Z brzuszkiem Z dziećmi

Presja i jednostronne patrzenie na świat…

Znowu będę narzekać, ale przelało się we mnie! Nie lubię jak się kogoś do czegoś zmusza, jak się nie daje wyboru i jak się kładzie komuś do głowy, że jego wybór jest zły! Bardzo nie lubię!

Ale do rzeczy.

Jak wiecie lub nie organizuję warsztaty dla przyszłych rodziców „Mama, Tata wymiata! Czyli domowe trzęsienie ziemi – wokół porodu i rodzicielstwa”. Warsztaty mają na celu edukowanie młodych rodziców, budowanie świadomości i możliwość wyboru. Nie znajdziesz u nas odpowiedzi czy lepiej karmić piersią, czy mlekiem modyfikowanym. Czy rodzić naturalnie czy przez cesarskie cięcie. Czy szczepić dziecko czy też nie. Usłyszysz medyczne, potwierdzone fakty na każdy z tych tematów, ale to Ty jesteś rodzicem i to Ty decydujesz o przyszłości swojego dziecka.

Każdy kto cokolwiek w życiu zorganizował wie ile to pracy, energii i czasu. Tylko taka osoba zrozumie ile satysfakcji dają takie działania. Ile to radości, kiedy uczestnik podejdzie do Ciebie i powie, że było super. Ile emocji, kiedy mąż powie, że jest dumny i wierzy w Twój sukces.

A jeszcze jak widzisz, że ludzie to popierają, że chcą działać z Tobą, że ofiarują swoją pomoc, wsparcie, czas i wiedzę – to jest dopiero energia i satysfakcja!!! I dlatego to robię i będę robić. Ale też dlatego, że będąc w ciąży szukałam odpowiedzi na wiele pytań – często lądowałam na dziwnych forach fanatyczek karmienia piersią albo przeciwniczek cesarskiego cięcia i się złościłam, i zastanawiałam się dlaczego one takie są, i chciałam wiedzieć więcej. To drążenie tematów pozwoliło mi podjąć świadome decyzje – rodziłam przez cesarskie cięcie, karmię piersią i szczepię swoje dziecko szczepionkami skojarzonymi. Na to pierwsze za bardzo wpływu nie miałam, ale pozostałe dwie kwestie są przeze mnie przemyślane i jestem ich pewna. I kolokwialnie mówiąc strasznie się wkurzam jak matka nie potrafi się przyznać do swojej decyzji – jak zapytana dlaczego karmi mlekiem modyfikowanym lawiruje i zwyczajnie ściemnia, że miała problemy, że nie miała mleka, że stan zdrowia jej nie pozwolił. Jak zapytana dlaczego rodziła przez cesarskie cięcie – tłumaczy się, że takie były wskazania, że dziecko duże, że pępowina krótka. Ja sama się tłumaczyłam!!! Ostatni raz! I więcej nie będę i Ty też nie musisz. Nie chciałaś karmić piersią, bo nie – nie wstydź się tego! Masz do tego prawo. „Kupiłaś” sobie cesarkę, bo się boisz bólu, bo nie chciałaś – nie wymyślaj medycznych wskazań i nie przybieraj koloru purpury. Jesteś dorosła i masz prawo do własnych decyzji, których nie musisz się wstydzić. Nie musisz się z nich tłumaczyć. A dlaczego tak jest? Dlaczego matki wstydzą się swoich wyborów? Bo takie mamy społeczeństwo. Bo w mediach idealna matka to taka, która urodziła siłami natury i karmi piersią ile się tylko da. Bo same się nakręcamy. Doskonale pamiętam, jak zapytana przez pediatrę mojej córeczki dlaczego rodziłam przez cesarskie cięcie zaczęłam się tłumaczyć, a ona zapytała na dobicie: „No ale piersią chociaż pani karmi”? Poczułam się wtedy gorsza, połowicznie dobra. „Nie urodziłaś – wyjęli z Ciebie dziecko”. I po co to? Jestem świetną mamą! Kocham swoje dziecko jak każda inna, która rodziła 20 godzin. Ty też jesteś świetną matką, jak podgrzewasz dziecku mleko w butelce. I Ty również, bo od początku chciałaś mieć cesarskie cięcie. Nie tłumacz się światu – nie róbmy z siebie winnych i gorszych, bo wcale takie nie jesteśmy!

Teraz, kiedy jestem już trochę mądrzejsza chcę pomóc kolejnym mamom – odpowiedzieć rzetelnie na ich pytania za pośrednictwem wspaniałych ekspertów, których udało mi się do projektu zaprosić. Kadra jest naprawdę zacna i jestem z niej dumna! Usłyszysz u nas same fakty – ale zdecydujesz sama.

No ale do brzegu…

Artykuł powstał w chwili, kiedy jeden z ważniejszych dla mnie Partnerów warsztatów wycofał się z Patronatu nad nimi dzień przed wydarzeniem. A dlaczego? Bo ta organizacja promuje karmienie piersią i chwała im za to! Robią to świetnie, mają szczytny cel, sukcesy na koncie i są potrzebni, ale… nie pokażą się na jednej „scenie” z producentem mleka modyfikowanego, który również jest naszym Partnerem. O czym to świadczy? O tym, że znowu nie dajemy matkom wyboru! A właśnie o to mi chodziło – po jednej stronie kp, po drugiej mm i TY SAMA wybierasz. My dajemy Ci wiedzę, ale to Ty decydujesz. Gdybym mogła to zaprosiłabym stowarzyszenia zwolenników i przeciwników szczepień na te warsztaty, ale nie chcę koleżance kawiarni z dymem puścić 😉

Ot tyle żalu nad losem organizatora! 🙂 Kawał dobrej roboty „odwaliłam” i idę się za to wykąpać w pianie, zanim całkowicie pożre mnie stres przed jutrem! 🙂

 

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

  • Odpowiedz Mama w szpilkach 1 października 2015 at 22:31

    Popieram Cię całkowicie. Sama byłam zielona, w ciąży nie wiedziałam nic. Uczyłam się na własnych błędach, czytałam, pytałam, zdobywałam doświadczenie na rzetelnych informacjach a nie na jednostronnych opiniach. Każdy wybór to świadomy wybór mamy. Karmię piersią ale jestem za świadomym wyborem i wygodą mamy – jak nie chcesz karmić piersią – nie musisz. Rodziłam ze znieczuleniem, nie dałam rady siłami natury. Jestem za wyborem typu porodu przez kobietę a nie narzucaniem przez szpital. Uważam, że jako kobiety świadome możemy wybierać i rodzić po ludzku. Wspieram takie inicjatywy jak Twoja. Trzymaj się i działaj dalej!

    Ania

  • Odpowiedz G. 1 października 2015 at 23:26

    Zgadzam się z Panią w 100% . Nienawidzę jak ktoś inny wie lepiej ode mnie jak JA mam żyć. Piersią karmiłam miesiąc i uważam,że o miesiąc za dużo.Dziecko płakało,męczyło się,nie umiało chwycić,nie najadało się.Ja się przy tym nagimnastykowałam, nastresowałam, napłakałam. Wyznaję zasadę-nic na siłę. W naszym przypadku obie strony są zadowolone i zrelaksowane (a synek najedzony) przy mleku modyfikowanym.I totalnie nie czuję się z tego powodu gorsza…Kocham Go nad życie.Jestem najlepszą matką jaką być potrafię.Ale to mój syn, moje życie i moje wybory…
    Pozdrawiam Panią i gratuluję pomysłu na firmę.I dokładnie wiem o czym Pani mówi,pisząc o satysfakcji tworzenia czegoś własnego. Przez kilka miesięcy miałam kiedyś swoją działalność i dawało mi to ogromnie dużo radości.Szkoda tylko,że mniej środków do życia,dlatego tamta przygoda obiegła końca 🙁 Mam jednak nadzieję,że kolejna przede mną.A Pani życzę powodzenia

  • Odpowiedz

    8 + 2 =

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies