odpowiedz ela 30 października 2019 at 15:06

    też na początku nie chciała, wręcz sobie tego nie wyobrażała, że będę normalnie karmić piersią. jakoś mi to nie pasowało. na szczęście poprzestawiałam sobie w głowie pewne kwestie, do tego zaczęłam stosować lactosan jako mojego pomocnika do dobrej laktacji i wreszcie zaczęłam. teraz nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.

  • Odpowiedz Ania 9 czerwca 2020 at 00:17

    No to ja będę szczera.
    Nie będę karmić piersią z własnej woli.
    Jest to dla mnie bariera nie do przejścia. Karmienie piersią mnie obrzydza. Nienawidzę reklam propagujących karmienie piersią, doprowadza mnie to do mdłości…
    Współczuję kobietom, które się do tego zmuszają a potem mają depresję… Żyjcie w zgodzie ze sobą!

  • Odpowiedz Asia 9 czerwca 2020 at 14:26

    Dziś moja córka kończy 3 miesiące. Od kilku dni je mm mimo że mam pokarm. Decyzja o przejściu na butelkę zapadła po 3 miesiącach słuchania płaczu i wrzasku. Jedzenia przeze mnie tylko bezpiecznych produktów. I tak ciagle kolki. Cały czas bije się z myślami czy dobrze zrobilam. Trzymajcie kciuki żeby było lepiej….

    • Odpowiedz Mum's Life 15 czerwca 2020 at 09:26

      Kochana! Macierzyństwo to ciągłe zadawanie sobie pytań „czy dobrze zrobiłam??”. Trzymam za Was mocno kciuki 🙂

  • Odpowiedz Kasia 5 sierpnia 2020 at 11:02

    Moje dziecko ma 4 miesiące. Jest zdrowe, bystre, spokojne i książkowo przybiera na wadze. Od samego początku wiedziałam, że nie będę karmić piersią. Ze względu na to, żę mnie to obrzydzało i wymagało kolejnych miesięcy wyrzeczeń. Z jednej strony wiedziałam, że ten rodzaj karmienia jest fizjologicznie naturalny, z 2 strony- żeby mieć dobre mleko należy mieć super dietę i tryb życia (po 9 miesiącach ciąży i wyrzeczeniach nie miałam najzwyczajniej w świecie ochoty na dalszą rezygnację z kawy, ulubionego jedzenia, picia, wyjść ze znajomymi itp…). Ciąża byłam dla mnie czasem niezwykle obciążającym psychicznie. Jestem przyzwyczajona do życia w biegu, podróży, uprawiam sporty wyczynowe- wyłączenie się z bardzo aktywnego życia było dla mnie koszmarem i nie mogłam się doczekać, aż ta 9 miesięczna wegetacja się skończy. Po narodzinach, jeszcze w szpitalu jak każda biedna kobieta, zostałam zmuszona do przystawiania dziecka do piersi. Ok- pewnie takie procedury, położne muszą je wypełniać. Dziecko po 1 dobie było już głodne, marudziło a moje sutki pogryzione i pokryte strupami. Mleka zero. Powiedziałam dość i poszłam po buteleczkę MM. W domu, już na spokojnie zaopatrzona w bardzo dobre MM (które podawałam regularnie) postanowiłam ”powalczyć” o swoje mleko jeszcze raz, tak bardziej z ciekawości (wcześniej zaopatrzyłam się w laktator, bo wkładanie sutków do buzi dziecka mnie troszkę obrzydzało plus to gryzienie brr…). Udało mi się ściągnąć parę kropel. Ok.6 dnia po porodzie ściągnełam z obu piersi rekordowe 120 ml. NIGDY więcej, mimo pracy z laktatorem (którą nawet polubiłam)nie udało mi się ściągnąc tego pokarmu wiecej. Pozostałam przy MM podawanym regularnie i w międzyczasie podawałam tyle swojego mleka, ile udało mi się ściągnąć. Trwało to 3 tyg. Dlaczego moja laktacja była tak mała? Nie wiem. Moja mama wychowała 3 dzieci i miała bardzo podobnie. Wszystkie dzieci karmiła zatem sztucznym mlekiem. Ani ja, ani siostry nie miałysmy alergii, cukrzycy i problemów rozwojowych. Dzieci mojej cioci tak samo. Mama mojego faceta miała 2 synów i również żadnego z nich nie karmiła dłużej niż 2 miesiące. Z chłopakami wszystko ok. Moje 3 koleżanki mają zdrowe dzieciaki..i żadne z nich nie było karmione 6 miesięcy KP (wszystkie MM plus tyle KP ile dało rade ściągnać). Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia. KP, przy dzisiejszym rozwoju technologicznym i MM o super składach,nie jest niezbędne do prawidłowego żywienia dziecka. Alergie to często sprawa genetyczna. Jestem zdania (podobnie jak moja mama i ciocia), że dzieci nie należy trzymać w zbyt sterylnych warunkach. Moja córka (ur. w maju) ma non stop kontakt z alergenami- łąka, pyłki, trawy, koty i kurz. Nic złego się nie dzieje, dziecko nabiera odponości. Z racji aktywnego trybu życia, ciągle gdzieś jeździmy, spacerujemy. Potencjalna cukrzyca to raczej wynik złego odżywiania i braku ruchu w przyszłości, a nie kwestia niekarmienia piersią. Natrafiłam kiedyś na blog matki karmiącej piersią i czytałam wiele komentarzy zrozpaczonych i zestresowanych kobiet karmiących piersią- ile kobiet, tyle problemów-każda zmiana diety=biegunka, wysypka, ciągłe odmawianie sobie przyjemności, wstawanie w nocy co godzinę, dziecko ryczące całą dobe z głodu, kolki i cholera co wie jeszcze (ciekawe ile hormonu stresu ich dzieci wypijaja wraz z ich mlekiem..). Szanuję i podziwiam kobiety, które z takim zacięciem poświęcają się dla dziecka. Różnicy w rozwoju nie ma ( a mam na to dziesiątki dowodów w postaci zdrowo rozwijających się dzieci znajomych karmionych tylko MM, zdrowych dorosłych ludzi karmionych niemal wyłącznie sztucznym mlekiem za czasów PRL, gdzie KP nie było w ogóle promowane). Chyba jedynym minusem karmienia MM jest cena dobrego mleka. Jest to na pewno spory wydatek i nie każdego na to stać ( w ciągu miesiąca schodzi kilka dużych puszek). Pisząc to wszystko nie miałam na celu krytyki KP. Chciałam tylko przekazać swoje obserwacje i doświadczenie (nie tylko moje 🙂 ), że MM to nie McDonald dla dzieci, tylko wartościowy posiłek, który bardzo często jest bezzasadnie krytykowany. Wkurza mnie to powtarzanie jak mantra- WHO zaleca karmić tylko piersią przez 6 mies. Irytuje brak promocji na MM początkowe. Dlaczego rodziny o mniej zasobnych portfelach nie mogą korzystać z niższej ceny?Przecież nie każda matka musi karmić piersią i jest to dyskryminowanie osób o mniej zasobnych portfelach.

    • Odpowiedz Mum's Life 5 sierpnia 2020 at 12:01

      Wow! To chyba jeden z bardziej wartościowych i wyczerpujących temat komentarzy na blogu – bardzo Ci za niego dziękuję. Dziękuję też za Twoją szczerą historię 🙂

  • Odpowiedz Monika 8 sierpnia 2020 at 14:35

    Od prawie 3 tygodni jestem mamą. Od samego początku mam problem z karmieniem piersią, ponieważ jest to dla mnie bardzo bolesne, przez długi czas miałam bardzo poranione sutki, ponadto moje dziecko urodziło się duże (4400 g) a ja po bardzo wyczerpującym porodzie zakończonym cc byłam wycieńczona i moja laktacja rozkręcała się dość powolnie, poza tym w moim przypadku walka o laktacje jest dla mnie bardzo uciążliwa. W ciągu dnia córka niemal przez cały czas wisi na piersi a ja nie mogę normalnie zjeść czy załatwić innych potrzeb fizjologicznych co uważam za uwłaczające ludzkiej godności. Aktualnie karmię w sposób mieszany (raz dziennie wieczorem podaję córce dodatkowo kilkadziesiąt ml mm, ponieważ mam wrażenie, że jest głodna a moje piersi puste). Liczę na to, że moje piersi w końcu sie przyzwyczają i przestaną boleć i uda mi się wyeliminować dokarmianie mm. Staram się nie poddawać ze względu na „wyższość” mleka kobiecego nad mm ale często mam dosyć i daje sobie furtkę w postaci mm, gdy już stracę cierpliwość. Uważam, że aktualnie w temacie ciąży, porodu, macierzyństwa panuje jakaś paranoja. Masz być wysportowaną i zadbaną kobietą w ciąży, aktywnie urodzić oczywiście tylko i wyłącznie naturalnie i wspominać to jako super przeżycie, po ciąży w tydzień wrócić do formy i dalej być zadbaną, atywną kobietą, która jest jednocześnie idealną matką i karmi piersią. A jak Twoje piersi nie tryskają mlekiem to dostaniesz rady w stylu przystawiaj jak najcześciej, śpij z dzieckiem, noś w chuście itd. I ja się pytam jak to się ma do innych obowiązków, do zadbania o własną higienę i zdrowie, do zadbnia o pozostałych członków rodziny, starsze dzieci, męża, dom? Niestety te wszystkie rzeczy na raz nie są moim zdaniem realne do zrobienia i wkurza mnie to że kobietom wmawia się że jak tego wszystkiego nie ogarniają to są złymi matkami, żonami, kobietami.

    • Odpowiedz Mum's Life 10 sierpnia 2020 at 20:19

      Bardzo Ci dziękuję, za tę szczerą i wyczerpującą wypowiedź. W pełni się z Tobą zgadzam i mocno trzymam za Ciebie kciuki! <3 To prawda - dużo od siebie wymagamy...

    • Odpowiedz Dorota 15 września 2020 at 07:39

      U mnie sytuacja też była ciężka od samego początku. Syn nie umiał poprawnie chwycić piersi, za późno stwierdzono że ma kròtkie wędzidełko i mimo pomocy doradcy nie potrafiłam go nakarmić. Początkowo kiedy był wielki nawał i mleko tryskało to jadł, ale kiedy laktacja się unormowała odwracał głowę i płakał, przeraźliwie głośno. Nawet sąsiadka pytała czy to kolki bo często tak strasznie płacze. Po tygodniu dałam sobie spokòj. Dostał butelkę z mm, najadł się i poszedł zadowolony spać. Najpierw chciało mi się płakać bo myślałam sobie ‚co ze mnie za matka, nie umiem nakarmić dziecka’. Do tego ten laktoterror wokòł, naciski męża ‚przecież to najlepsze dla dziecka’.
      Ale wiecie co? Nie wròciłabym do tego. Jak przypomne sobie, że prysznic trwał max 5 minut bo zaraz słyszałam płacz i męża chodzącego z dzieckiem pod drzwiami i mòwiącego ‚zaraz mama wyjdzie i da jeść’.
      Siostra dała mi dużo wsparcia, sama przy drugim dziecku nie karmiła. Nie miała na to czasu, drugim dzieckiem też musiała się zajmować, a nie leżeć cały dzień i karmić.
      Może za szybko zrezygnowałam, może mogłam szukać dalej pomocy. Nie wiem, ale brak snu i ciągły płacz sprawiły że wygrało mm.

  • Odpowiedz Lidka 14 października 2020 at 00:42

    Moja mała ma prawie 3 tygodnie. U mnie sytuacja wygląda inaczej. Karmię piersią od początku. Wszystko jest ok ale… Lewa pierś boli od podrażnień sutka, wyjście gdziekolwiek to tylko patrzenie na zegarek. Jestem w stresie, że mała się nie najada, męczy mnie to wstawanie w nocy na tyle, źe lunatykuję. Marzę żeby wypić lampkę wina !! Uwielbiam być w ruchu a z dzieckiem muszę pilnować czasu…;( Przechodzę baby blues więc może jeszcze zakocham się w tym karmieniu. ..
    Chcę zacząć odciągać ale już naczytałam się, że to rozwali mi laktację… już sama się gubię

  • Odpowiedz MajaMama 16 października 2020 at 17:06

    Nie zgodzę się z tym ze zawsze można karmić piersia. Walczyłam o karmienie piersia 2 miesiące, wydałam na konsultacje chuba z 5 tys zł (a wydałabym i 10) i nic. Potem odciagalam przez jakiś czas tyle ile dałam radę utrzymać lakracje. U mojego dziecka 4 położne nie zauważyły ze wędzidełko jest skrócone (Bardzo rzadki typ 4), Było ze leniuszek złośnik i inne sraty pierdaty. Dopiero 5 położna powiedziała ze może trochę nietypowe to wędzidełko, laryngolog podciął raz potem znowu nie szło neurologopeda powiedział ze zle podcięte i trzeba Jeszcze raz. Podcielismy jeszcze raz to powiedział ze nie no trzeba 3 raz bo jeszcze jest blonka a na to laryngolog ze już nie podetnie bez znieczulenia ogólnego zaprasza po 1 roku życia. Mały pomimo zabiegu kiepsko ssał łapal mnóstwo powietrza nie był w stanie się najeść z piersi – ma tez bardzo wysokie podniebienie (po mnie – ja również byłam karmiona mm w dzieciństwie) wiec przechodzę na kpi odciagam mu swoje mleko, ale któregoś dnia przestaje przybierać podejrzenie alergii, wprowadzam dietę guzik to daje – nie wiadomo czy to bmk czy coś innego. I ostatecznie zaczynam podawać mm. Nie chce słyszeć ze jak ktoś chce to się zawsze udaje. Sama jestem lekarzem i tak naprawdę najważniejsze jest żeby dziecko przybierało na masie jak nie idzie na swoim mleku to na mm -także nie zgodzę się z tym ze zawsze się da a ja otarłam się o depresje z powodu walki o kp i konsultowałam moje dziecko z tyloma pediatrami i laktacyjnymi aż do porzygu i nie dało rady, a covid na pewno tego nie ułatwiał.

    • Odpowiedz Mum's Life 18 października 2020 at 17:04

      Mimo wszystko ogromnie podziwiam za determinację i starania! Zdrowia, cierpliwości i spokoju 🙂 Oby teraz już było tylko dobrze.

    Odpowiedz

    + 50 = 51

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies