Macierzyństwo Podróże

Walizka niemowlaka zweryfikowana po wakacjach.

Na wakacjach byliśmy tak dawno, że już zdążyłam o nich zapomnieć, ale może wpis jeszcze komuś się przyda 🙂

O tym co zabrać na wakacje z niemowlakiem pisałam tu http://www.mumslife.pl/wakacje-z-niemowlakiem/, ale po powrocie mam tez kilka porad jak przeżyć długą, daleką podróż z rocznym dzieckiem.

Kierunkiem naszych wakacji była słoneczna Toskania – 1600 km samochodem. Co zrobić, żeby taka podróż była przyjemnością dla wszystkich? O kilku rzeczach wiedzieliśmy, a kilka zweryfikowało życie 🙂 Zapraszam!

– odpowiedni wózek – planując wakacje byłam trochę przerażona ilość miejsca jaką zabiera w bagażniku nasz Bebetto. Dręczyłam męża o coś mniejszego, kompaktowego na wyjazd ale jakoś czasu i funduszy zabrakło w ferworze przygotowań… i całe szczęście! Bebetto faktycznie duży i toporny, ale niezwykle wygodny dla dziecka i funkcjonalny dla rodziców. Wiki mogła się w nim swobodnie położyć i zasnąć, słońce jej nie drażniło, a koła amortyzowały wstrząsy na wyboistych włoskich uliczkach. Torba, kosz pod wózkiem i siatka na plecach wózka zmieściły nasz cały dobytek i pierwszy raz cieszyłam się zwiedzaniem bez torebki na ramieniu 🙂 W wózku mieliśmy wszystko – dużo wody, ubrania na zmianę, parasole, jedzenie i jak pomyślę sobie, że chciałam go zamienić na plastikowego Greentom’a z mikroskopijnym koszykiem, to cieszę się że czasu i funduszy zabrakło 😉 Fakt – trochę miejsca nam zabrał w bagażniku, ale umiejętność sprytnego pakowania nam to zrekompensowała.

 

_DSC0054

 

– zabawki – dużo i różne… te którymi Wiki aktualnie się bawiła i te, o których już dawno zapomniała. Miałam też kilka nowych, których jeszcze nie zdążyłyśmy odpakować – na odcinku 1600 km przydaje się wszystko 🙂

– wygodny strój na podróż – Wiki jechała w pajacu z długim rękawem, który w domu jest jej piżamką. Chciałam żeby było jej wygodnie, żeby nic jej nie uwierało. Pajac sprawdził się świetnie!

– łóżeczko turystyczne, dobry materac, pościele – może to przesada, ale to wszystko zabraliśmy swoje. Mimo Bebetto nadal mamy duży bagażnik, więc nie było z tym problemu, a chciałam żeby Wiki dobrze spała i czuła się jak w domu. Niestety łóżeczka turystyczne nie słyną z dobrych, komfortowych materacy więc zabraliśmy ten z jej stacjonarnego/ domowego łóżka. Zabrałam również pościele z domu – i to nie takie świeżo z pralki, tylko takie w których już 2 dni spała, żeby czuła się bezpiecznie i znajomo. Po całym dniu wrażeń, zwiedzania itd. Wiki padała o 19.30 i budziła się o 8-9 rano.

– jedzenie – roczne dziecko teoretycznie zje już wszystko. Tzn. jeżeli pójdziemy z nim do restauracji to raczej na pewno coś dla dziecka tam znajdziemy, ale wolałam też zabrać polskie, bezpieczne słoiczki. I powiem Wam, ze bardzo się przydały! Pierwszego dnia zapomnieliśmy, że przecież Włosi celebrują sjestę i znaleźliśmy tylko jedną otwartą restaurację – wtedy słoiczek nas uratował. Jeżeli nie chcesz nosić ciężkich słoiczków ze sobą, to warto się zaopatrzyć w tubki z jedzeniem.

– coś czym w czasie podróży można zasłonić szyby – użyliśmy maty odbijającej słońce, chociaż bardziej przydało się nam to w nocy na autostradzie – Wiki nie mogła zasnąć widząc co chwilę przejeżdżający samochód, światła, stacje benzynowe itd

– mokre chusteczki – używałam ich absolutnie do wszystkiego i zużyłam 3 opakowania 🙂 to produkt baaaardzo uniwersalny – umyjesz nim rączki, buzię, zabawkę, stół w restauracji, fotelik samochodowy, ręce męża … 😉

– dmuchana wanienka – nie wiedzieliśmy co zastaniemy w łazience w miejscu pobytu, a Wiki jest typem, który nie lubi się kąpać pod prysznicem – kupiłam więc małą, dmuchaną wanienkę za całe 19 zł, która sprawdziła się rewelacyjnie! Spełniała funkcję wanny w czasie kąpieli, miski do namaczania prania, gdy mały urwis się wybrudził, może też być mini basenikiem na plaży.

– niania elektroniczna – na wakacje pojechaliśmy w dwie rodziny i kiedy dzieci poszły już spać cieszyliśmy się włoskim winem i klimatem na tarasie przed naszym apartamentem. Niania bardzo się nam wtedy przydawała.

– termos – dla niektórych może to być oczywiste, ale ja to rozwiązanie doceniłam dopiero na wakacjach 🙂 W domu przygotowując dla Wiki mleko w nocy miałam przegotowaną wodę w czajniku i tylko ją podgrzewałam to określonej temperatury. W Włoszech nie było czajnika elektrycznego tylko taki zwykły na kuchence gazowej, więc termos znacznie ułatwił nam funkcjonowanie. Przydał się także wtedy, gdy musiałam przygotować mleko w czasie podróży – nie musiałam stać w kolejce na stacji benzynowej, a mleko było gotowe w chwilę i to bez wychodzenia z samochodu.

– pojemniki na porcje mleka modyfikowanego – sprawdziły się głównie w podróży. Kupiłam pojemniki Beaba, ale okazał się beznadziejny więc o nim będzie osobny post 😉

– duuuuużo spokoju – to się bardzo przydaje 🙂 Teraz stwierdzam, że Wiki to super podróżnik i dalekie wyprawy nam nie straszne – już planujemy kolejne! Ale faktycznie spokój nam pomógł – spokój i planowanie podróży, częste przystanki, odpoczynek.

No i najważniejsze – chciałam zabrać absolutnie wszystko z domu zapominając trochę o tym, że we Włoszech też żyją dzieci i w każdym większym sklepie raczej wszystko można dla dziecka kupić 🙂

Tutaj grupa przedszkolaków zwiedzających agroturystykę, w której mieszkaliśmy 😉

IMG_7467

You Might Also Like

Brak komentarzy

Leave a Reply

1 + 8 =