Z dziećmi

Nie chcę karmić piersią!

Podchodziłam do tego tematu kilkanaście razy w obawie o publiczni lincz i psów wieszanie… ale co mi tam! Let’s do it! Porozmawiajmy dziewczyny….

Nie przecieraj oczu ze zdziwienia – tytuł nie jest podstępną próbą zwabienia czytelnika przez blogera. To prawda – nie chcę karmić piersią, nie cieszy mnie to, nie sprawia przyjemności, nie walczę o każdą kroplę tak jak przy pierwszym dziecku… Ale karmię! Karmię, bo moje poczucie obowiązku i odpowiedzialności za tego małego człowieczka nie pozwala mi przestać. Karmię bo, czułabym się nie fair w stosunku do mojej młodszej córki wiedząc, że starszej dawałam to co najlepsze przez 10 miesięcy. Karmię, bo postanowiłam sobie, że obu córkom chcę zapewnić taki sam start. Karmię, mimo iż czuję się „oszukana” przez matkę naturę, laktacyjnych ewangelistów itd – otóż taka miała być zdrowa ta moja Wiki, bo przeciwciała, bo odporność – a odkąd pamiętam to ona była właściwie ciągle chora. Jak komuś mówiłam, że ma katar, kaszel albo zapalenie oskrzeli to już na nikim nie robiło to wrażenia – mimo mleka mamy, unikania cukru, zdrowej diety, spacerów itd. Ale wracając do tematu – karmię, bo… głupio mi przestać. Głupio przed sobą, przed dzieckiem, przed mężem, przed rodziną – bo Internet wykreował postać „gorszej matki nie karmiącej piersią”, bo mamy karmiące piersią negują te karmiące butelką, bo z lodówki wyskakują mi artykuły i kampanie społeczne promujące karmienie piersią.

A dlaczego kobiety nie karmią piersią? Bo nie chcą! I mają do tego święte prawo! To jest świadomy wybór każdej z mam i ja każdy taki wybór szanuję. Pod jednym warunkiem go szanuję – jeżeli ktoś mnie nie okłamuje i nie wymyśla miliona powodów dla których nie karmi! Bo jak słyszę, że ktoś „nie miał mleka” no to sorry, ale coś się we mnie gotuje. Dziewczyny! Mamy XXI wiek, mamy Hafiję, mamy doradców laktacyjnych, mamy Internet, mamy kilka miesięcy macierzyńskiego – jeżeli nie masz mleka, a NAPRAWDĘ chcesz karmić piersią, to zrób wszystko żeby je mieć. Czyli co?

  • przystawiaj dziecko bardzo często – „poświęć” (bardzo nie lubię tego słowa w kontekście macierzyństwa!) kilka dni i nie rób nic innego tylko leż z dzieckiem i karm, karm, karm… Nic tak nie pobudza laktacji jak ssące dziecko.
  • dużo pij – wody! nie bawarki 🙂
  • możesz wspomóc się też preparatem Femaltiker
  • skonsultuj się z dobrym doradcą laktacyjnym – niech przyjedzie do Ciebie do domu, niech pokaże Ci jak prawidłowo przystawiać dziecko, niech rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości
  • odpręż się przy karmieniu – nie myśl o tym, czy coś tam leci czy też nie. Włącz ulubioną muzykę, czytaj książkę w czasie karmienia, oglądaj ulubiony serial.
  • odżywiaj się zdrowo i wartościowo – dbaj o siebie!
  • śpij, kiedy dziecko na to pozwala – bałagan nie ucieknie, obiad można zamówić, pranie zrobisz później.
  • postaraj się nie denerwować. Jak Cię teściowa wkurza i się mądrzy, to ogranicz spotkania ze stresorem aż sytuacja wróci do normy 🙂
  • licz się z tym, że może się nie udać, ale bądź z siebie dumna, że zrobiłaś wszystko co mogłaś!

Trzymam za Ciebie kciuki – jeżeli chcesz to możesz! Pamiętaj o tym.

Umówmy się jednak – są kobiety które karmić nie mogą. Przez stan zdrowia, leki czy inne medyczne wskazania. O takich kobietach tu nie piszę – to osobny i trudny temat. Pisze o tych, które są zdrowe i które mogą karmić piersią.

A dlaczego kobiety nie chcą karmić?

  • bo nie chcą mieć dziecka wiszącego przy piersi przez 3/4 doby – rozumiem to! Wiele moich pierwszych dni z Wiki wyglądało tak – karmię, przewijam, karmię, przewijam, karmię, przewijam… Miałam wrażenie, że dziecko ciągle było głodne więc ciągle karmiłam. Jej żołądek nie odpoczywał – prężyła się, płakała więc myślałam, że znowu jest głodna więc znowu karmiłam… Dopiero potem się to unormowało i jadła co 3 godziny.
  • bo boją się o stan swoich piersi po zakończeniu karmienia – ten strach też rozumiem. Nie ma się co oszukiwać – grawitacja działa 🙂
  • bo chcą być niezależne, zostawić dziecko z babcią, tatą, nianią i wyjść do ludzi – i to rozumiem! Kiedy Wiki miała kilka miesięcy poszłam na studia podyplomowe – małą opiekował się mąż. Wiele wysiłku kosztowało mnie odciągnięcie mleka na cały weekend i przyznaję się bez żadnego poczucia winy, że wspomagałam się wtedy mlekiem modyfikowanym.
  • bo chcą się napić wina/ zapalić papierosa – papierosów nie palę więc nie rozumiem 🙂 Ale wino kocham! Pamiętaj jednak, że pokarm możesz odciągnąć wcześniej. Poza tym jeżeli dziecko ma już w miarę unormowany plan dnia i wiesz, że po wieczornym karmieniu będzie spało minimum 3 godziny, to możesz wypić kieliszek wina. Nie… ten punkt wcale nie świadczy o alkoholizmie 🙂
  • bo ktoś im powiedział, że po mleku modyfikowanym dziecko śpi lepiej i dłużej – no cóż… Wiele razy obserwowałam, że jeżeli odciągnęłam pokarm i podałam dziecku z butelki, lub jeżeli podałam butelkę mleka modyfikowanego to córki lepiej spały. Ale pamiętaj – nie jestem doradcą laktacyjnym! To tylko moje spostrzeżenia. Wniosek mam taki – że nie chodzi tu wcale o kaloryczność mleka modyfikowanego, tylko o to, że przy piersi moje córki przysypiały i po chwili znowu budziły się głodne. Pijąc z butelki (nawet moje mleko), wypijały określoną ilość w szybszym czasie, bez przysypiania i to pozwalało im pospać dłużej. Jednak żeby nie było – nie rekomenduję tego rozwiązania! Możliwe, że w moim przypadku był to wynik złego przystawiania dziecka, zbiegu okoliczności… sama nie wiem.
  • bo im ktoś wmówił, że dziecko ma skazę białkową – naprawdę zdiagnozowaną skazę białkową ma tylko kilka procent dzieci w Polsce. Pediatrzy jednak bardzo lubią tę diagnozę – kilka razy przy wysypce u Wiki słyszałam, że to skaza i „tu ma pani receptę na mleko”… P. S. proszek do prania to był, a nie skaza!
  • bo znowu im ktoś wmówił, że karmiąc piersią nie mogą nic jeść, bo dziecko będzie miało kolki. Łatwo zastraszyć młodą mamę i skazać ją na ryż i gotowanego kurczaka. Nic bardziej mylnego! Więcej tu: http://www.mumslife.pl/dieta-mamy-karmiacej-nie-istnieje/
  • bo położna w szpitalu im powiedziała, że z „takimi piersiami to się nie uda!” – bez komentarza…
  • bo nie mają wzorców, wiedzy i wsparcia – niestety wiedza na temat karmienia piersią nadal jest na bardzo mizernym poziomie. Nawet jeżeli młoda mama szuka informacji, czyta to w najbliższym kręgu ma mamą, babcię, ciotki, teściową, położną, pediatrę i szereg bardzo różnych opinii. Można się zagubić? No można.
  • bo dziecko nie umie ssać – tu wielką pomocą będzie doradca laktacyjny
  • bo w szpitalu po porodzie dziecko straciło dużo na wadze i strasząc matkę, że nie wypuszczą ich ze szpitala aż nie przybierze położne namówiły na mleko modyfikowane… i co? I sposób z butelką się spodobał.
  • i z miliona innych powodów!

Zapamiętaj więc! Jeżeli nie chcesz karmić, to nie karm. Masz do tego prawo – to Twoje piersi, Twoje dziecko, Twoja decyzja. Masz prawo powiedzieć – nie będę karmić piersią, bo nie chcę i tyle. Natomiast nikt nie ma prawa Cię oceniać, zmuszać, namawiać, obrażać… Tylko błagam – miej odwagę powiedzieć prawdę i nie wymyślaj problemów z kosmosu!

P. S. I taka rada – jak spotykasz koleżankę, która urodziła dziecko nie pytaj w pierwszym zdaniu czy karmi… Bo przecież nie głodzi 🙂 A Tobie nic do tego czy karmi piersią, butelką, strzykawką, łyżeczką czy… schabowym?! 😉

Edit: (po godzinie od publikacji) – Dziewczyny, żebyśmy się dobrze zrozumiały! 🙂 Ja nikogo nie namawiam do zaprzestania karmienia piersią. Nie namawiam też do karmienia mimo woli. Namawiam do szczerości – tylko tyle i aż tyle!

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

25 komentarzy

  • Odpowiedz ANIA J 9 sierpnia 2017 at 13:14

    Magda ja miałam tak samo…karmienie było dla mnie musem. Czymś co muszę robić. Przy pierwszej córce wytrzymałam 4 miesiące przy drugiej tylko albo aż miesiąc. Moje córki mają po 6 i 3 lata i Ani jedna Ani druga nie miała antybiotyku jeszcze. Nie chorują , są szczęśliwymi dziećmi a ja szczęśliwą mamą. Nie czuję, że bylam złą matką nie karmiąc ich po kilka miesięcy. Ale dotarło to do mnie teraz bo jak informowałam otoczenie, że nie karmię to tylko same negatywne reakcję. Niech każda z Nas karmi bądź nie…nie oceniamy drugiej osoby. Każda mamą wie co dla jej maluszka najlepsze 🙂

  • Odpowiedz Łodziak 9 sierpnia 2017 at 15:05

    Przeczytałam i czuję zgrzyt. Choćby już na początku – karmilam piersią Wiki a ona ciągle chora. W karmieniu nie chodzi o to, że dziecko będzie NIE CHOROWAĆ, chodzi o to, że będzie miało mniejsze ryzyko zapadniecia na różne choroby jak cukrzyca m itp. Zadaj sobie pytanie, co by było gdybym nie karmila piersią Wiki – jak jej choroby by wtedy wyglądały. Drugi zgrzyt jest w tym, że piszesz, że to kobiety karmiące dzieci własnym mlekiem uważają te butelkowe za gorsze – no sorry bardzo ale nigdy nie widziałam żadnego tekstu popełnionego przez matkę kp, która by napisała, że matka karmiąca mm to gorsza matka. Zaobserwowalam za to fakt, że takie komentarze zostawiają właśnie matki mm – co i rusz wmawiaja, ze matki kp tak o nich mówią i piszą. Guzik prawda! To matki mm wpedzaja się w dziwne, nie wiem, poczucie winy? A później wyzywaja się na matkach kp, że im karmienie mózg wyssalo (choćby dzisiaj dostałam takie odpowiedzi na swój komentarz). Trzeci zgrzyt to tekst o stanie piersi po karmieniu – akurat piersi „psują” się w ciąży, karmienie nie ma nic do tego. No, może w niewielkim stopniu ale główną winowajczynia jest ciąża. Jedyne, z czym się zgadzam to to, że jak dziewczyna nie chce karmić to niech powie wprost „nie karmie, bo nie chce” a niech nie wymyśla głodnych bajek o mitycznym braku pokarmu.

  • Odpowiedz Mamuśka 9 sierpnia 2017 at 21:57

    *●Z tymi kampaniami kp to chyba z deczka przesadzilas. Dopiero ostatnio ruszyla jedna jedyna i pierwsza z tego co kojarze. Natomiast to mm jest ciagle reklamowane, gdzie nie spojrzysz to reklama mm i jakie to ono wspaniale a malym druczkiem cos tam o kp. ●Mlodsza corka jadła kilka razy kaszke po niby ktorej starsza spala jak suseł cała noc.. ba! Ona kladla sie spac kolo 20 a wstawala po 12-13h bez żadnych pobudek nocnych. Niestety kaszka u mlodszej sie nie sprawdzila tak jak 2 krotne jedzenie mm kiedy weselowalismy z mężem.
    Na tomiast lepiej spala kiedy zeby dawaly jej odetchnąć..zaczely rosnac kolo 4 mc i od wtecy zaczelo sie budzenie trylion razy. Ostatnio tuz przed u konczenoem 2 r. Zdarzylo sie kilka przespanych nocy lub z jedna pobudka.. i bach zaczely wychodzić piatki i abarot to samo. Starsza nie narzekala na zadne bolesci przy zabkowaniu. Jaki z tego moral?to nie kp,nie kaszka,nie mm tylko kwestia tego jakie dziecko jest,wszyscy sie toznimy to dlaczego dzieci maja byc takie same i ma na nie istniec jeden sposób?to ze kilku osobom udalo sie to czy soamto nie znaczy ze i innym sie to uda.. czy warto ryzykowac kp dla sprawdzenia tego?.
    ● Twoja starsza córeczka to alergik wiec nie dziwota ze chorowitek. Od urodzenia ma taki a nie inny uklad odpornosciowy. Skad wiesz, a moze gdyby nie kp to byloby moze milion razy gorzej?
    ● wjednym sie najbardziej zgadzam.. nie cierpię czarowania.wiele razy skyszalam ze ja nie moglam choc bardzo chcialam .a na pytanie czemu jie m9glas a co robilas by kp to jest milczenie albo jakies pierdymały. Sama nie mialam dosc sily i wiedzy oraz wsparcia by starsza corke dluzej karmic i poszło na mm. I nikomu nie wciskam kitu ze walczylam ostatkiem sil. Piwoli dnia na dzien sie poddawalam. Az ktoregos dnia mala odwrocila sie i nie chciala puersi bo wolala wygodniejsze mm. Szynko leci i bez meczarni. Niby bylo troche przykro a jednak czlowiek odzyl. Nie byl wyedy moj czas i rozum ten co dzis. Ciesze sie ze tym razem jestem bogatsza o wiedze i siłę oraz doswiadczenie.
    🦁

  • Odpowiedz Mamuśka 9 sierpnia 2017 at 22:19

    A i jeszcze to gadanie pojawiające się u mam mm jako usprawiedliwienie siebie przed calym światem i soba samą- „kazda mama daje dziecku to co dla niego najlepsze. ”
    No wiekszej bzdury nie czytałam. Kazdy wie co jest najlepsze ale nie kazda moze lub chce to dac. I taka jest prawda. Io tym tez jest tez ten text autorki. Wiadomo co jest najlepszr ale jestesmy tylko ludzmi i nie zawsze mozemy,chcemy,nie czujemy sie na tyle silni by dac to co najlepsze. Najbardziej z tych 3 powodów szkoda tych ktore naprawde nie mogą.. a bardzo chcą. Wtedy nie ma innej opcji. Ale trzeba zyc dalej i w inny sposób dawac dziecku to co najlepsze 😉

  • Odpowiedz MatkaPolka 23 marca 2018 at 12:46

    Karmie piersią i drugi raz bym się na to nie zdecydowała. Karmię bo chciałam karmić, bo karmienie takie zdrowe. Zapobiega alergi. Dziecko nie choruje. I wiele innych bajek naczytalam sie jeszcze będąc w ciąży. Już po porodzie zaczęły sie schody. Dziecko wyło z głodu, położne nie chciały dać mu mleka mm tylko zmuszały mnie do przystawiania. W 2 dobie interweniował lekarz i zapisał mu w karcie mleko. Przynosiły mi ale niechętnie i zawsze miały ale. Po powrocie do domu pojawiła się kolejna terrorystka laktacyjna w postaci położnej środowiskowej. Nawrzeszczała na mnie że dokarmiam dziecko mlekiem mm i kazała odstawić. Dodam że wypożyczyła m laktator, piłam dużo wody, piłam femaltiker. No ale sory jak mi dziecko wyło i uspokajal sie jak dostał butle to po nieprzespanych nocach miałam głeboko gdzieś walke o pokarm. Nawał pokarmu dostałam w 6 dobie. Mimo bólu, nieprzespanych nocy karmiłam dalej, bo zdrowo! Minęło pół roku, a tu zgrzyt dziecko nie chce pić z butelki. Położne i lekarze rozkładają ręce bo nie znają się na metodach odstawienia od piersi. Minęło kolejne pół roku a mój roczniak nadal ciagnie cyca w nocy. Najchętniej zamieniły każdy posiłek na cyca. Walcze z nim o każdą łyżeczke. A od lekarza słyszę że to wina karmienia piersią. No to jak do cholery jest? Zmusić kobiete do karmienia potrafią a pokierować dalej i pomóc w zaprzestaniu karmienia już nie. Piszę to ku przestrodze młodych mam ktore chca karmić piersią. Nie walczcie na siłę o każdą krople. Dawajcie butelke jak skończy 3 czy 4 miesiące, bo wtedy bezboleśnie przejdziecie na karmienie mm. Mi nikt tego nie powiedział.

    • Odpowiedz Mum's Life 23 marca 2018 at 12:54

      Bardzo dziękuję za Twoją opinię! :* Ogromnie szanuję kobiety karmiące piersią, ale również uważam że mamy powinny wiedzieć więcej, powinny mieć dostęp do obiektywnej pomocy (doradca laktacyjny, położna) i przede wszystkim – powinny mieć wybór.

  • Odpowiedz Aga 5 sierpnia 2018 at 19:01

    Kurcze nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu trafiłam. To piękne, że są osoby, które karmią piersią i jednocześnie rozumieją, że ktoś inny może nie chcieć tego robić. Jestem teraz w drugiej ciąży, pierwszej córki nie karmiłam piersią, bo nie chciałam. Chciałam po porodzie jak najszybciej wrócić „do życia, do pracy, do ludzi”, nie chciałam ograniczenia, że najdalej polecę do sklepu za rogiem i biegiem będę wracać, bo dziecko będzie się za przeproszeniem darło, że głodne. Drugiej córki dokładnie z tego samego powodu karmić nie będę, bo lubię być panią własnego ciała i własnego czasu, jak normalnie powiem o tym komukolwiek to patrzą na mnie jakbym z kosmosu była, „jak możesz nie chcieć karmić”, „co z ciebie za matka”, a ja po prostu nie chcę i już siedzę jak na szpilkach(do porodu 7 tygodni), bo zastanawiam się na kogo trafię w szpitalu i czy znów będą próbować na siłę zmusić mnie do karmienia piersią i czy znów będę musiała tłumaczyć, że jestem świadoma, że mleko matki jest najlepsze i najzdrowsze dla dziecka, bo przeciwciała, odporność i nie trawi się a wchłania, ale że nie będę karmić, bo jestem egoistką i robię to dla siebie, by czuć się wolną i szczęśliwą, bez wstydliwego dla mnie obnażania się przed własnym dzieckiem- tak, w tym mam problem główny, bo resztę bym jakoś przeskoczyła(można odciągnąć pokarm etc). I nie chce psychologów, cudnych porad, po prostu nie chcę być linczowana i nazywana wyrodną matką, bo karmienie moją własną piersią, mojego własnego dziecka zawstydza mnie, żenuje i brzydzi. Także dziękuję Ci pięknie za ten wpis, pełen zrozumienia dla właśnie takich jak ja- dla tych co z wyboru i świadomie nie chcą karmić.

    • Odpowiedz Mum's Life 6 sierpnia 2018 at 10:54

      Ależ mi niezmiernie miło! <3 Wiesz, nasze społeczeństwo ma taki jeden duży problem - kochamy mówić innym jak mają żyć, jak wychowywać dzieci itd. Nie namawiam do tego, by nie karmić piersią, bo natury nie oszukam i wiem jakim cudem jest mleko mamy. Ale każdy ma wybór! Życzę Ci jak najwięcej cudownych dni w przygodzie zwanej macierzyństwem 🙂

  • Odpowiedz Karolina 22 grudnia 2018 at 20:15

    Pierwszego synka nie karmilam, nie chciałam ale silna anemia po porodzie i stres całkowicie wyeliminowały laktacje. Teraz drugi syn, 6 lat później i…. karmię, ze względu na porę roku i infekcje starszego przedszkolaka. Tylko po prawie 4 tygodniach mam dosyć, jestem żywym smoczkiem i tęsknię za spacerami z psem. Mały ssak ciagle wisi na cycku, przysypia non stop i ciągle czuje, że zaniedbuje starszaka 🙁 Zaczynam czuć się jak w więzieniu laktacyjnym, gdzie z pierwszym synem bylam bardzo aktywna i wędrował ze mną wszędzie.

    • Odpowiedz Mum's Life 22 grudnia 2018 at 20:51

      Doskonale Cię rozumiem – każdy musi wybrać własną drogę 🙂 I bez względu na to jaką wybierzesz, to i tak będziesz najlepszą mamą dla obu 🙂

  • Odpowiedz kasia 17 maja 2019 at 09:51

    Po tym jak urodziłam pierwsze dziecko czułam się w obowiązku karmić piersią…bo położne kazały, mama powiedziała, że tak przecież trzeba, teściowa, mąż…wszyscy wiedzieli lepiej! I karmiłam…trzy miesiące bo więcej nie dałam rady! I do tej pory, a minęło już 6 lat wspominam to jako coś traumatycznego! Nie wiem skąd to się u mnie wzięło, myślę, że w dużej mierze było to spowodowane ciągłą presję jaką odczuwałam. Obecnie jestem w połowie drugiej ciąży i już mam w głowie to, że znów będę musiała przez to przechodzić:/ Nie chcę karmić ale wiem też, że otoczenie mnie przez to zlinczuje.

    • Odpowiedz Mum's Life 17 maja 2019 at 21:30

      Pamiętaj, że to wszystko musi być zgodne z Tobą. Karmienie piersią jest dla dziecka najlepsze – nie ma się co oszukiwać, ale to nie może się odbywać wbrew mamy i zgodnie z tym co myśli otoczenie. Twoje dziecko będzie bardziej szczęśliwe mając przy sobie zadowoloną i szczęśliwą mamę – bez wyrzutów sumienia. Powodzenia! 🙂

  • Odpowiedz Em 21 czerwca 2019 at 09:28

    3 lata staralam sie z mezem o dziecko. To bylo upragnione dziecko, wyczekane. Cala ciaze wiedzialam jedno… bede najlepsza matka i bede karmic piersia, bede kochac to dziecko jak nikogo innego na swiecie i bede rodzic naturalnie. Urodzilam przez CC bo mala nie chciala sama wyjsc. Zaskoczeniem wiec bylo ze nie mam od razu mleka a o pierwsza krople musialam walczyc 4 dni. Krople! Nie potok mleka. Dziecko bylo na mleku modyfikowanym oczywiscie i nie chcialo nawet brac do uat sutka z ktorego nic nie leci, wiec w wolnej chwili siedzialam jak krowa z dojarka laktatorem zeby po 2 tygodniach i 40 minutach odciagania miec 25 ml mleka. Okazalo sie ze Dziecko nie trawi laktozy z mojego mleka i dostaje kolek nawet po moich wywalczonych 25 ml podanych jej w butelce to odechcialo sie wszystkiego. Zapomnialam kilka razy o kroplach z enzymem i ryczalam razem z nia. W 3 tygodniu zycia corki zrezygnowalam. Nie mowie ze nie mialam mleka bo mialam i wiecej wysilku wymagalo zapewne rozkrecenie laktacji, czestszego laktatora lub wciskania na sile cycka do buzi, ale najwiekszym problemem byly uczucia. Ja zupelnie nic nie czulam patrzac na swoje dziecko, zero milosci szczescia. Chociaz kest piekna, zdrowa i wyczekiwana to czuje jakby mnie ktos oszukal, ze kocha sie od pierwszej chwili a karmienie to taka magia. Dla mnie nie ma w tym nic magicznego.
    Poczucie winy toczy sie we mnie ogromnie ale nie jestem gotowa do takiego poswiecenia zeby pol roku wisiec z dzieckiem na piersi. Moze za malo kocham, moze za duzo we mnie egoizmu a moze za dlugo bylam sama bez dziecka. Chociaz moj maz wspiera mnie w mojej decyzji (mimo ze widze ze jestbw srodku zawiedziony) to czuje sie bardzo zla matka. W glowie siedzi mi mysl ze jesli nie jestem w stanie poswiecic siebie dla niej, to co ze mnie za matka? Co bedzie dalej? Przeciez mialam jej poswiecic kazda chwile na zabawe, edukacje i rozwoj a ja nie jestem w stanie nawet dac jej swojego mleka. Tego co teoretycznie najlatwiej dac. Mysle ze dlugo jeszcze bede bic sie z ta mysla i obwiniac siebie, ze chociaz zrobilam cos zgodnego ze soba to nie zrobilam czegos dla mojego dziecka.

    • Odpowiedz Mum's Life 21 czerwca 2019 at 20:08

      Kochana! To jednocześnie piękna historia w kontekście Waszej wytrwałości w staraniach i smutna ze względu na to jaką krzywdę sobie robisz. jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka! I rodzaj porodu, forma karmienia nie ma tu ŻADNEGO znaczenia! Nie rób tego swojej głowie 🙁 A miłość? Na pewno jej za mało nie kochasz – wręcz przeciwnie… z każdym jej gestem, pierwszym krokiem czy słowem będziesz kochać coraz bardziej. Trzymam za Ciebie kciuki, a gdybyś potrzebowała wsparcia – pisz.

  • Odpowiedz Moni 29 czerwca 2019 at 14:39

    Oh jak się cieszę że trafiłam na tą stronę… Od zawsze wiedziałam, że nie będę karmić. Podczas ciąży pojawiło się „może jednak, bo to najlepsze… ale nie długo” teraz 4 tyg do terminu, a mnie na samą myśl „cofa” i odbiera cała radość czekania na malutka… Wiem, że karmić nie będę. Jest to dla mnie sfera zarezerwowana dla mnie i dla partnera i nie dam radę tego połączyć.

    • Odpowiedz Mum's Life 1 lipca 2019 at 07:23

      Pamiętaj, żeby to było zgodne z Tobą. Ale weź też pod uwagę, że karmienie w chwili urodzenia dziecka może się okazać dla Ciebie czymś totalnie naturalnym i zmienisz podejście 🙂 Dziecko kompletnie zmienia nasze podejście do wielu spraw – tak może być też w tym przypadku. Może spróbuj? Może zobacz chociaż raz jak to jest? A jeżeli nie, to nie miej wyrzutów, bo Twoja głowa jest tu bardzo ważna. Szczęśliwego rozwiązania 🙂 Trzymam kciuki!

  • Odpowiedz Magda 29 czerwca 2019 at 19:25

    Ja również bardzo się cieszę, że trafiłam na ten artykuł. Obecnie jestem mamą 3 tygodniowego synka. Po porodzie pojawił się baby blues, który jeszcze czasami się odzywa. Karmię piersią, ale obecnie mój synek potrzebuje coraz więcej, a ja nie potrafię temu sprostać i dokarmiam sztucznym mlekiem. Frustracja z tym związana, karmienie dziecka prawie bez przerwy przez pół dnia, gdzie nie odstępuje piersi jest na prawdę jeszcze bardziej dołujące. Obecnie zastanawiam się nad przejściem na mieszankę, bo myślę, że będę bardziej przydatna dziecku jako matka, której psychika jest stabilna i nie miewa obniżeń nastroju, gdzie płacze cały dzień bo jej dziecko jest głodne. A matki powinny się wspierać, niezależnie w jaki sposób karmią, a nie siebie nawzajem krytykować.

    • Odpowiedz Mum's Life 1 lipca 2019 at 07:25

      W tej sytuacji może też być przydatna porada doradcy laktacyjnego – masz kogoś takiego w okolicy? Może pomoże i wszystko się odmieni? Trzymam za Ciebie kciuki i pamiętaj, że to nie rodzaj pokarmu sprawia, że jesteśmy dobrymi mamami lub nie 🙂 Powodzenia!

  • Odpowiedz Lena 2 sierpnia 2019 at 18:11

    Moje Drogie.
    Mam trójkę dzieci. Pierwsze karmiłam 6 tygodni a drugie 8 tygodni. I tak..skłamie, nie miałam pokarmu. Niestety, to się naprawdę zdarza i nie jest to kłamstwo. W dwóch ciążach schudlam. Po porodach bylam 15kg chudsza. Z porodówki wyszłam za jednym i drugim razem z waga około 40-45 kg. Byłam wykończona obiema ciążami. Wyobraźcie sobie, że walczyłam o mleko bardzo mocno. Przychodziła położna, doradca laktacyjna. Miałam ogrom wsparcia w bliskich, ale wszyscy rozkładali ręce. Doradca, położna i pediatrzy byli zgodni w stwierdzeniu, że mój organizm się broni przed dalszą utrata wagi i po prostu nie wytwarza mleka. Strasznie mnie uwiera, jak ktoś mi mówi „jakbyś przystawiala, to rozkrecilabys laktację”. Przystawialam i nie rozkrecilam. Były dosłownie krople. I tyle. Nie miałam nawalu. Wszystko co miałam, dałam dzieciom aż w końcu krople same zanikły. Nie nosiłam wkładek laktacyjnych a moje dzieci to ssaki i wisiały na mnie non stop i nic. Teraz karmię trzecie dziecko. Kiedy byłam z trzecim w ciąży, założyłam, że po dwóch młodszych mam taką traumę karmieniowa, że od początku podam mm. I podałam. W szpitalu. W domu zaczęłam kp i jakoś znów obudziła się we mnie chec zawalczenia. W tej ciąży, też schudłam, ale nie aż tak bardzo. I widzę efekt. Jest mleko. Karmię 24h, ale nawet momentami widzę, że mam najedzone dziecko. Nie tryskam. Ale co mam, to daje maleństwu. Jednak po traumie kp nie jest dla mnie niczym przyjemnym. Nie rozumiem tej ogólnej obsesji na punkcie kp. Nie rozumiem piękna i czaru kp a to bardzo dziwne, bo jestem osobą bardzo delikatna i wrażliwa na wszechobecne piękno. Teraz kp, bo póki mam, to daje. Ale obawiam się, że w końcu nie wytrzymam tej presji i przejdę na butelkę. I to nie będą miesiące a najbliższe tygodnie.

    • Odpowiedz Mum's Life 4 sierpnia 2019 at 10:40

      Lena, dziękuję za Twoją historię i trzymam kciuki za dalsze tygodnie oraz spokój Twojej głowy.

  • Odpowiedz Agnieszka28 13 sierpnia 2019 at 13:31

    Rany, jak ja się cieszę, że tu trafiłam ! 🙂 to pocieszające, że są jeszcze obiektywne mamy, które potrafią nie krytykować tych niekarmiących piersią – z wyboru, czy też nie. U mnie historia jest krótka, acz intensywna. Urodziłam w styczniu, plan był by karmić piersią, mimo że nigdy nie byłam fanką kp i jakoś po porodzie nie odczuwałam tego jako magii i budowania bliskości z dzieckiem. No ale przecież to „naturalne”, więc chciałam karmić. Niestety, jak tylko wyszliśmy ze szpitala syn odtrącił pierś, mimo że pokarm był. Dalej to już tylko walka przez łzy – próby przystawienia w dzień i w nocy, wizyta doradczyni laktacyjnej, rozpaczliwe telefony do mamy i przekopywanie internetu „co jeszcze mogę zrobić”. 3 tygodnie walki, 3 tygodnie łez, dziecko głodne a ja na skraju załamania… do tego ta wszechobecna nagonka i laktoterror – no bo jak to, masz pokarm a dziecko nie chce? NIEMOŻLIWE! W końcu powiedziałam DOŚĆ! i… odżyłam 🙂 zaczęłam odciągać pokarm laktatorem i podawałam z butelki, raz ja a raz mąż, który aż się garnął do pomocy 🙂 i sam namawiał mnie na odpuszczenie cycka, bo widział, w jakim stanie byłam i ile bólu psychicznego i fizycznego sprawiają mi próby przystawienia syna do piersi.. udało mi się ciągnąć system laktator + butelka przez 2,5 mc po czym przeszłam na mm, a i tak pod koniec 3mż syna okazało się, że jest alergikiem i musi mieć specjalne mleko na receptę.. Teraz, gdy patrzę wstecz nie żałuję, wiem że walczyłam; dużo osób zarzuciłoby mi, że walczyłam za słabo („może wędzidełko przeszkadza i trzeba podciąć”? „a może ma cofniętą szczękę skoro nie chce ssać”? ) :/ ale po tym wszystkim co się wydarzyło, nie chcę słyszeć o kp już nigdy więcej. Na samą myśl robi mi się słabo, a jak słyszę o budowaniu więzi z dzieckiem to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Niestety w moim przypadku jest to najgorsze doświadczenie w moim życiu i nie sądzę, że kiedykolwiek zmienię zdanie o kp. Podziwiam matki, które karmią długo i też publicznie, to wymaga wiele odwagi. Jak dla mnie już tylko butelka w przypadku przyszłych dzieci, i mówię to głośno i wyraźnie, nie zważając na opinie innych. Drogie mamy niekarmiące piersią – nie jesteście same, można karmić butelką mm i być szczęśliwą kobietą i mamą, która kocha swoje dziecko! 🙂 nie dajcie się zdołować innym, że jesteście gorszymi matkami bo to bzdura! Ja z perspektywy czasu żałuję wręcz, że straciłam pierwsze 3 tygodnie życia mojego syna na płacz i załamanie, zamiast cieszyć się z początków macierzyństwa, z wieczornych kąpieli i tulenia syna do snu. Jestem z Wami bardzo mocno ! 🙂

    • Odpowiedz Mum's Life 19 sierpnia 2019 at 14:01

      Brawo za determinację, chęć walki i za to, że odetchnęłaś!!! Ważne, by wszystko co robimy było zgodne z nami – tylko tyle i aż tyle 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Odpowiedz Kasijasarti 14 września 2019 at 20:54

    Właśnie leżę w szpitalu po porodzie w drugiej dobie i czytam to co sama przeżywam… to moje drugie dziecko i właściwie od poczatku ciąży byłam pewna, ze nie będę karmić piersią z uwagi na to, ze mam traumatyczne wspomnienia z tym związane z pierwszym dzieckiem. Wówczas walczyłam, chciałam, ale mleka mimo podejmowania różnych prób miałam tyle co kot napłakał. Przez miesiąc miałam przez to depresje, non stop płakałam, czułam się nieszczęśliwa i nie lubiłam wręcz mojego dziecka. Przez 3 miesiące próbowałam syna karmić w sposób mieszany, wiec siedziałam godzinami na laktatorze, żeby odciągnąć 50 ml… dramat. Po 3 miesiącach stwierdziłam, ze to bez sensu i przeszłam na mm, zaczelam naprawde kochac moje dziecko i czuć się z nim szczęśliwa. Syn ma 8 lat, a wiez mamy taka, ze czasem mam dość, aż takiego „rzepa”:)… wiec tym razem chciałam sobie zaoszczędzić tych przykrych doświadczeń, ale trochę bałam się o tym powiedziec w szpitalu, wiec spróbowałam. Moje drugie dziecko jest prawdziwym ssakiem i już w jedna dobę zmasakrowało mi brodawki tak, ze każdy jej płacz to dla mnie stres, ze znów jej trzeba dać pierś, z której i tak znów nic nie leci. Jak mi przespała 5h i jej nie obudziłam na karmienie to położne zrobiły z tego aferę, przyszły, kazały na sile budzić, wpychać pierś, a skoro mam pusto to pomiędzy siedziec z laktatorem… i powiedziałam nie, nie dam rady tego robić, decyduje się tylko na mm… chyba się zszokowały i jestem teraz dla nich tematem nr 1, ale mam to gdzieś, chce stad wyjść… mam tez starsze dziecko, z którym potrzebuje robić różne rzeczy, wyjść na rower, pojechac na basen, nie chce i nie mogę być niewolnica własnych piersi, nie czuje tego, jest to dla mnie okropne doświadczenie, chce kochac moje dziecko i chce, żeby czuło, ze jestem przy niej szczęśliwa, a nie płakać z bólu, frustracji, niewyspania… czy to oznacza, ze jestem zła matka? Mam jeszcze szanse wykazać się w inny sposób, znów będę gotowała zupki, szukała ekologicznych, najlepszych produktów itp, czemu nikt nie mówi o tym, ze ktoś jest egoista kupując tylko gotowe słoiczki z jedzeniem dla niemowląt, bo stać nocami nad gotowaniem mu się nie chce… czemu nikt nie mówi, ze ktoś nie dba o dietę swojego dziecka nie ucząc go jest warzyw, a na przekąski lub śniadaniówki dając słodycze lub słone przekąski… czy to jest zatem fair ocenianie negatywnie kogoś tylko dlatego, ze daje swojemu dziecku mm, ale przestrzega, liczy, wstaje i cieszy się jak dziecko jest najedzone i smacznie spiac uśmiecha się przez sen?!

  • Odpowiedz ela 30 października 2019 at 15:06

    też na początku nie chciała, wręcz sobie tego nie wyobrażała, że będę normalnie karmić piersią. jakoś mi to nie pasowało. na szczęście poprzestawiałam sobie w głowie pewne kwestie, do tego zaczęłam stosować lactosan jako mojego pomocnika do dobrej laktacji i wreszcie zaczęłam. teraz nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.

  • Odpowiedz

    56 + = 61

    Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies