Ciąża Macierzyństwo Styl życia Uroda

Akcja REGENERACJA, czyli jak wracam do formy po ciąży… ciążach!

We wrześniu 2017 przeglądałam zdjęcia, wybierając te, które wywołam i włożę do naszych rodzinnych albumów. Trafiłam tam na swoje zdjęcie z Wiki kiedy miała 3 miesiące. Pomyślałam sobie: „ehh…” i otworzyłam czekoladę…

…. a że czekolada w naszym domu to żaden towar luksusowy, bo odkąd mamy dzieci to rodzina i przyjaciele wykupili chyba jakieś udziały w fabrykach czekolady, to zjadłam ją ze smakiem nie zauważając straty. Ale coś w mojej głowie się zadziało. Cały dzień chodziłam jakaś taka struta (nie od czekolady rzecz jasna) – spojrzałam w lustro i jakieś łzy nawet popłynęły. Wiem, że to nie powód do płaczu, ale kobiety zrozumieją 🙂 Nigdy nie byłam laską w rozmiarze 36, ale zawsze się sobie podobałam i lubiłam swoje ciało. Natomiast w tym dniu stwierdziłam, że nie mogę na siebie patrzeć i zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić! Tak jest – siłownia, dieta, i WSZYSTKIE zabiegi wyszczuplające jakie są na rynku. Muszę kupić strój na siłownię – najlepiej 3. Do tego kremy wyszczuplające – na brzuch, na uda, na wszystko. Tak – będę chodzić na zabiegi, będę się smarować, najlepiej nie będę jeść i będę chodzić na siłownię 8 razy w tygodniu…. Uspokój się kobieto!  Kremy oczywiście zamówiłam, ubrania również. Kartę Multisport reaktywowałam. Obdzwoniłam salony kosmetyczne w okolicy z pytaniem o endermologię i inne takie… i co? Odmówiono mi. Cesarskie cięcie 3 miesiące wcześniej było przeciwwskazaniem do takich działań. Trochę mnie to zdenerwowało, wpadłam nawet na pomysł, ze zataję cesarskie cięcie – serio! Ale od czego jest mój mąż… Opowiedziałam mu o moich planach z wypiekami na twarzy. A on tonem raczej znudzonego spojrzał na mnie zza komputera i mruknął coś w stylu „Ochłoń! Może najpierw przestań jeść czekoladę na śniadanie i idź na siłownię?”. Złość mnie ogarnęła i rozczarowanie wielkie, ale zrozumiałam, że ON MA RACJĘ.

No i zapisałam się na tę siłownię. Znalazłam sobie sparing partnerkę i tak jeździłyśmy. Trochę bieżni, trochę zumby, trochę ploteczek – tydzień chodziłam, w kolejnym już nie chodziłam, potem znowu chodziłam, potem zaczęły się wymówki. Mąż przyglądał się bacznie… Obserwował, nie komentował i sam zaczął trenować. Waliło się, paliło – jechał na trening! Najpierw 2 razy w tygodniu, potem 3. Zmienił dietę, wkręcił się na 200%. Pozazdrościłam!

 

 

 

Co zrobiłam?

  • Olałam zumbę i bieżnię – znalazłam zajęcia z trenerem. Po pierwszych cudem uszłam z życiem, po rozgrzewce miałam ochotę uciekać, zakwasy miałam przez tydzień 🙂 Serio! Nikt nigdy mnie tak nie przeczołgał! Te zajęcia stały się moją wewnętrzną ambicją – z treningu na trening mogłam coraz więcej! Sztanga, hantle, step – bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam.
  • Rower! Nie jeździłam na rowerze… od komunii? Od zawsze chcieliśmy mieć wspólną rodzinną pasję – coś co będziemy robić razem. Padło na rowery. I tak przy okazji jeżdzę wieczorami 🙂
  • Dietetyk! Poszłam tam, chociaż zepsuło to cały mój dzień 🙂 Pani mnie zważyła, zmierzyła, podała wiek metaboliczny, poziom tkanki tłuszczowej… nikt nie zna tych wyników 🙂
  • Zmieniłam swoje nawyki zakupowe i żywieniowe. Kocham gotować, kocham jeść! Kocham Włochy, włoską kuchnię – makaron, kluski, wino… Nie popadajmy w paranoję – nie będę żyć o wodzie i sałacie, ale wreszcie ułożyłam to racjonalnie w 5 posiłków. Jem co 3 godziny, mniejsze porcje, nie dopuszczam do głodu. Wcześniej bywało tak, że nie jadłam pół dnia, a potem byłam już tak głodna, że kabanosa zagryzałam czekoladą i popijałam kawą. Wiem – nie ma się czym chwalić.
  • Czekolada… niestety rozstałyśmy się 🙂 Czekolada jest moją miłością odkąd sięgam pamięcią, ale musiałam się z nią trochę pokłócić. Bądźmy poważni – nie zrezygnowałam z niej zupełnie, zjem sporadycznie kostkę, ale nie tabliczkę co dwa dni jak bywało kiedyś…
  • Zaczęłam pić wodę – dużo wody! Piję też herbaty ziołowe i ograniczam kawę – chociaż z tą kawą jest chyba trudniej niż z czekoladą.
  • Endermologia! To jest moje odkrycie roku i wielka pomoc w powrocie do formy. Na endo chodzę do SPA Regeneracja w Poznaniu. O ogólnych zasadach działania, zaletach itd pisałam TU, ale zasypałyście mnie pytaniami o efekty… No to chwalę się 🙂 Skończyłam właśnie pierwszą serię, w czasie której wybrałam partie: ramiona, brzuch, boczki. Efekty? Widziałam już po pierwszym zabiegu! Skóra była zupełnie inna w dotyku niż wcześniej – gładsza, bardziej sprężysta, napięta. Z zabiegu na zabieg było coraz lepiej – centymetry znikały, jędrność wzrastała. Po serii 10-ciu zabiegów „zgubiłam” w obwodzie brzucha 8cm! Dla mnie to bardzo dużo i zdecydowanie satysfakcjonuje mnie ten efekt. Zaczęłam kolejny pakiet – również 10 zabiegów, ale tym razem „robimy szorty” 🙂 Czyli pupa i uda. Jestem po trzech zabiegach, przed wakacjami zdążę zrobić jeszcze 2-3 i wiecie co? Założę te szorty! 🙂 I wiem na pewno, że do endermologii będę wracać, bo z niczego wcześniej nie byłam tak zadowolona.
  • Kosmetyki… we wrześniu 2017 wykupiłam pół Rossmanna 🙂 Jednego dnia się smarowałam, potem się nie smarowałam, potem znowu się smarowałam. Brak słów na moją systematyczność. Całe szczęście trafiłam w ręce dziewczyn z Regeneracji – tam sobie trochę porozmawiałyśmy, bo wiele razy Wam już wspominałam, że dziewczyny poza tym, że super dbają o moje ciało i relaks, to także edukują. Wspólnie dobrałyśmy kosmetyki – padło na GUAM. Super, że mogłam kupić żel w Regeneracji, bo nie wiem jak Wy ale ja mam tak, że jak zdecyduję się na coś, to muszę to mieć już natychmiast 🙂 Nie chciałam się bawić w błoto, owijanie itd, więc wybrałam koncentraty do smarowania – rozgrzewający i chłodzący. Uwierzcie – one naprawdę rozgrzewają i chłodzą! Chłodzący chłodzi tak, że jak się nim posmaruję, to naprawdę jest mi zimno i chowam się pod kocem 🙂 Stosuję więc chłodzący na łydki – działa drenująco i sprawia, że czuję jakby moje nogi były lżejsze. Natomiast rozgrzewający nakładam na ramiona, brzuch, pośladki i uda. Nie obawiajcie się, jeżeli zobaczycie czerwoną skórę – tak ma być i po chwili to minie. Ważne jest jednak, by po nałożeniu żelu dokładnie umyć ręce. I najważniejsza sprawa – systematyczność! Używam GUAM codziennie.
  • Spacery z dzieckiem – biorę dziecko w wózek, butelkę wody i idę! I to nie takim spacerowym krokiem, nie na ławkę w parku, tylko szybkim marszem przez kilka kilometrów! Mam w pobliżu taką górkę, na którą wchodzę i schodzę – pośladki się robią 🙂
  • Włączyłam w to męża! Wróć – to on mnie w to włączył! Trzyma naszą domową dyscyplinę, bardzo mnie pilnuje, wspiera i wyzywa… „Zobaczysz, że będziesz tego żałować!” – krzyczy jak otwieram czekoladę 🙂 Owszem, pozwalamy sobie na Cheat day – ale nie 7 razy w tygodniu 😉

 

 

Co osiągnęłam?

  • Schudłam 7 kg.
  • Straciłam 8 cm w obwodzie brzucha.
  • Pokochałam sport, mimo że w szkole unikałam go jak tylko mogłam.
  • Mam zdrową,  bardziej jędrną skórę.
  • Moja cera wygląda znacznie lepiej.
  • Poprawiła się kondycja moich włosów i paznokci.
  • Mam mnóstwo energii i chęci do działania.
  • Cieszę się życiem i coraz bardziej lubię siebie!
  • Musiałam wymienić pół szafy na mniejszy rozmiar 🙂
  • Wreszcie wyjęłam pudła z napisem „Jak schudnę” 🙂 Wiecie ile tam było ubrań jeszcze z metkami???

 

 

Co dalej i do czego dążę?

  • Moim celem jest jeszcze 8 kg – nie mam presji czasu, chcę to zrobić zdrowo.
  • Czekam na dietę rozpisaną przez dietetyka – chcę się jeszcze bardziej zmobilizować!
  • Chcę utrzymać aktywność fizyczną na poziomie takim jak teraz!
  • Chcę zdrowo, świadomie karmić moją rodzinę!
  • Chcę kochać siebie 🙂

 

Pamiętaj – nie jestem dietetykiem, nie znam się na sporcie! Jestem kobietą, która zaniedbała swoją formę tłumacząc to ciążami. A tak naprawdę, to nic innego jak moje lenistwo i brak systematyczności… Ale na wszystko jest sposób – trzeba tylko chcieć!

 

 

KONKURS

Najlepsze na koniec! 🙂 Mam dla Was konkurs, w którym nagrodą jest mój ulubiony żel rozgrzewający GUAM

 

PYTANIE KONKURSOWE

2 pytania, by szansę mieli wszyscy 🙂

„Co jest Twoim sposobem na utrzymanie formy?”

lub jeżeli takiego nie masz, to:

„Jaki masz plan na powrót do formy?”

 

ZASADY

  1. Konkurs jest przeznaczony dla fanów profilu Mum’s Life i Regeneracja na Facebook’u.
  2. Odpowiedz na pytanie konkursowe pod tym tekstem na blogu lub pod postem konkursowym na profilu Mum’s Life na Facebook’u.
  3. Konkurs trwa od 18 maja 2018 do 29 maja 2018.
  4. Ogłoszenie wyników nastąpi 30 maja 2018.

Powodzenia!

You Might Also Like

  • Odpowiedz Mirka 18 maja 2018 at 12:32

    Rozbrykałam się z jedzeniem, wcześniej pilnowałam posiłków, piłam wodę, uwielbiałam gotować , ćwiczyłam i dobrze się z tym czułam.
    Nagle przyszedł taki czas, że kompletnie się pogubiłam i niestety efekt jest taki, że moja dupa i brzuch, zaczęły żyć własnym życiem, kompletnie na mnie nie zważając.
    Ale teraz znów się zawzięłam, pilnuje posiłków, idę w zaparte ze słodyczami i fast foodami, masaże pod prysznicem i woda, woda, woda.
    Czy sport wdrożę ? Nie wiem.
    Na chwilę obecną, dużo chodzę i spędzam wolny czas na świeżym powietrzu.
    Wszystko na spokojnie, małymi korkami dojdę do tych -6 kg.

    Trzymam kciuki za dalsze sukcesy motywację. Dasz radę !

    • Odpowiedz Mum's Life 18 maja 2018 at 13:35

      Po pierwszej ciąży najwięcej dało mi właśnie chodzenie – chodziłam dziennie po kilkanaście kilometrów z wózkiem 🙂 Powodzenia!

  • Odpowiedz Ania 18 maja 2018 at 19:03

    ja podobnie dochodziłam do formy po pierwszej ciąży

  • Odpowiedz Aleksandra 18 maja 2018 at 20:05

    Jestem po dwóch ciażach jak dobrze wiesz 😂Po pierwszej ciąży gdzie przybyło mi 18kg szybko wróciłam do formy, po roku wróciłam do swojej wagi sprzed ciąży ale musiałam brałam ślub i musiałam wyglądać na nim dobrze, specjalnie kupiłam za małą suknie i moim celem było schudnąć tyle by czuć się w niej dobrze, po ślubie kiedy znów kilogramy wracaly zdecydowałam się na drugie dziecko, tym razem w ciąży przybyło mi 14kg,po porodzie w krótkim czasie straciłam 6kg i waga stanęła, kiedy po 2 latach w styczniu wykupilismy sobie z mężem wczasy na Krecie, a na wadze ujrzałam 76,5kg powiedziałam sobie dość! Muszę wrócić do swojej wagi w której czuje się dobrze czyli 62-64kg zaczęłam od zapisania się na zumbe, zaczęłam jeść co 3godz mniejsze ilości zaczekam pić więcej wody oraz czerwona herbatę, dzień zaczynam od szklanki wody lub wody z cytryna, od miesiąca korzystam z zabiegów na ciało, moja waga w obecnej chwili to 66kg, czuję się świetnie i jestem z motywowania jeszcze bardziej by osiągnąć swój cel, po mału znów zaczynam się sobie podobać

  • Odpowiedz Monika Kilijańska 20 maja 2018 at 15:26

    Właśnie i moim głównym problemem jest brak regularności.

  • Odpowiedz Sylwia 22 maja 2018 at 14:52

    „Co jest Twoim sposobem na utrzymanie formy jest bieganie bo kocham biegać .Biegam codziennie dla zdrowia ,dla przyjemności ,dla dobrego samopoczucia ,za dzieckiem bo to sprawia mi dużo radości Bieganie przewróciło moje życie do góry nogami bo jest wystarczająco wciągające, pasjonujące i ekscytujące i jest najtańsze z możliwych sportów .Poprawia samopoczucie, kondycję i daję masę radości . Chociaż nie zawsze tak było bo jako nastolatka byłam wysportowana bo uwielbiałam wspinać się na skałkach jeździć w lecie na rowerze a w zimę na nartach .Jednak praca i wychowanie dzieci sprawiło że na sport zabrakło mi już czasu i siły . Na efekty nie musiałam długo czekać bo małe przękąski na firmowej przerwie zmieniły się w wałki tłuszczu ,ktory stał się moim przeciwnikiem .Zadyszka przy pokonaniu 2 pięter , płytki oddech , duży cholesterol i złe samopoczucie , to u mnie było na porządku dziennym. Któregoś dnia przechodząc obok witryny sklepowej ,zobaczyłam śliczną sukienkę ,która napewno nie była w moim rozmiarze .Powiedziałam sobie dość ,musisz coś zrobić z sobą kobieto .Tak mój wybór padł na bieganie .Początki nie byly łatwe bo podczas pokonywania nawet krótkich odcinków brakowało mi tchu i myślałam tylko o jednym – żeby wreszcie skończyć .Ale nie mogłam ,musiałam się zmierzyć z własnymi słabościami .Z każdym dniem było coraz lepiej a ja bylam bardzo z siebie zadowolona .Wysiłek się opłacił bo po 3 miesiącach straciłam ponad 10 kg i wreszcie mogłam sobie pozwolić na wymarzoną sukienkę .Poranne wstawanie by móc sobie pobiegać już mnie nie przeraża , z uśmiechem na twarzy przemnierzam parkowe alejki, by poczuć wiatr we włosach .Czasami chodzę na basen jednak najbardziej kocham biegać i nie ważne czy jest upał czy mrozek szczypię w nos .Każdy pokonany kilometr to więcej siły fizycznej i zdrowia, a mniej kilogramów a ja jestem na to przykladem. Nie wyobrażam sobie już dnia bez joggingu bo jest to dla mnie czysta przyjemność która daje mi siłę i energię w życiu codziennym. Ja już nie wyobraża sobie już dnia bez joggingu bo jest to dla mnie czysta przyjemność która daje jej siłę i energię w życiu codziennym i

    • Odpowiedz Sylwia 29 maja 2018 at 23:32

      sylwia ramos

  • Odpowiedz Marta Zdrojewska 22 maja 2018 at 18:18

    Po pierwszej ciazy hakos kg mi nie przeszkadzaly ale kirdy zorientowałam sie ze do slubu zostalo 3 miesiace a tu sie wylewa i tam tez obudzilam sie ze snu i zaczelam ćwiczyć rscjonalniej sie odzywiac pic duzo wody . Teraz jak wiesz jestem po drugiej ciazy jeszcze w pologu i nie mige nic robic ze swoim cialem ale juz wariuje i tesknie za orbim czy tez mata . Dlatego tylko jak dostane zielone swiatlo od ginekologa wracam do cwiczen , woda wods i jeszcze raz woda, rscjonalne odzywiane co 3 godz i picie naczczo rano cieplej wody z cytryna 🙂 mam nadzieje ze kg i cm poleca bo zaraz chrzest i chciałabym wygladac jak fit sexi mamuska dwoch pieknych corek no i zona przystojnego meza 😂😂 . Cwiczenia mnie uzaleznily uwielbiam csiczyc wtedy czuje sie spelniona endorfiny buzuja i humorek wraca . Lubie sie tak spompowac na maksa a pptem wpadam pod prysznic i jak nowy czlowiek 😉 . Nie dluhmgo wracam i bedzie wooow 😍😍

  • Odpowiedz

    80 + = 86

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies