Styl życia

Bądź matką, żoną…. i kochanką!

…a teraz oddychaj głęboko – to nie jest tekst o tym jak zostać „tą drugą” 🙂

To jest tekst dla panów, a właściwie to dla pań, ale w trosce o panów… i o siebie 🙂 Piszecie czasem do mnie: „mąż już tak na mnie nie patrzy”, „też chciałabym dostać kwiaty”, „randka z mężem? kiedy to było”… Dziewczyno! Zawalcz o siebie, zawalcz o Was!

Dom, dzieci, praca, obowiązki, rutyna – to wszystko wcale nie pomaga naszemu poczuciu bycia atrakcyjną, pożądaną i docenianą. Od rana sprzątamy, zmieniamy pieluchy, gotujemy obiady, pierzemy, zajmujemy się dzieckiem… Inne z nas chodzą do pracy, potem odbierają dzieci, gotują, sprzątają prasuję.  A wieczorem? WIeczorem padamy ze zmęczenia i zastygamy na kanapie przed telewizorem. O tym jak przestałam „zastygać na kanapie” opowiem innym razem, bowiem kilka miesięcy temu totalnie zmieniłam swoje życie – tworzę pamiętnik z mojej przemiany, powrotu do formy itd – będzie w kwietniu 😉

Ale nie o tym dzisiaj. Porozmawiajmy o rutynie, o związku i o tym jak dbać o nasz wewnętrzny płomień i uśpione motyle w brzuchu.  Jest na to kilka sposobów:

  1. Randka z mężem!  Musicie czasem wyjść we dwoje – z pełną świadomością używam słowa „musicie”. Bez dzieci, bez pieluch, bez zabawek – zupełnie sami.  A jak nie potraficie rozmawiać o niczym innym poza dziećmi, to wyjdźcie w większym gronie – byle tam nie było świeżo upieczonych mam, bo od tematu pieluchy się nie uwolnicie 🙂 To nie musi być impreza do białego rana, bo nie oszukujmy się – trudno potem odespać 🙂 To może być restauracja za rogiem, spacer we dwoje, kino, wspólny masaż…
  2. No ale z kimś trzeba te dzieci zostawić – macie kogoś takiego? Dziadkowie, przyjaciółka, niania? Może jakaś zaufana sąsiadka? A może ktoś z Waszych znajomych ma nianię, która będzie chętna popracować w sobotni wieczór?
  3. Nie macie kogoś takiego? No i tak się zdarza… żyjecie daleko od rodziny, niani nie chcecie. Zorganizujcie sobie randkę w domu. To prostsze niż myślisz – umówcie się, że np. w soboty randkujecie. Zorganizujcie dzień tak, by sprawnie położyć dzieci. Zamówcie jedzenie, kupcie wino, włączcie jakiś film… wyłączcie telefony. Nie wiesz, jak się noc rozwinie – może skończy się śniadaniem?? 🙂
  4. Komunikacja! Czy on wie jakie kwiaty lubisz? Ba! Czy wie, że w ogóle je lubisz? Raz, drugi, trzeci kup kwiaty sama – postaw na stole i ciesz się nimi. Komunikuj, że lubisz właśnie takie – istnieje prawdopodobieństwo, że zapamięta 🙂 A jak nie zapamięta to zamów całą kwiaciarnię – wtedy na pewno zauważy (również na koncie!) i zapamięta.
  5. Znajdź pasję, coś co sprawia Ci przyjemność! Siłownia, rower, joga, lekcje tańca, lekcje hiszpańskiego? Wpisz na stałe do grafiku. Twój mózg również musi odpocząć – od pracy, od domu, od męża też 🙂 Znajdź coś tylko dla siebie, coś co pozwoli Ci odetchnąć. Miałam pisać o związku? Poniekąd własna przestrzeń też na niego wpływa – to nowa energia dla Twojej głowy, nowe tematy do rozmów, to chwile które pozwolą Ci odżyć. Myślisz sobie – „serio mam iść po całym dniu pracy na siłownię? Zwariowałaś chyba!” Może zwariowałam, ale przetestowałam to wariactwo i bardzo polecam. Oboje z mężem mamy grafiki wypchane co do sekundy – treningi, szkolenia, spotkania, ale im więcej w ten grafik upychamy, tym lepiej jesteśmy zorganizowani… i więcej czasu mamy. Poważnie nie wiem jak to się dzieje, ale się dzieje.
  6. Ubierz się, zrób makijaż – mówię serio, bo i taki problem zgłaszacie 🙂 Piżama przez cały dzień, to nie jest najlepszy pomysł… Zadbaj o siebie, poczuj się lepiej. Nikt nie mówi, że masz chodzić w szpilkach i pełnym makijażu po domu. Nikt też nie mówi, że od czasu do czasu dzień w piżamie jest zły. Sama lubię tak czasem pochodzić w szlafroku i kapciach, z olejkiem na włosach, dać skórze odpocząć od makijażu i zrobić sobie dzień „nicnierobienia”. To jest całkiem zdrowe – pod warunkiem, ze nie powtarza się 7 razy w tygodniu 🙂
  7. Pracuj nad związkiem! Bo w życiu jest tak, że najłatwiej narzekać. I mówię to z pełną świadomością, bo mam alergię na kanapowych narzekaczy – dotyczy to wszystkiego: związku, pieniędzy, wyglądu itd. Od siedzenia i marudzenia nie schudniesz, nie zarobisz, nie sprawisz że motyle w brzuchu ożyją. Musisz dać coś od siebie, żeby coś dostać – to zasada stara jak świat.
  8. Przypominaj o sobie – napisz mężowi SMS, włóż mu liścik do kieszeni, narysuj szminką serce na lustrze. Dziecinne? Możliwe… ale przypomnij sobie jaka byłaś kiedy się poznaliście? Może właśnie taka trochę dziecinna, spontaniczna?
  9. Zima się kończy – w koronkach nie zmarzniesz! 🙂
  10. I nie mów, że na nic nie masz czasu…. Gdybyś faktycznie go nie miała, to pewnie byś tu nie trafiła, bo nie ma większego pożeracza czasu niż Internet 🙂 Także ogromnie się cieszę, że tu jesteś, a teraz poczuj w sobie wiosnę i działaj! I pamiętaj – tu nie chodzi o to, że teraz masz całe swoje życie zamienić w jedną wielką randkę, ale taka dbałość o związek raz na jakiś czas potrafi już wiele zmienić.

 

 

I jeszcze jedna ważna zasada na koniec! To wszystko nie jest tylko po to, żeby komuś było miło – to jest po to, by miło było Tobie. A jak Tobie będzie miło, to i Waszemu związkowi będzie lepiej.  To procentuje, zostaje w głowie na długo, powoduje uśmiech, przywołuje wspomnienia. Poczuj motyle! Serio, serio mówię 😉

 

A teraz podzielcie się swoimi doświadczeniami – praktykujecie randki z mężem? Jak to organizujecie przy dzieciach? Może macie jakieś inne super sposoby, o których nie wspomniałam? 🙂

 

P. S. Tak, byłam na Grey’u, tak z mężem 🙂

 

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply Marta 27 marca 2018 at 15:29

    Zeby to wszystko bylo takie proste 🙂 my staramy sie spedzic razem wieczory, choc nie zawsze sie udaje.

    • Reply Mum's Life 27 marca 2018 at 15:51

      Ale spędzacie, czyli jednak da się 😉

  • Reply Marlena H. 27 marca 2018 at 17:34

    Na wspólnym wyjściu we dwoje byliśmy ostatnio w listopadzie. Poszliśmy do kina. Teraz staramy się spędzać czas razem w domu. Ostatnio była pizza i…deserek 😀 😀 😀

  • Reply Rafał 27 marca 2018 at 22:11

    Super artykuł

  • Reply Agnieszka Jezierska 8 kwietnia 2018 at 15:14

    Dzieci 4 lata, na randce od urodzenia dzieci nie byliśmy…nigdy. Wiem, że to wielki błąd.
    Z dziadków mamy tylko moją mamę, która przez długi czas opiekowała się moimi synami. A więc zawsze głupio było mi ją naciągać jeszcze na wieczór czy zabranie chłopców na weekend…

  • Leave a Reply

    8 + 1 =