Organizacja czasu i życia Z dziećmi

Organizacja życia rodzinnego, czyli co wiedziałam o życiu w biegu, zanim zostałam pracującą mamą dwójki?

Organizacja życia rodzinnego? Pytacie jak wygląda nasze życie po moim niespodziewanym powrocie na zawodowe tory. Czy jakoś sobie radzimy. Czy ktoś nam pomaga… i ile razy pisałam już wypowiedzenie 🙂

Celem przypomnienia – sytuacja rodzinna wygląda następująco:

  • dwie córki w wieku 1,5 roku i 3,5.
  • rodzice na pełnym etacie
  • blog
  • sklep internetowy
  • budowa domu
  • kalendarz mojego męża

 

Spoiler?

Lekko nie jest… ale ja nie lubię jak mi w życiu jest lekko, bo wtedy mam wrażenie, że marnuję czas, że nic nie robię i że życie mi ucieka. Mój mąż jest jeszcze bardziej ambitnym i upartym człowiekiem. Taki z nas duet, który pędzi do przodu i ciągnie drugiego. Ciągle nam mało, ciągle chcemy więcej, bardziej i ciekawiej. Nie umiemy usiedzieć na kanapie zbyt często. Lubię to! Naprawdę lubię, ale wszystko ma swoje granice i rodzinny moment zwątpienia już mieliśmy…

…i czy przypadkiem, w tym pędzie życie nie ucieka jeszcze bardziej?

Organizacja życia rodzinnego – zobaczcie jak wygląda nasz dzień!

5:00 budzik! Wstaję, robię kawę – to jest mój element obowiązkowy! Staram się ekspresem nie obudzić całej rodziny – niech śpią jeszcze tę chwilę. Zamykam się w łazience – poranna toaleta, makijaż.

5:30 czas na bloga! Zauważyliście tę zmianę? To wtedy publikuję posty na Instagramie i Facebook’u. Na początku myślałam, że to będzie martwa godzina, ale nie dla matek! 🙂 Jesteście wtedy ze mną bardzo licznie – dziękuję!

5:45 robię śniadanie dla dziewczynek, czyt. owsianka… a właściwie dwie owsianki, bo Wiki je z jabłkiem, Neli z bananem – tak, sama sobie ten bat ukręciłam! Całe szczęście, że ulubiona owsianka moich córek to wersja ekspresowa, tzn. płatki owsiane zalewam odrobiną wrzątku i czekam aż trochę napęcznieją. Kroję owoce w kostkę. Mieszam płatki owsiane z łyżką jogurtu naturalnego i pokrojonymi owocami. Jest pysznie i zdrowo!

6:00 robię śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację dla nas…. dobra, dobra żartowałam 🙂 Otwieram drzwi, a na wycieraczce czeka już paczka z cateringiem dietetycznym od Cud i Miód! Mimo mojej ogromnej miłości do gotowania, serio doceniam to rozwiązanie. Często pytacie co nam to rozwiązanie daje i czy dzieci cokolwiek jedzą 🙂 Jedzą! Śniadanie w domu, drugie śniadanie, obiad i podwieczorek w żłobku/ przedszkolu, a kolację znowu w domu. Co nam daje catering? Oszczędność czasu, wygodę i możliwość robienia zakupów raz w tygodniu bez konieczności większego planowania. Pozwala nam to również na zdrową dietę i regularność. Spróbujcie, jeżeli macie ochotę – na hasło „mumslife” otrzymacie 10% rabatu! 🙂

6:05 mąż wstaje i zajmuje łazienkę

6:10 budzę dziewczynki – to chwilkę trwa. Wygłupiamy się, przytulamy. Wreszcie wstają.

6:25 jedzą! Mąż je przejmuje, a ja się ubieram – potem zamiana.

6:45 mąż ubiera młodszą, ja starszą. Pleciemy warkocze, wojna o kolor spinek numer 1, ubieramy się, wojna o kolor sukienki numer 2. Pozostaje jeszcze kolor skarpetek i jest szansa, że warkocze już jednak nie są fajne i trzeba zrobić kitki, dobieranego, rozpuścić włosy… Oddycham! Głęboko oddycham i liczę! 🙂

7:05 wychodzimy! Ale zanim dojdziemy do garażu, zapniemy dobrze pasy w fotelikach chwila mija. Pozostaje jeszcze wielka niewiadoma – jak zaparkował nasz sąsiad i czy w ogóle da się tam przecisnąć, żeby włożyć dziecko do samochodu.

7:15 wyjeżdżamy. Mąż z jedną, ja z drugą – odwozimy dziewczynki i ruszamy do pracy. Zdzwaniamy się często w trakcie jazdy, by pogadać… opowiadamy sobie o dzisiejszym dniu, planujemy. To jedna z niewielu chwil, kiedy mamy czas tak zwyczajnie porozmawiać – lubię te nasze rozmowy.

7:50 jesteśmy w pracy – zaczynamy dzień!

16:00 wychodzimy z pracy i pędzimy po dzieci. Czasem ja po jedną, mąż po drugą. Czasem wystarczy 10 minut opóźnienia i już jedno z nas nie zdąży – wtedy drugie musi nadgonić. Czasem oboje wychodzimy 10 minut za późno i wtedy jest walka o każdą minutę i każde zielone światło. Bardzo tego nie lubię!

17:00 – 17:15  jesteśmy w domu.

17:15 chwila oddechu, coś jemy i jedno z nas zajmuje się dziećmi, a drugie pakuje paczki z #mumslifeshop. Potem to drugie zajmuje się dziećmi, a to pierwsze biegnie na pocztę/ do kuriera.

18:30 kąpiemy dziewczynki, szykujemy ubrania na jutro, jemy wspólną kolację – ten czas jest dla nas absolutnie święty! Nie zapraszamy wtedy gości, nie odbieramy telefonów, nie pracujemy. Mamy dla siebie tak mało czasu, że chcemy celebrować każdą minutę.

19:00 – 19.15  Neli idzie spać, Wiki czyta, rysuje, opowiada….dużo opowiada 🙂

20:00 Wiki idzie spać.

20:10 tu wariant zależy od dnia – w niektóre dni mąż ma trening, w inne dni sprawy budowlane, w kolejne – jeszcze inne spray. Ja wtedy siadam i piszę – odpisuję na Wasze wiadomości/ komentarze, odpisuję na maile od reklamodawców, wysyłam wyceny, sprawdzam raporty/ statystyki, kreuję nowe pomysły na produkty, rozpisuję pomysły na teksty i wreszcie piszę teksty! 🙂 Lubię tę wieczorną ciszę i gdyby nie pobudka o 5, to mogłabym tak siedzieć przez kilka godzin.

22.30 staramy się chodzić spać, ale przeważnie mamy sobie tyle do opowiedzenia, że jeszcze dłuuugo rozmawiamy.

22.30 – 5:00 – loteria! Jedna siusiu, druga mleczko, ta pierwsza „mamuuuuuuusiu przykryj mi nóżkę”, ta druga „tattttttaaaa!” I tak na zmianę. Mamy na to taki sposób, że zmieniamy się z mężem co noc – jednej nocy ja śpię a on wstaje, drugiej nocy odwrotnie. To nam pozwala zachować zdrowie psychiczne 🙂

 

Ułatwiacze?

Jest w tym wszystkim jeszcze dbanie o dom, pranie, spacery z psem i milion innych rzeczy jak w każdym polskim domu. W tym zakresie staramy sobie to maksymalnie ułatwiać

  • zdecydowaliśmy się na pomoc pani do sprzątania, bo po tygodniu wybiegania i wbiegania do domu każda z Was zapewne wie, jak dom wygląda. Pani sprząta u nas gruntowanie i porządnie nie omijając zakamarków, a zajmuję się tym sprzątaniem codziennym regularnym. Tak jest zdecydowanie łatwiej i nie spędzam całej soboty na odkurzaniu i szorowaniu łazienki. Szanuję nasz rodzinny czas!
  • pranie/ prasowanie. Tu mamy inny patent – w soboty pierzemy wszystko z całego tygodnia. Pierzemy i suszymy w suszarce elektrycznej. Wyciągamy gorące i na bieżąco robimy segregację co wymaga prasowania, a co nie. Jeżeli wymaga, to wieczorem prasujemy i układamy do szaf – takie rozwiązanie pozwala się nam nie zakopać w ilości prania w ciągu tygodnia. Czasami korzystam też z prasowania na telefon – pakuję wszystko w torbę, dzwonię, pan przyjeżdża, a potem odwozi wyprasowane i poskładane. Zaczęłam doceniać takie rozwiązania i traktować je jak inwestycję – mogę w tym czasie robić rzeczy, które przyniosą mi dużo więcej korzyści.
  • dieta pudełkowa – o tym już wspominałam! To jest ogromne ułatwienie, bo nie wymaga od nas regularnych zakupów i planowania posiłków na cały tydzień.
  • minimalizm w domu – tak również jest łatwiej!
  • rodzinny kalendarz – prowadzimy go skrupulatnie, bo bez tego byśmy zwariowali. Spotkania w żłobku/ przedszkolu/ baliki/ rzeczy do załatwienia/ lekarze itd… Można zapomnieć! Kalendarze mamy dwa – taki w Google, który wysyła nam powiadomienia i obowiązkowo #mumslifeplanner na lodówce.
  • temat ułatwiaczy będę rozwijać… mam ich sporo, ale niektóre wymagają dopracowania – co powiecie na taki cykl? 🙂

 

Są jeszcze czarne scenariusze:

Opcja numer 1: wstaję o 5, intuicyjnie idę zobaczyć czy dzieci śpią… słyszę kaszel! Dalszy ciąg znasz?

Opcja numer 2: wstaję w nocy, bo już tak mam, że lubię przykryć dziewczynki kołdrą – dotykam czoła…. Gorączka!

Opcja numer 3: nie śpisz całą noc, bo dziecko ząbkuje, a rano musisz iść do pracy.

 

Wtedy wszystkie te powyższe zasady możemy sobie wsadzić… między bajki! Wtedy życie rządzi się innymi prawami i wiesz, że musisz uruchomić zarządzanie kryzysowe. Wtedy też wiesz, że przez kolejny tydzień czeka Cię niezła jazda bez trzymanki – ciężkie noce, szukanie opieki, nadrabianie zaległości w pracy itd.

…. dobra! koniec tych opcji, bo się zbyt szaro buro i ponuro robi 🙂 Ale o szukaniu opieki nad chorym dzieckiem napiszę Wam osobno – tu od miesiąca jestem ekspertem! 🙂

 

 

I co ja wiedziałam o życiu w biegu przed erą dzieci i pracy? Mam wrażenie, że niewiele. Leniwa byłam wtedy, źle zorganizowana i tyle – to jest cała prawda! 🙂

 

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like

Odpowiedz

6 + 3 =

Regulamin sklepu | Polityka prywatności (RODO) | Cookies