Macierzyństwo

Żegnaj pieluszko!

18 sierpnia 2017

 

Czy da się pożegnać pieluchę i nauczyć dziecko korzystać z nocnika w kilka dni? To poważne wyzwanie!

Decyzja o „akcji nocnik” zapadła dość spontanicznie – wcześniej nie miałam jakiegoś super nastawienia na pieluchowy sukces, ale w połowie lipca Wiki miała przerwę w żłobku. Pierwszego dnia jej wakacji stwierdziliśmy, że może spróbujemy – jak się uda, to się uda. Jak nie, to nie. Bardziej doświadczone mamy ostrzegły mnie, że z takim podejściem to nic mi się nie uda, bo nie jestem do tego przekonana. Ale ja zawsze na przekór światu… 🙂 Spróbowałam – właśnie z takim podejściem…

Zobaczcie jak to u nas wyglądało dzień po dniu.

Dzień 1 (sobota)

Pełni zapału zaczęliśmy – uzbrojeni w kilka paczek bawełnianych majtek, mop i wiadro z wodą, nocnik. Zdjęłam Wiki pieluchę i założyłam majtki. Wytłumaczyłam co to i po co i że teraz korzystamy z nocniczka itd. Postawiłam nocnik w salonie, na widoku, w zasięgu wzroku. Po kilkunastu myciach podłogi, kilkunastu parach brudnych majtek i spodni trochę mi się odechciało… Wiki totalnie nie wiedziała o co chodzi. Na nocnik nie chciała usiąść – przestawiała go w różne części domu, wynosiła, sadzała lalę, chowała za fotelem, załatwiała się w spodnie, nie sygnalizowała potrzeb. Nie ukrywam, że to trochę podcięło mi skrzydła, ale powiedziałam sobie, że nie mogę się poddać po pierwszym dniu!

P. S. Drzemka, wyjścia  i noc nadal z pieluchą – tym zajmiemy się później.

Dzień 2 (niedziela)

Tu nadeszła pewna zmiana – po kilku porannych zmoczeniach podłogi, Wiki usiadła na nocnik i zrobiła co miała zrobić… ale przez spodnie 🙂 Pod żadnym pozorem nie pozwalała zdjąć sobie ubrania. Zaczęła też sygnalizować że chce „siusiu”, ale kilka razy nie zdążyliśmy, bo wcześniej przestawiła gdzieś nocnik. Nasłuchałam się rad, że powinien on stać w centralnej części domu, na widoku itd… u nas się to zupełnie nie sprawdziło – zaniosłam nocnik do łazienki, tam gdzie jego miejsce. Jak Wiki wołała, że chce siusiu to biegłam z nią do łazienki właśnie. Po kilku próbach już sama wiedziała gdzie ma biec. Jednak nadal mieliśmy problem ze zdejmowaniem ubrania. Po którymś razie wzięłam ją do łazienki, zabrałyśmy książeczkę „Tupcio Chrupcio – Żegnaj pieluszko!”, bidon z piciem – ona siedziała na nocniku… a ja usiadłam na toalecie 🙂 Zobaczyła co robię i nieźle ją to zaintrygowało. Wstała, zdjęła bieliznę i usiadła na nowo… przesiedziałyśmy tak grubo ponad godzinę i udało się 🙂 Reszta dnia to pasmo sukcesów – wołała, biegałyśmy do łazienki, udawało się za każdym razem. Za każdym razem też cieszyłam się z nią jak szalona, klaskałam, piszczałam tak jak ona – i to jej się chyba spodobało. Przyszedł wieczór – na noc pieluszka (na drzemkę również), bo aż taka zmiana to jednak trochę za dużo na początek.

Dzień 3 (poniedziałek)

Ten dzień był nieco inny – przyjechali dziadkowie,  w domu panowało ogólne zamieszanie, dziewczynki zostały z dziadkami, a ja musiałam załatwić kilka spraw… Wróciłam w okolicach południa kiedy Wiki kończyła drzemkę (z pieluszką). Raport babci brzmiał następująco – siusia w majtki 🙁 Wtedy też podjęłam decyzję, że do momentu aż Wiki nie nauczy się w pełni korzystać tylko z majtek i nocnika (poza nocami) – musimy trochę podporządkować nasze życie… Zatem – żadnych gości, żadnych wyjazdów na dłużej itd. Chciałam się skupić tylko na niej i na nocniku. Od tej pory regularnie pytałam czy chce iść do łazienki – często odpowiadała, że tak i kończyło się to sukcesem. Druga połowa dnia okazała się również sukcesem.

Dzień 4 (wtorek)

Tego dnia byłyśmy same – mąż w pracy, żadnych gości… Tylko ja i Wiki – i śpiąca Neli 🙂 Po przebudzeniu siusiu na nocnik, cały dzień siusiu na nocnik, przed pójściem spać – siusiu na nocnik! Zero wpadek 🙂 Ale fakt jest taki, że poza karmieniem Neli przez cały dzień zajmowałam się tylko siusianiem Wiki.

I tak oto Wiki pożegnała pieluszkę w ciągu czterech dni 🙂 Przypuszczam, że gdyby poniedziałek wyglądał trochę inaczej, to udałoby się to zrobić w ciągu trzech dni. Pozostały oczywiście spacery, drzemki i noce. Dla mnie to osobna kategoria, bo celem i sukcesem było dla nas korzystanie z nocnika w domu. Ale skoro w domu się udało, to poszłyśmy o krok dalej.

Drzemka

Zaczęłam od tego, że przed każdą drzemką Wiki robiła siusiu na nocnik – zakładałam jej pants’a i szła spać. Po kilku dniach budziła się z suchym pants’em więc postanowiłam jej go zdjąć. I tym sposobem śpi bez niego w ciągu dnia – póki co bez żadnej wpadki 😉 Ale ważne jest to, aby poczekać do momentu aż dziecko będzie się budziło z suchą pieluszką. No chyba, że wolisz inną szkołę – czyli dobry ochraniacz/ podkład na materac i drzemka bez pieluchy… Chociaż dla mnie to trochę za dużo jak na początek – wolałam to zrobić po kilku dniach. Z drzemkami jest problem w żłobku – panie stawiają opór i zakładają jej pieluchę ;/ Mimo to w domu, w weekendy śpi w czasie drzemki bez pieluszki i nie kończy się to katastrofą. Czas pogadać ze żłobkiem 😉

Wyjścia

Uzbrojona w zapas ubranek, majtek itd zaczęłam od wyjść na plac zabaw pod blokiem. Przed wyjściem – obowiązkowo siusiu na nocnik. Zaczęłyśmy od spacerów koło bloku, potem plac zabaw, potem jakiś sklep. Udawało się. Stopniowo wydłużałam spacery. Początkowo Wiki nie chciała siusiać „w krzaczki”, ale któregoś dnia chyba już nie mogła wytrzymać i się przemogła. Zdarzały się oczywiście porażki i musiałam ją przebierać na środku placu zabaw, ale sporadycznie. Z każdym dniem udawało się jej wytrzymać coraz dłużej, tak że zdążyłyśmy dobiec do domu. Mimo wszystko – fanką „krzaczków” nie jestem… zawsze wzbudzało to we mnie jakieś obawy. Poza tym zimą, w kombinezonie – ciężka sprawa 🙂 Potem doszła jazda samochodem – w obawie o fotelik położyliśmy na nim cienki podkład (taki na przewijak), a w bagażniku wozimy nocnik. Początkowo trasa do żłobka, potem dalej i tak już jeździmy na wycieczki 🙂 Zasada jest jedna – przed każdym wyjściem z domu Wiki idzie do łazienki. W czasie podróży pytam ją czy chce siusiu i dajemy radę 😉

Żłobek

Trochę się bałam czy ciocie w żłobku będą kontynuować temat. Nie byłoby problemu gdyby Wiki była jedynym dzieckiem, które właśnie żegna pieluchę, ale wielu rodziców z naszej grupy wykorzystało wakacje do tego celu i po wakacjach kilkoro dzieci wróciło bez pieluch. Jednak panie dały radę! 🙂 Tylko te drzemki, o których wspominałam wcześniej… ale i z tym powalczę.

Noc

W nocy nadal Wiki śpi w pieluszce – w 90% dni w miesiącu budzi się z suchą pieluchą, albo woła w nocy. Poczekam jednak na 100% w kolejnym miesiącu i zajmiemy się również nocami. To co zmieniłam już teraz – to nocnik przed samym spaniem i ograniczenie picia na noc. Wcześniej Wiki potrafiła wypić mnóstwo wody wieczorem, teraz ją trochę oszukuję – kiedy chce pić to nie nalewam jej całego bidonu tylko połowę. Jeżeli domaga się kolejnego to znowu nalewam trochę. Wypija i zasypia, a ostatnio już nawet nie prosi o picie przed snem.

….i kupka 🙂

No tu niestety nadal nie jest idealnie, ale jesteśmy bardzo blisko sukcesu 🙂 Z tego co zaobserwowałam to wiele dzieci ma w procesie odpieluchowania problem z wypróżnieniem. Wpływa na to wstyd, obrzydzenie, nieznajomość własnego ciała. Wiki też tak miała – płakała, nie chciała, uciekała, wstrzymywała. Początkowo załatwiała się w majtki i krzyczała, że zrobiła. Potem czuła parcie więc biegała 15 razy do łazienki, siadał na nocnik i nic się nie działo. Dawała nam jednak znaki – wiedzieliśmy, że jak tak biega to chce kupkę. Wstydziła się też – kazała mi wychodzić z łazienki. Zostawiałam ją więc samą i wracała po fakcie. I tak krok po kroku porażki w tym temacie zdarzają się już bardzo sporadycznie.

Także uważam, że z czystym sumieniem mogę ogłosić nocnikowy sukces Wiki 🙂

Ktoś powie – „kobieto! co to za sukces??”… Ogromny moi mili! Ten kto próbował odpieluchować dziecko wie o czym mówię. Zresztą mam w swoim otoczeniu wiele mam, które mimo iż próbowały wielu rzeczy to niestety im się nie udało – więc nadal będę się upierać, że to jednak sukces i ciężka praca 🙂

Podsumujmy – co nam zostało po miesiącu życia bez pieluchy?

  • noce
  • drzemki w żłobku – ale to raczej problem samych pań, a nie Wiki

O czym należy pamiętać?

  • nocnik w jednym miejscu
  • tematyczne książeczki
  • dużo par majtek i spodni na zmianę
  • mop w pogotowiu
  • lato jest najlepszą porą roku na takie zmiany – trudno uczyć dziecko siusiać na spacerze w krzaczki kiedy jest ubrane w zimowy kombinezon 😉 Umówmy się – to w ogóle trochę ryzykowne dla pęcherza przy wietrze i ujemnej temperaturze
  • cierpliwość, konsekwencja
  • nie krzycz na dziecko jak mu się nie uda, jak nie zdąży do toalety
  • ciesz się jak szalona jak mu się uda – możesz je też nagrodzić tworząc w ten sposób dobre skojarzenia… chociaż nie wiem czy to wychowawcze 🙂 jest tu jakiś pedagog?
  • opcjonalnie – jednorazowy nocnik na wyjścia
  • zapas ubrań na zmianę, mokrych chusteczek na wyjścia
  • na pewno nastąpi regres – dziecko zapomni, nie zdąży, zaleje pół dywanu… to się zdarza nawet do kilku miesięcy.
  • …i to co dla mnie jest ważne, ale nie dla każdego musi być – szanuj intymność dziecka! Nie robię Wiki zdjęć na nocniku, nie pozwalam jej załatwiać swoich potrzeb na środku salonu przy gościach, nie zwołuję do łazienki wszystkich babć, cioć, dziadków pokazując jak Wiki siusia. A dlaczego? Bo sama też nie robię sobie zdjęć na toalecie i nie wołam gości do łazienki 🙂

I jeszcze jedno! Miej świadomość tego, że Twoje dziecko może nie być jeszcze gotowe na taką zmianę i zwyczajnie może się Wam nie udać pożegnanie pieluchy. Uwierz – świat się wtedy nie zawali 🙂 Odpuść, poczekaj i za jakiś czas spróbuj na nowo…

P. S. Ale odpuść, jeżeli faktycznie próbowałaś wszystkiego i efektu zero, a nie po jednym dniu niepowodzeń – wróć do akapitu „Dzień 1” 🙂

Trzymam za Was kciuki! 🙂

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

+ 35 = 45